Oda (W przestworzach ducha...)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Tarnowski
Tytuł Oda
Pochodzenie Poezye Studenta Tom I
Data wydania 1863
Wydawnictwo F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: Pobierz Cały tom I jako ePub Pobierz Cały tom I jako PDF Pobierz Cały tom I jako MOBI
Indeks stron
ODA.


W przestworzach ducha jasnemi oczyma
Widziałem wielki kształt ciała olbrzyma.
Kształt tytaniczny, jak wyspa z granitu
Legł i wyciągnął ramiona szerokie,
W których świat cisnął — a z swej chwały szczytu
Runął — i krzyżem padł w jary głębokie
Gdzie nicość królową światów ! —

A w piersi jego jak na lądzie skał,
Krzyż cichy — wielki, utkwiony stał,
Wśród dzikich ziół i kwiatów —
I wielkie — czarne wyciągał ramiona,
By niemi ludzkość przygarnąć do łona.
Z obu stron krzyża stały dwie postaci

Jasne — wspaniale nad aniołów lica.
Jedna jak gwiazda w ciemności przyświeca
Marmurem czoła — że śnieg białość traci —
A druga młodsza i mniej zadumana,
W błękitnych szatach, co się z obłokami
Zwiewały w jedno — że była odziana
Więcej chmurami, niżeli szatami. —
A postać pierwsza milcząca i smutna
Swą złotą arfę pod ten krzyż rzuciła:
Wtóra spokojna we łzy nierozrzutna
Urnę mu tylko o stopy skruszyła.
I była cisza — szły duchów plejady,
A one stały i w arfy konanie
Jęki Hebrajskie szły w niebo w świtanie.
Z urny się wysypały popioły — Hellady!
I duch mój krzyknął — a z miłości drżeniem
Arfę chciał skruszyć —
Lecz noc szat swych końce,
Chmury na piersi rozdarła z westchnieniem
Z nich w oczy zdrojem trysnęło mi słońce. —






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Tarnowski.