Od ostatniej niedzieli

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Od ostatniej niedzieli
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
OD OSTATNIEJ NIEDZIELI

Od ostatniej niedzieli
Cała wieś się weseli:
Nie udały się chleby,
Były cztery pogrzeby...

Ksiądz kanonik z ambony
Wołał cały spłoniony,
Że bezbożność zaciekła
Strąci wszystkich do piekła.

Szeptał czule-nieczule,
Że pogniją im grule,
Że — nic Boga nie wzruszy —
Owies szczeźnie od suszy.

Od ostatniej niedzieli
Wieś się cała weseli:
Ten tańcuje, ten tupie,
Że aż dudni w chałupie.

Katarzyna rozśmiana:
Pies jej zagryzł barana,
Męża wzięli do ciupy,
W karczmie padły dwa trupy.

I synalek-kochanie
Jutro tam się dostanie.
Pokarzą go niebiosa:
Odgryzł komuś pół nosa.


Z przyjemnością też szczerą
Łeb rozpłatał siekierą
Bratu, wszcząwszy z nim sprzeczkę
O koszlawą dzieweczkę.

Wtargnęła też znienacka
Jakaś chorość sołdacka,
Tak, że córka Michala
Nie opuści szpitala.

Od ostatniej niedzieli
Cała wieś się weseli,
A po drodze się wlecze
Jakieś widmo człowiecze.

Jakaś baba złowieszcza
Krwawe ślepie wytrzeszcza.
Wybałusza złe ślepie,
Z kurzu fartuch swój trzepie.

Dziwuje się i dziwi,
Że są ludzie szczęśliwi,
Kiedy ona do śmierci
Ma li drogi pół ćwierci.

Od ostatniej niedzieli
Cała wieś się weseli,
A nade wsią wysoko
Słońca śmieje się oko.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.