Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Gdy mi odwiedzić ich przyjdzie,
Croyez moi drżą mi kolana,
Bo czuję, że ci grzesznicy
Muszą być w władzy szatana“.

— „Lecz jaki tryumf Anioła
Wydrzeć ofiarę z tej paszczy
Ozwie się Abbé i ćwiartkę
Kapłona do gęby wtaszczy.

(Abbé się chował w Paryżu,
U dam był wielce lubiony;
Zręcznie rozbierał dogmaty,
A zręczniej jeszcze — kapłony!)

— „Byłam dziś — rzecze Hrabina —
W podobnym wilgotnym lochu;
Pięć kroków w kwadrat zaledwie,
A ludzi jak gdyby prochu“.

Songez donc jak to zepsucie
Krzewi podobne mieszkanie;
Pêle-mêle się gnieżdżą tam chłopcy
I dziewki, tak jak Cyganie!“