Oda VI. Na zjazd warszawski

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

ODA VI.

Na zjazd warszawski.

Musarum et Clarii cultor Apollinis.

Jam kapłan muzy, i nic mię nie troska,
Czy cesarz zajmie stolice książęce,
Czyli Opatrzność niezmrużona Boska
Da nasze berło w Batorowe ręce.
Lecz proszę Boga, niech króla stanowi,
A sam niech trzyma ponad Polską strażę,
I niechaj z Nieba nowemu królowi
Naszą szczęśliwość surowo przykaże.
Niech król zagoi nasze stare blizny,
Niechaj zwaśnione serca ukołysze,
Niechaj powróci zgodę do ojczyzny
I w nowe prawo swój naród opisze.
Niechaj sarmackie ludy przyzwyczai,
By starą karność miały przed oczyma;
Niechaj swobodę wyuzdanej zgrai
Silną prawicą na wędzidle trzyma.
Niechaj na zbytki potężnie uderzy,
A wszystek naród, za przykładem pana,
Niech się nie wstydzi oszczędnej wieczerzy,
I wełnianego na odzież kaftana,

Niechaj przekupstwa bezecnego narów
Wyniszczy z kraju troskliwym doglądem,
Niechaj przestrzega, by worek talarów
Miasto patrona nie stawał przed sądem.
Błogo nam będzie od takiego tronu,
Pękną łańcuchy naszych gnuśnych oków,
I cnota wyjdzie ze swego uchronu,
Jak ranne słońce z za chmurnych obłoków.
Młodzież troskliwa, aby wyjść na męży,
Wystąpi w pole w całej męstwa krasie!
Całego serca, całych sił wytęży,
By w tryumfalnej zajaśnieć kolasie.
Pieśni i liry, grając na przemianę,
Wysławiać będą starym obyczajem
Łupy zwycięskie, konie krwią, zbryzgane,
Mężów, co zgniotą Turka nad Dunajem.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jan Kochanowski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.