O kobiecie polskiéj/III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Eliza Orzeszkowa
Tytuł O kobiecie polskiéj
Pochodzenie O kobiecie
Wydawca S. Lewental
Data wydania 1888
Drukarz S. Lewental
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Całe studium
Pobierz jako: Pobierz Całe studium jako ePub Pobierz Całe studium jako PDF Pobierz Całe studium jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


III.

Najognistsza wyobraźnia z trudnością wielką przedstawić-by sobie mogła tę nagłość i radykalność zmian, którym w niespełna dwa lata (1863 — 1864) uległy ekonomiczne i towarzyskie stosunki w Polsce. Nigdy może w historyi narodu żadnego okres czasu tak krótki tak wiele nie zniszczył i nie zasiał. Można powiedziéć, że z owéj zawieruchy dziejowéj wypłynął świat nowy. Zrazu jednak, przez dziesięciolecie piérwsze, widziano tylko mętne jego zarysy, pomiędzy któremi pilnie rozglądać się i pracę jakąkolwiek rozpoczynać ani siły, ani czasu, ani odpowiednich uzdolnień nie posiadał nikt. Siły były wyczerpane, czas zużywany na indywidualne bronienie się od następstw katastrofy, zdolności dawne poprzepadały a nowe nie wytworzyły się jeszcze. Była to pora żalów, trwóg, upokorzeń i przerażającego chaosu w prawach wówczas stanowionych oraz w uczuciach, myślach i postępkach tego społeczeństwa, które było ciągłą myślą o los swój zajęte.
Po upływie przecież mniéj niż 10-ciu lat, bo około 1870 roku, karne działania rządu poczęły w części tracić na energii swéj, w części zaś przyzwyczajenie do nich ostrość ich tępiło. Trwoga zmniejszyła się, żale zadrzemały, prawne i ekonomiczne stosunki nabrały pewnéj stałości form i regularności funkcyonowania, — pokolenie nowe, które w wysileniu i upadku udziału nie brało, wiec zmęczenia i zniechęcenia nie czuło, dorastało, dorosło w części i na grunt nowego świata wstąpiło, słowem, atomy zamarłe i rozproszone ożyły, przybrały w siebie życie nowopowstałe i zbiegły się znowu w pewną organiczną całość, siebie i położenia swego świadomą.
Wtedy nastąpił przegląd nowych form i żądań życia, które z konieczności przyjąć i pełnić należało. Na piérwszym planie obrazu tego rysowała się wielka reforma społeczna, polegająca na uswobodnieniu i uwłaszczeniu chłopów, oraz wszystkie reformy téj ekonomiczne i moralne następstwa. Ekonomicznie najwydatniéj ukazywał się upadek wielkiéj własności, sprowadzony nie przez samę istotę reformy, ale przez sposoby jéj przeprowadzania. Niezmierna nagłość, z jaką praca przymusowa oderwaną została od gospodarstw, przez wieki na niéj opierających się; i prawie nieindemnizowany rozdział znacznych części własności wielkiéj na własności drobne, połączyły się tu z silnie téż nadwerężającemi tę wielką własność środkami innéj natury. Szczegółów sprawa ta miała mnóztwo; w ogóle zaś, było to zepchnięcie jednéj klasy narodu z zajmowanych dotąd stanowisk, a wyniesienie drugiéj na te, które od dawnych wieków zajmować ona przestała. Ztąd, pod względem ekonomicznym, ukoniecznienie pracy produkcyjnéj dla tych, którzy dotąd wyłącznie prawie konsumentami byli; pod względem społecznym, zdemokratyzowanie społeczeństwa, przez zrównanie klas wobec prawa, a zmieszanie ich na polach prac i zarobków; pod względem moralnym, wyższy szacunek dla pracy, zjawiającéj się jako konieczność i jedyny środek ratunku, większe natężenie energii tych, którym próżnować, pod groźbą ostatecznéj ruiny i nędzy, nie wolno już było. Wszystko to stosowało się do rolników, posiadaczy wiejskich; ta zaś część ludności, która po-za rolą szukała dla siebie zarobków i stanowisk, spotkała się ze zmianami innemi. Jedna z dróg, na których najobficiéj znajdowała je dotąd, w 9/10 zamkniętą przed nią została. Wykluczenie to krajowców z całéj, obszernéj dziedziny społeczno-zarobkowych funkcyi, sprowadziło mnóztwo nędz, tak materyalnych, jak moralnych, lecz zarazem zmusiło ich do upatrywania innych sposobów i dróg pracowania i istnienia. Tu rzemiosła i handel, czyli przemysł, zaniedbywany dotąd i wyłącznie w rekach żydowskiéj ludności zostający, ukazywał się jako przystań jeszcze niezamknięta, jako grunt nie dość wyexploatowany, a w znacznéj przynajmniéj części dostępny. Sprowadzony przez potrzebę, popęd ten do zajęć, które przedtém za nizkie i poniżające najpowszechniéj uchodziły, rzucił téż ze swéj strony w społeczeństwo prąd demokratycznych pojęć i dążeń. Z demokratyzmem tym zaś, wynikającym z faktów, które demokratyczne cnoty i zajęcia koniecznemi uczyniły, prędzéj czy późniéj połączyć się musiała trzeźwość i racyonalność poglądów na społeczne zadania i dążenia.
Trzeźwość i racyonalność poglądów wyraziła się przedewszystkiém w dużo zmienioném zapatrywaniu się na zadania i dążenia polityczne. Bezpłodność rewolucyi, zgubność ich dla bezpieczeństwa i rozwoju narodowości, towarzyszący im brak rozsądnéj rachuby, jawnie stwierdzonemi i uznanemi zostały. Niemniéj miłość dla narodowości téj i pragnienie dla niéj istnienia i rozwoju trwały i trwają; trzeba więc było środki, za których pomocą uczucia te wyrażano dawniéj, przemienić na nowe, bezpieczniejsze i skuteczniejsze. Nowym środkiem takim okazała się praca spokojna i legalna, na wszelkich polach dozwolonych dozwolonemi sposobami rozwijana, szczególniéj jednak u samych podstaw społecznych działająca. Za podstawy społeczne uznano: lud, rodzinę i wychowanie z jednéj strony, z drugiéj — rolnictwo i przemysł. Oświecanie ludu, uszlachetnienie rodziny, doskonalenie wychowania, a także podnoszenie poziomu rolnictwa i przemysłu, są to zadania, wymagające daleko więcéj prac i cnót prostych, niż bohaterstw, więcéj wytrwałości, niż poświęcenia, rachuby, niż rycerskości. Poziom ten wymagań społecznych, pozornie raczéj niż istotnie zniżony, oranym i usiewanym być musi przez naukę, nieodzowną mistrzynią umysłów i charakterów i dostarczycielkę narzędzi dla wszystkich robót praktycznych i produkcyjnych. W obec nauki więc, niezbędnéj dla urzeczywistnienia nowego programatu, poezya, to dotąd prawie bożyszcze narodu, usunęła się na miejsce podrzędne, surowa rzeczywistość szarym płaszczem swym przygniotła różowe skrzydła marzeń. Wraz znowu z wprowadzaniem nauki na tron czci publicznéj, w publicznego ducha wniknąć musiały idące od niéj promienie wolnomyślności, wolnomyślności, stosowanéj tak do rzeczy wiary i sumienia, jak do stosunków pomiędzy ludźmi w ogólności i pomiędzy kobietami a męzczyznami.
Taką jest geneza i istota politycznych i społecznych wyobrażeń i działań nowego społeczeństwa polskiego. Jak zwykle bywa, z nieszczęść i przewrotów wyniknęły tu nowe potrzeby i interesa, które z kolei wytworzyły lub poparły nowe idee.
Nie chcę powiedziéć przez to, aby wyobrażenia te były tu już zupełnie powszechne, aby programat ten działania powszechnie już i ściśle był wypełnionym. Jest to rzeczą niemożliwą; gdyby bowiem nawet na drodze do urzeczywistnienia naturalnych żądań społeczeństwa nie stało tak wiele możnych przeszkód, ile stawi na niéj polityczna zależność kraju, to jeszcze ewolucya społeczna, od podstaw do szczytu reformująca matryalną i moralną ekonomią narodu, nie mogła-by dokonać się ani prędko, ani z łatwością. To pewna przecież, że wyobrażenia te i programat ten, są już po części teraźniejszością, a całkowicie przyszłością kraju. Całkowite wprowadzenie ich w życie jest tylko kwestyą czasu i wynikiem tak czynnéj, jak propagatorskiéj pracy, dziś już dokonywającéj się na dość obszerną skalę.
Zachodziż potrzeba mówienia o tém, że wszystkie, powyżéj opisane, zmiany w położeniach i dążnościach ogólnych dotknęły zarówno kobiety, jak mężczyzn, i zarówno tory istnień ich i zadań w nowe zwróciły kierunki. Lecz do wszystkich czynników, które nowém skierowaniem się narodu zarządziły, dla kobiety przyłączył się jeden jeszcze, ją wyłącznie dotykający. Jest nim, o wiele więcéj niż w społeczeństwach innych utrudnione, zawieranie małżeństw, spowodowane brakiem męzkiéj ludności w kraju. Przez dziesięć lat przeszło, mężczyzna, w wieku sposobnym do żenienia się, był dosłownie rzadko napotykaną osobliwością. Potém stosunek ludnościowy dwu płci, przez przyrost nowego pokolenia wrócił do normalniejszych warunków; lecz trudność w zdobywaniu bytu, spowodowana przez zamknięcie się dla krajowców wielu dróg pracy, a brak wprawy i przyzwyczajenia do exploatowania innych, dotąd jeszcze umniejsza łatwość i skłonność do zawierania małżeństw. W żadnym zapewne kraju niéma tak wielu jak tutaj mężczyzn, którzy wbrew woli swojéj zachowują celibat, i tak wielu kobiet, które, przez niemożność wyjścia z mąż, pozostawione są siłom własnym: z wyjątkiem chłopów, żeniących się zawsze dla gospodarskich chociażby potrzeb, żydów, którzy, przy zakładaniu rodziny, za wiele w sferach dostatnich a zamało w ubogich liczą się z warunkami materyalnemi, i bardzo bogatych rodzin arystokracyi rodowéj lub pieniężnéj, tyczy się to stanów wszystkich. Średnia posiadłość ziemska, zarówno jak profesye wolne, jak ilościowo i jakościowo malutka grupa biurokratyczna, pełnemi są mężczyzn, którzy nie żenią się wcale, albo żenią się bardzo późno, i panien, które długo lub wcale za mąż nie wychodzą.
Czynniki więc, popychające dziś kobietę polską na różne pola pracy produkcyjnéj, a więc i ku różnym odpowiednim sposobom kształcenia się, są nader liczne. Opinia publiczna zapoznać ich nie mogła. Od roku 1870 silny ruch w tym kierunku rozpoczął się w piśmiennictwie, które, w nieobecności wszelkich innych organów publicznego życia, stanowi tu jedyny wyraz opinii i główne narzędzie propagandy. Tak, jak i na zachodzie, prasa peryodyczna spełnia w zadaniu tém rolę przeważną, a kwestya nauki i pracy kobiecéj postawioną przez nią została w rzędzie spraw najważniejszych. Na punkcie tym, jak zresztą na wszystkich innych, zdania objawiają się różne, szermierki słów toczą się żwawe niekiedy i ostre. Jednak konserwatyści i postępowi, idealiści i pozytywiści, schodzą się zgodnie w podstwowém twierdzeniu, że wyższe niż dotąd wykształcenie umysłowe i możność zarobkowania koniecznemi są dla dobra tak kobiety saméj, jak społeczeństwa, którego członkiem żywym i czynnym, zdaniem wszystkich, być ona powinna. Różnice dotykają tu więcéj odcieni, bardzo zresztą ważnych, niż samego jądra rzeczy. Jedni utrzymują, że nauka potrzebną jest dla kobiety o tyle, o ile dopomagać jéj może w pełnieniu domowych i rodzinnych czynności, a pracę jéj zarobkową ograniczają do nader szczupłéj ilości profesyi, jak: nauczycielstwo, gospodarstwo wiejskie i niektóre rzemiosła. Inni zaś jak najszerszego umysłowego rozwoju pragną dla niéj, nietylko ze względu na rodzinne jéj przeznaczenie, ale i ludzkie prawa i potrzeby, a zakres pracy jéj, bądź umysłowéj, bądź przemysłowéj, warunkują tylko zdolnościami i usposobieniami jednostek. Niezmiernie zaś szczupła tylko liczba krańcowych konserwatystów i idealistów i parę zaledwie organów prasy objawia życzenie, aby pozostawić kobietę w stanie umysłowéj zaczątkowości i wiecznéj zależności od pracy mężczyzny, nie odzierając jéj z formy wdzięcznego kwiatu, którego delikatności i estetyczności pył i znój surowych lub prozaicznych trudów dotknąć nie powinien. Krańcowo zacofanych głosów tych, dla słabości ich i małéj liczby, można wcale nie brać w rachunek. Z umiarkowanie postępowymi zato radykalni pilnie liczyć się muszą, bo stanowią oni w literaturze liczebną większość, a wyjątkowe położenie kraju na drogach najgładszych gdzieindziéj stwarza mnogie niebezpieczeństwa, wobec których umiarkowanie i ostrożność niezbędnemi się stają. Ci i tamci przecież, nakazując kobiecie drogę krótszą lub dłuższą, szerszą lub węższą, jednostajnie wołają na nią, aby szła na przód. W wołanie to kobiety wsłuchują się bardzo pilnie. Dowodem tego wyjątkowo szybkie wyczerpywanie się w handlu księgarskim pism, zajmujących się ich sprawą. Liczba pism tych jest dość znaczną. Część ich wyszła z pod pióra pisarzy polskich, tak kobiet, jak mężczyzn, część zaś przełożona została z piśmiennictw obcych. Są tu obszerne traktaty, w parę grubych tomów ujęte, i luźne spostrzeżenia, rady i uwagi, które w postaci drobnych lekkich broszur kraj obiegają. Zagraniczni pisarze, którzy w sposób jakikolwiek zajmowali się pracą kobiecą, są tu z bliska znanymi. John Stuart Mill, Legouvé, Laboulaye, Daubie, Paul Leroy Beaulieu, czytywanymi bywają przez całą mniéj więcéj inteligentną klassę kobiet, w oryginale często, najczęściéj w przekładach. Od czytań tych zapalają się umysły i budzi energia. Krajowi pisarze, z kolei, usiłują zapałowi temu i téj energii regulatorów dostarczać i cele wskazywać.

Takiém jest położenie dzisiejszéj kobiety polskiéj, wobec interesów społeczeństwa i literatury, będącéj przedstawicielką jego opinii. W jakiéj mierze prawa i instytucye i ogólne położenie kraju pozwalają jéj zadość uczynić wymaganiom czasu? Jakich postępów dokonała ona i jakie zdobyła stanowisko, w dziedzinie tak umysłowego rozwoju, jak zarobkowéj pracy?





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Eliza Orzeszkowa.