Strona:Ernest Buława - Poezye studenta - tom I.pdf/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Nim zstąpi w raje, gdzie polotu skrzydła
I myśl natchniona już nie zna wędzidła —
Jeźli przestrzenią lecąc nie zaginie
Na własnych skrzydłach tylko — tam! wypłynie!


III.

O! lepiej tobie w morskich zginąć wałach,
Jak śnić o kraju proroczym — w oddali,
Jak rozpaczliwie tłuc piersią po skałach,
Z mdlejącem skrzydłem być igraszką fali,
Ptaku wędrowny — duchu mój w podróży,
Ty jesteś Burzą!
Leć!
Gromy ci wtórzą
I piekło wtórzy —
Twych skrzydeł meteorem świeć! —





ODA.


W przestworzach ducha jasnemi oczyma
Widziałem wielki kształt ciała olbrzyma.
Kształt tytaniczny, jak wyspa z granitu
Legł i wyciągnął ramiona szerokie,
W których świat cisnął — a z swej chwały szczytu
Runął — i krzyżem padł w jary głębokie
Gdzie nicość królową światów ! —

A w piersi jego jak na lądzie skał,
Krzyż cichy — wielki, utkwiony stał,
Wśród dzikich ziół i kwiatów —
I wielkie — czarne wyciągał ramiona,
By niemi ludzkość przygarnąć do łona.
Z obu stron krzyża stały dwie postaci