O kobiecie polskiéj/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Eliza Orzeszkowa
Tytuł O kobiecie polskiéj
Pochodzenie O kobiecie
Wydawca S. Lewental
Data wydania 1888
Drukarz S. Lewental
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


O KOBIECIE POLSKIÉJ.
Studyum pisane dla angielskiéj zbiorowéj książki Stantona:
„O kobietach w Europie.“





I.

Pomiędzy historycznym rozwojem kobiety polskiéj a losami kobiet zachodu istniały liczne podobieństwa i ważne różnice. Podobieństwa wyniknęły ze wspólności źródeł, z których Polska wraz z zachodnią Europą cywilizacyą swą czerpała, a któremi były: katolicyzm i łaciństwo. Katolicyzm wniósł do Polski, zarówno jak do Niemiec, Francyi, Anglii, Włoch etc., mistyczne z jednéj strony a z drugiéj wzgardliwe zapatrywanie się na istotę i przeznaczenie kobiety; łaciństwo, przenikając prawodawstwo i obyczaje, nadało rodzinie ustrój patryarchalno-despotyczny, w którego obrębie kobieta szczelnie zamkniętą i władzy męzkiéj podległą była. Toż samo co za zachodzie wyprowadzanie pojęć o kobiecie od Ewy, zgubicielki ludzkości, i Maryi, Matki jéj Odkupiciela, sprowadziło toż samo przypisywanie jéj nadludzkiéj złości i świętości. Z pojęć tych, połączonych z prawodawczemi ustawami, wyniknęła nicość jéj, tak wobec praw cywilnych i politycznych, jak wobec tych szczytów pracy i dostojności ludzkiéj, jakiemi są: nauka i urzędy państwowe. Ztąd historycznéj społeczności kobiecéj w Polsce nie mogły obcemi pozostać trzy główne typy średniowiecznéj kobiety: ubóstwionéj ascetki i wizyonerki; wyklętéj i prześladowanéj służebnicy czy oblubienicy szatana; w rodzinie i świecie żyjącéj, lecz od ważnych spraw rodziny a dostojeństw świata usuniętéj niewolnicy.
Typy te istniały tu, jak gdzieindziéj, w niezmiernie jednak słabszém niż gdzieindziéj natężeniu cech swoich i niezrównanie mniejszéj ilości. Częściowy odskok ten od wzorów zachodnich przypisać należy, naprzód: innéj nieco sumie i naturze wpływów, przez katolicyzm wywieranych, następnie: właściwej Polsce organizacyi społecznéj i państwowéj.
We względzie wpływów katolicyzmu, religijność Polski aż do wieku XVII była najpowszechniéj wiarą naiwną, dość daleką zarówno od wyszukanych spekulacyi teologiczno-scholastycznych, jak od ekstatycznych fantazyi i rojeń, jak téż od fanatycznych podejrzliwości i gwałtów. Nie chcę powiedziéć przez to, aby cech tych, towarzyszących wszędzie prawie dziejom wszelkich uorganizowanych wyznań, całkiem tu nie było, lecz, że były tu one mniéj potężne i powszechne, niż gdzieindziéj, mniéj téż potężne i powszechne echa w społeczności kobiecéj wywoływać musiały. Najogólniejszych zaś przyczyn słabego tego natężenia i mniejszego wyrafinowania religijności szukać wypada, — jak zresztą i wszędzie, — w etnograficznych cechach narodu i etnograficznych warunkach jego istnienia; w politycznéj i wewnętrznéj historyi jego, przez cechy i warunki owe, jak téż, przez geograficzne położenie kraju, wytworzonéj.
Następstwem tego wszystkiego było, że ascetyzm, przez którego znoje i męki średniowieczna kobieta odpokutowywała przyrodzone niższości swe i zmazy, a także mistycyzm, który przypisywał jéj piekielne czy niebiańskie, lecz zawsze nadludzkie przymioty, wszedłszy do stopnia pewnego w pojęcia i obyczaje, nie wrosły w nie głęboko, ani zajęły w nich szerokich przestrzeni. Święta i czarownica, te dwa przeciwlegle bieguny średniowieczności kobiecéj, daleko mniejsze, niż na zachodzie, zajęły tu miejsce, w aktach tak czci, jak wzgardy publicznéj. Kanonizacyi, zarówno jak procesów wytaczanych o stosunki z piekłem, z trudnością na kartach dziejów naszych wyszukiwać przychodzi. Zjawiają się one pojedyńczo; liczba ich nie sięga nigdy dziesiątek apoteoz ani setek stosów. Wizye religijne, stygmatyzacye, olbrzymie zbiorowe histerye, objawiające się w poznanych dziś przez naukę formach demonomanii albo manii religiozy, w szczupłych bardzo rozmiarach i bladych objawach odnaleźć się dają. Zakony kobiece nawet rzadko odznaczały się ostrością i nieubłagalnością w zachowywaniu reguł, bezwyjątkowo prawie od zagranicy przyjmowanych. Były to w większéj części zgromadzenia kobiet prostych, rubasznych, dobrobytem swym dzielących się z ubóztwem miłosiernie i wesoło, niekiedy zaś sprawom i przyjemnościom światowym całkiem oddanych. W ogóle, tak święta, jak czarownica, jak zakonnica polska, przedstawiały sobą te same żywioły religijności, zabobonu i pociągu do nadprzyrodzoności, które panowały na zachodzie; przedstawiały je przecież w sumie daleko mniejszéj i barwie mniéj jaskrawéj.
Ze strony życia cywilnego kobiet polskich, ogromne posiadały znaczenie i wpływ wywarły: naprzód, kultura łacińska, która, przenikając aż do rdzenia narodowego ducha, wnosiła weń wzory starorzymskich cnót i obyczajów; następnie, społeczno-polityczny ustrój państwa.
Istotnie, jeżelibyśmy chcieli pośród nowożytnych narodów szukać form życia, najbardziéj zbliżających się do wzorów rzymskich z epoki poprzedzającéj panowanie Cezaryzmu, moglibyśmy je znaleść w Polsce do początków XVII stulecia. Téż, co u starych Rzymian, prostota i surowość życia, mowy i charakteru, toż same całkowite oddawanie się sprawom i służbom publicznym, tenże sam hart ciał i duchów, przygotowywanych od dzieciństwa do ciężkich wojennych zapasów z wrogami, ten-że sam ustrój rodzinno-społeczny, w którym kobieta wobec ustaw prawnych była niczém, wobec zaś opinii i uczuć publicznych wysokiego doświadczała poważania. Poważanie to znajdowało wyraz swój w samém już, bardzo surowém, wymaganiu od kobiety bardzo surowéj czystości życia. Na kobiece cnoty jéj, jako to: czystość dziewiczą, wierność małżeńską i rządność domową, zapatrywano się daleko więcéj z obywatelskiego, niż z religijnego stanowiska. Wysokie znaczenie dla pomyślności rodzin i kraju, jakie przypisywano cnotom kobiecym w połączeniu zapewne z rodzicielską miłością, modyfikowało niekiedy i znacznie położenie jéj, wobec praw dziedziczenia i posiadania. Wyposażenie pozostawionem było przez ustawy prawne woli ojca i braci, to téż najczęściéj otrzymywała ona drobną zaledwie cząstkę rodzicielskiéj spuścizny; lecz, w braku bezpośrednich następców męzkich, spuścizna ta, bez względu na mężczyzn z linii ubocznych, całkowicie należała do niéj i niejednokrotnie wiano bywało tak wielkiém, że o posiadanie go wraz z jéj ręką toczyły się pomiędzy możnymi prawdziwe wojny. Pozbawiona nauki wyższéj, ze słyszenia zaledwie znać mogąca imiona słynnych jednak szkół i akademii kraju swego, nie była ona przecież usuniętą ani od wszelkiego światła, ani od świata. Chowana w domu, brała często udział w lekcyach, udzielanych dorastającym jéj braciom, ucząc się nierzadko łaciny, tego szczytu ówczesnéj mądrości; świat zaś, ludzi i sprawy publiczne poznawała w zebraniach, których każdy dom szlachecki zawsze był pełen, a śród których obyczaje nietylko pozwalały jéj znajdować się, lecz jeszcze rozkazywały otaczać ją względami skromności i szacunku. Zamężcie jéj podlegało całkowicie woli rodziców, przeważnie ojca, przez co naturalnie, w większości wypadków, indywidualne żądania jéj i słuszne prawa gwałconemi być musiały. W zamian część jéj kobieca, jako oblubienicy i małżonki, strzeżoną była przez wielce surowe wymagania od oblubieńców i małżonków, niezłomnéj dla niéj wierności. I znowu wierność ta nie była bynajmniéj czystym wpływem średniowiecznego, rycerskiego jéj apoteozowania, ale rzymskiém raczéj poszanowaniem kobiety, jako członka narodu, a żony i matki obywateli kraju. Plamiąc cześć jéj przez niewierność i opuszczenie, mężczyzna w opinii ogółu swojéj téż czci uszczerbek czynił. Świetną illustracyą pojęcia tego i jego czysto świeckiéj i obywatelskiéj natury znaleść można we wspaniałéj scenie sejmowéj, w której ustawodawcy i przedstawiciele Polski, przed ostatnim z Jagiellonów na klęczki upadli, w kornéj postawie téj grożąc mu odebraniem korony, w razie gdyby nie opuścił kobiety, z którą się był zaręczył. Król, zdumiony objawem pokory, nigdy przedtém w stosunku szlachty do tronu niewidzianéj, porwał się z miejsca, na znak szacunku dla klęczącego przed nim narodu, odkrył głowę, lecz zarazem zawołał: „Droższą mi jest cześć moja, niż świata korony!” Ani religijno-ascetycznych, ani rycersko-romantycznych pobudek nie przytaczał. Uczucia serca swego wobec woli narodu usuwał także na stronę. Lecz żądając pozostać wiernym wybranéj kobiecie bronił czci swojéj, z jéj czcią nierozłącznéj.
Poważne to zapatrywanie się na kobietę odzwierciedla się téż w piśmiennictwie polskiém z wieku XVI-go. Tak Mikołaj Rej, piérwszy prozaik polski, jak Jan Kochanowski, twórca polskiéj poezyi, wyznaczają kobiecie w materyalnéj i moralnéj ekonomii społeczeństwa stanowisko bardzo poważne. Rej pisze wiele o wychowaniu córek przez matki, o dostojności i szczęściu dobranych i wzajem szanujących się małżonków. Kochanowski w wierszu swym o dobréj żonie wypowiada zdanie, wiele w sobie zamykające, że „jeżeli żona, męża nie ozdobi, mąż próżno robi.” Apoteozę zaś cnót niewieścich, takich jak: pracowitość, skromność, rządność i wierna miłość, apoteozę, ujętą w formę bardzo wdzięczną i zarazem poważną, znaleść można w sielance Szymonowicza, p. t. „Ręka moja” Odwrotnie, obrazów i myśli, w których-by kobieta przedstawianą była lub pojętą w sposób płochy albo rozpustny, literatura polska, w dobie największego rozkwitu swego, zawiera niezmiernie mało. Na lekkomyślność jéj i krótkowidztwo wskazywano częstokroć, jako na niezbędne objawy przyrodzonéj jéj niższości; przywary jéj i błędy brano niekiedy za osnowę ostrych satyr; lecz nigdy prawie, tak w piśmiennictwie, jak zapewne i życiu, nie była ona przedmiotem zabaw tych, które na zachodzie nosiły ogólną nazwę galanteryi. Takiemi były dodatnie wpływy na życie kobiet polskich, sprowadzone w części przez głębokie wniknięcie w narodowego ducha starorzymskich wzorów i podań. O wiele jednak większe znaczenie przypisać w niém należy społeczno-politycznéj organizacyi państwa.
Była to rzeczpospolita, z ludem od wieku XIV przytwierdzonym do gleby i praw obywatelstwa pozbawionym, z nieliczném mieszczaństwem w rzadko po kraju rozsianych miastach, potężnym i licznym stanem szlacheckim, z królem, jako najwyższym urzędnikiem państwa, u szczytu. Król był tu wyłącznie prawie naczelnikiem władzy administracyjno-egzekucyjnéj i przedstawicielem państwa przed zagranicą. Władza prawodawcza i sądownicza spoczywały bezpodzielnie w ręku szlachty, jako stanu, tak dalece pod względem praw i przywilejów równego sobie, że nawet odznaczenia takie, jak tytuły, z wyjątkiem książąt litewskich i rusińskich, aż do końca wieku XVIII całkowicie w Polsce nie istniały. Organizacya taka sprowadziła dla Polski dwa następstwa, które ją z pośród średniowiecznych społeczeństw europejskich wyróżniają: nieistnienie urządzeń feudalnych i istnienie królewskiego dworu, w bladych zaledwie a daleko poważniejszych, niż gdzieindziéj, zarysach. Ztąd w historyczném społeczeństwie kobiecém Polski, całkowicie prawie brakuje dwu typów, na zachodzie powszechnych: feudalnéj damy, zatrudnionéj przyjmowaniem hołdów błędnego rycerza, turniejowemi sądami i dworem miłości, i wszechpotężnéj u dworu a narodowi nienawistnéj kurtyzanki. Nieobecność dwu tych typów ujemnie działała na kobietę polską, pod względem poloru cywilizacyjnego i politycznych wpływów. Wzamian zwracała ją ona ku poważniejszym celom i zatrudnieniom, niż były te, których szewalerya dostarczała kobiecie zachodu, a także ochroniła ją od téj niepopularności i wzgardy, jakiemi kurtyzanki wobec męzkiej połowy narodów płeć swą okrywały. To téż od królewskich dworów, we względnéj surowości utrzymywanych, oddalone, w słabych i tylko naśladownictwem zagranicy będacych objawach szewaleryi rzadki bardzo udział przyjmujące, kobiety polskie, całkowicie zamkniętemi bywały w obrębie czynności domowych. Czynności te zaś, nie były ani drobne, ani mało znaczące. W kraju bowiem wyłącznie rolniczym, miast wielkich posiadającym bardzo niewiele, z ruchem przemysłowym bardzo słabym, cała waga ekonomicznych prac i interesów spadała na wsie i gospodarstwa wiejskie. Z gospodarstwem kobiecém wiejskiém łączył się téż podówczas szeroki i wielostronny przemysł, na którym polegał nietylko dobrobyt rodzin, ale cały ruch towarzyskiego życia, a w znacznéj części rozwój i wzrost krajowego bogactwa. Ówczesne więc kobiety polskie przędły, tkały, szyły, surowe produkta roli i ogrodów w najrozmaitsze sposoby przerabiały, trudniły się chowem i eksploatacyą inwentarzy i pszczelnictwa. Niektóre z produktów pracy ich, jak: przeroby mleczarstwa, przędziwa, tkaniny, miód, wosk, napoje wyskokowe, stanowiły ważne artykuły dla wewnętrznego wywozowego handlu. Możne panie na dworach swych zgromadzały znaczne ilości córek domów uboższych, wytwarzając przez to, w formie patronatu i klienteli, prawdziwe szkoły czy pensyonaty żeńskie, w których prawidła surowéj moralności łączyły się z nauką prac gospodarsko-przemysłowych. Jednak prace kobiece niezawsze w tym tylko zamykały się zakresie. Geograficzne położenie Polski sprowadzało dla niéj konieczność ustawicznego niemal wojowania, z mahometanizmem z jednéj strony, a z germanizmem z drugiéj. Przywileje wszystkie posiadając, szlachta dźwigała téż wszystkie odpowiednie im obowiązki. Od najmożniejszego do najuboższego, prawodawcą kraju będąc, szlachcic polski obrońcą jego być musiał. Gdy więc sejm uchwalił wojnę, albo śród chwilowego pokoju rozległy się po kraju złowrogie wieści o najściu Tatarów lub podstępném knowaniu Niemców, dwory szlacheckie traciły na raz całą męzką swą ludność, a ciężar gospodarstwa, nietylko już kobiecego, ale i męzkiego, jak téż i zawikłanych często interesów majątkowych, spadał na ręce, głowę i odpowiedzialność kobiety. Na kartach historyi naszéj często zdarza się napotykać imiona kobiet, które, w czasach wojen i towarzyszących im nieporządków wewnętrznych, w żelaznych ręku trzymały rządy obszernych nieraz posiadłości, żadnéj odrobiny rodzinnego bogactwa nie roniąc, dokonywając aktów kupna i sprzedaży, prowadząc i pomyślnie kończąc zawikłane procesy, a obok tego, w nieobecności małżonków swych, wychowując synów na przyszłych prawodawców i rycerzy, a córki na podobne sobie pracownice i w razie potrzeby zastępczynie tych, którzy wobec prawa byli jedynymi naczelnikami i panami rodzin i domów.
W skutek więc zogniskowania się sił kobiecych na polu gospodarsko-przemysłowém i często przypadającéj potrzeby zastępowania wojujących mężczyzn, zakres ekonomicznych czynności kobiet był dosyć szerokim i dosyć ważne dla kraju posiadał znaczenie. Sfera zaś uczuć i umysłów ich rozszerzała się w sposób szczególny, poprzez obcowanie z ludźmi, nieustannie sprawom publicznym oddanymi. Szlachta polska stosować do siebie mogła przysłowie rzymskie, że: „żaden człowiek cnotliwy i mądry człowiekiem prywatnym być nie może.“ Od spraw publicznych żaden szlachcic polski, pod karą utraty czci i wszelkiego w społeczeństwie znaczenia, usunąć się nie mógł. Sejmy, sejmiki, trybunały, ustawodawcze i sądownicze czynności, uchwalanie i organizowanie wojen, administrowanie prowincyami i obszernemi publicznemi dobrami, (województwa, starostwa) pochłaniały mu życie całe, domowe nawet ściany jego napełniając gwarem obywatelskich zjazdów, narad i sporów. Bezpośredniego udziału w burzliwém tém a szerokiém życiu kobieta nie przyjmowała, nie mniéj zanadto oblewało ją ono ze stron wszystkich i zbyt często zaczepiało o interesa sercu jéj najdroższe, aby moc nie wywierać na nią wpływów silnych. Wpływy te były nawet tak silne, że ukształtowały główny, najpowszechniejszy i aż do dziś trwający, typ kobiety polskiéj, który określić można nazwą obywatelki. Typ ten przemógł w Polsce wszystkie typy inne; w czasach największego zwichnięcia się narodowego ducha, przygasał na krótko, aby wnet odrodzić się znowu i stanowić jednę z głównych sił narodowych. Święte ascetki, wyklęte czarownice, zbytkom i intrygom oddane królowe, rysują się w historyi naszéj blado i nielicznie; rycerskie damy i królewskie kurtyzanki, aż do ostatnich dwóch stuleci, całkiem prawie są w niéj nieobecnemi; z innéj strony nie przyozdabiają téż jéj kobiety, pracom umysłowym oddane, takie, które-by umysłowość kraju swego wzbogaciły czémś poważném, albo przynajmniéj tak wdzięczném, jak memoary i korespondencye autorek francuzkich: — lecz kobiety, kobiety obywatelki, ciekawe opinii i interesów publicznych, zajmujące się niemi żywo i biorące w nich udział, jeżeli nie bezpośrednio i czynem, to myślą, pragnieniami i różnorodnemi wpływami, słowa i uczucia, tak są w niéj liczne, że nadają barwę całéj historycznéj społeczności kobiecéj i stanowczo przemagają typ gardzonéj i dręczonéj, przemocą w klasztorach zamykanéj, albo klasztornie dla wszystkich spraw świata obojętnéj niewolnicy. Gospodarsko-przemysłową pracą swą przyczyniając się znacznie do przechowania i wzrostu rodzinnego i krajowego dobrobytu, jako żona i matka prawodawców i rycerzy, nieustannie o rzeczach publicznych słuchając, w atmosferze dumnéj i czynnéj wolności rosnąc i żyjąc, obywatelka polska, na wzór matron rzymskich, wkładała nieraz oręż w ręce synów swych, rozkazując im zginąć za ojczyznę albo ją obronić, wzmagała energią małżonków, chwiejących się w pełnieniu publicznych swych powinności, poświęcała uczucia serca swego na ołtarzu publicznego dobra. Wprawdzie mieszanie się to jéj w sprawy publiczne przynosiło nieraz ujemne następstwa; bo tam, gdzie szło o rzeczy subtelne i zawikłane, rozum jéj, niedostatecznie oświecony przez naukę, wrażliwość i fantazya, nietrzymane w karbach wyrobionéj woli i refleksyi, sprostać nie mogły zadaniu. W zamian, obywatelskie te właściwości obdarzyły dzieje polskie taką postacią niewieścią, jak królowéj Jadwigi, która, dla wzmożenia potęgi narodu przez połączenie go z ościennym a wrogim dotąd ludem, dobrowolnie odstąpiła praw swych do indywidualnego szczęścia, odtrącając ukochanego a zaślubiając nienawistnego sobie człowieka, i takiém szczególném zjawiskiem, jak poetka z początków XVIII-go wieku, Elżbieta Drużbacka, któréj utwory, całkiem prawie wolne od właściwego piórom kobiecym subjektywizmu i liryzmu, przedstawiają obraz spółczesnego społeczeństwa czysto objektywny, a ostrą satyrą i gorącém zajęciem się ogólnemi sprawami przejęty. Właściwości te nakoniec tak głęboko wrosły w ducha kobiety polskiéj, że aż do obecnéj pory warunkują w wysokim stopniu położenie jéj i rozwój.




II.

Wiek XIX-ty znalazł kobietę polską w wielce zmienionych warunkach zewnętrznych i z wielce zmienionemi usposobieniami. Dwa ostatnie stulecia przyniosły polsce Jezuitów i wychowawczy ich systemat, obieralność królów i liberum veto, dwory królewskie na wzór Zachodnich urządzone. Z klasztorów i szkół Jezuickich wpłynęły w relijność narodu żywioły fanatyzmu i umysłowego ograniczenia; obieralność królów i obdarowanie każdéj jednostki szlacheckiéj prawem unieważniania uchwał ogromnéj choćby większości prawodawczych zgromadzeń, przerodziły wolność w bezprawie, swobodę w swawolę; z dworów królewskich wspaniałych, hucznych, zbytkiem i intrygami napełnianych, spływały w naród: rozmiłowanie się w zbytku, duch intrygi i wielka luźność obyczaju. Wszystkie te wytwory społeczne wspierały się i potęgowały wzajem, a w połączeniu z położeniem geograficzném, zamykającém kraj pomiędzy trzema mocarstwami, zarówno potężnemi, jak rozszerzenia granic swych żądnemi, sprowadziły upadek państwa i utratę politycznéj jego niepodległości. Wszystkie téż one silne wywarły wpływy na społeczność kobiecą, śród któréj nielicznie zrazu, lecz w ostatniém stuleciu bardzo już gęsto, zjawiły się kurtyzanki, awanturnice, wielkie panie, oddane intrydze i galanteryi. Daléj zaś od stolicy i domu, ilość kobiet ciemnych, fanatycznych, z niezmiernie ciasnym kręgiem widzenia i działania, przemogła liczbę dzielnych i względnie oświeconych pracownic i obywatelek. To téż poezya, satyra i pamiętniki pory owéj przedstawiają kobietę w inném wcale świetle, niż to, którém przyoblekało ją piśmiennictwo wieku XVI-go. Poeci igrają z nią jak z wdzięczném, lekkiém bawidełkiem; satyrycy chłoszczą ją jak jednę ze srogich klęsk publicznych, autorowie pamiętników szeroko opisują zbytki jéj, intrygi, lekkomyślne igranie z najwyższemi sprawami tak jednostek jak ogółu. Z innéj strony, imiona kobiece coraz rzadziéj zapisują się zaszczytnie w téj nawet dziedzinie wpływów i czynności, w któréj przedtém liczne zajmowały miejsca.
Jednak zanim wybiła godzina, z któréj aż dotąd snuje się wątek losów naszych, w łono społeczeństwa wniknęły prądy, których przyjęcie było świadectwem żywotności jego. Prądy te płynęły z Zachodu, od filozofii francuzkiéj z wieku XVIII-go i od wielkiéj rewolucyi francuzkiéj. Jednocześnie prawie z chwilą, w któréj konstytuanta francuzka ogłaszała świętość i nienaruszalność praw człowieka, w Warszawie zasiadał wielki sejm, dla czasu trwania swego czteroletnim zwany, którego treścią i uwieńczeniem prac była konstytucya, tak zwana 3-go Maja, równająca, do pewnego stopnia, w obec praw i przywilejów trzy stany, naród składające: szlachecki czyli rycerski, mieszczański i kmiecy. Idea równości ludzkiéj i dostojeństwa indywidualnych praw każdego człowieka znalazła pomiędzy ustawodawcami w polsce licznych i świetnych zwolenników i obrońców, jak: Hugo Kołłątaj, Czacki, Ig. Potocki, Staszyc i inni, a uwyraźniwszy się wybitnie w demokratycznym kierunku wojenno-społecznych działań Kościuszki, wywołała téż z łona społeczności kobiecéj wspaniałą postać księżnéj Anny z Sapiehów Jabłonowskiéj. Obdarzona wielkim rozumem i niepospolitą nauką, Jabłonowska, napisała kilka ogromnych tomów o położeniu włościan w polsce i sposobach zreformowania go, które to sposoby w swych własnych, bardzo rozległych posiadłościach stosowała, uswobodniając poddanych swych i zakładając dla nich szpitale, ochrony, szkoły, nawet drukarnie i biblioteki. Jabłonowską uważać należy jako typ, który, dzięki wysokiemu wykształceniu umysłowemu i wielkim środkom majątkowym, w najszerszych i najwybitniejszych zarysach przedstawia całą grupę kobiet polskich z końca XVIII-go i początku XIX-go stulecia, grupę, wcielającą obywatelskie tradycye kobiece w formie przyniesionéj przez czasy nowe. Przejmując się płynącemi z Zachodu ideami nowemi, kobiety te, nie zwracały się ani ku wiedzy teoretycznéj, ani ku sztukom i literaturze pięknéj, lecz, z uchem przyłożoném do pulsów narodowego organizmu, badały jego potrzeby i rany i usiłowały zapobiegać im za pomocą narzędzi i leków nowych.
Zarówno przecież jak konstytuanta francuzka, sejm czteroletni polski dla kobiet nie uczynił nic. Dopełniać zaś braków i poprawiać niedostatków, w ustawach jego zachodzących, naród już nie mógł. Idea przecież równości ludzkiéj, w zastosowaniu jéj do życia, w formę ustawy prawnéj nieujęta, nurtowała wyższe umysły i uwyraźniła się w planie edukacyjnym, ułożonym przez uczonych i mężów stanu polskich, (Hugo, Kołłątaj, Czacki, Śniadeccy, etc.) za panowania Cesarza Aleksandra I-go, z rozporządzenia ks. Adama Czartoryskiego, cieszącego się przez czas jakiś przyjaźnią monarszą i ministeryalną teką. W planie tym, ułożonym dla publicznéj edukacyi rozległych prowincyi polskich: Litwy, Wołynia i Podola, wychowywanie kobiet szczególniéj szerokie otrzymuje uwzględnienie, a dziwném na owe czasy zjawiskiem, twórcy jego zajmują się nietylko średniém i wyższém umysłowém, ale i przemysłowém wykształceniem kobiet. Z wyjątkiem uniwersytetów, wszystkie zakłady edukacyjne, proponowane dla mężczyzn, są téż tam proponowanemi i dla kobiet, które posiadać miały gimnazya swe, licea, nauczycielskie seminarya, rzemieślnicze i gospodarskie szkoły. Na nieszczęście, wspaniały plan ten, nad którym, w drugim dziesiątku stulecia naszego, najuczeńsi i najliberalniejsi mężowie polscy toczyli długie narady, w niezmiernie małéj tylko części zastosowanym został, a i to częściowe jego zastosowanie, po krótkiém bardzo istnieniu zniknęło bez śladu. Rzecz prosta, że, gdy z powierzchni kraju znikały takie stare i świetne instytucye wychowawcze męzkie, jak uniwersytet i akademia wileńska i krzemienieckie liceum, wychowanie kobiet ograniczyć się musiało do pensyonatów klasztornych, prywatnych i rządowych, których naukowy programat zawierał: dwa obce języki, muzykę, śpiew, taniec, elementarne wiadomości z historyi, geografii i arytmetyki, nakoniec mnóztwo robót kobiecych subtelnych, wdzięcznych, pojętnych jako rozrywka, a tylko w zbytkowném życiu zastosowanie znaleźć mogących. Programat ten w pensyach klasztornych o wiele uszczuplanym bywał, na rzecz egzercyi nabożnych i mistycznych rojeń, w t. zw. zaś instytutach rządowych, — których dwa w kraju całym istniało, — rozszerzanym malutką odrobiną wiedzy przyrodniczéj i pilniejszém staraniem o znajomość francuzkiéj syntaxy. To téż w tych-to instytutach najpospoliciéj kształciła się jedyna na owe czasy kategorya kobiet, zarobkowo na polu umysłowém pracujących, czyli, nauczycielek, rozsypujących potém na pensyach prywatnych i w rodzinach niezmiernie szczupły zasób swéj wiedzy, w zamian niezmiernie szczupłego, pod materyalnym i moralnym względem, wynagrodzenia. Córki domów możnych, dziecięctwo i pacholęctwo swe przemadlały i przemarzały w klasztorach: pensye prywatne rozwijały skrzydła swe nad dziewczęcą ludnością klas średniéj zamożności i dostojności, udzielając wychowankom swym daleko wiecéj przyzwyczajeń do zbytku i zabaw, niż nauki, i daleko mniéj prawdziwéj cywilizacyi, niż światowego, zewnętrznego poloru. Opuszczając zaś klasztory i pensye, a na łono rodzin i świata wracając, w jakiém otoczeniu i pod jakiemi wpływami znajdowały się kobiety te, tak mizernie do życia i myśli, i czynu przygotowywane?
Dalekiém, dalekiém już od społeczeństwa naszego było to życie publiczne, wolne, czynne, ruchem myśli i uczuć kipiące, na którego łonie prababki nasze dopełniały niedostatki umysłowego wychowania swego. Wprawdzie wojny Napoleońskie, rewolucyjna pożoga, szerząca się po Europie w r. 1848, wojna francuzko-angielsko-rossyjska z roku 1856 pobudzały umysły społeczeństwa, lecz wyczerpywały nadarmo siły jego i rzucały go w coraz głębszą senność i apatyą. Senność tę i apatyą zwiększał jeszcze ustrój społeczny, oparty na krzywéj i przestarzałéj instytucyi poddaństwa chłopów, instytucyi, która, zmodyfikowana już znacznie przez konstytucyą 3-go Maja, jednak w całéj nienaruszalności swéj zachowaną została, a będąc narzędziem mąk dla pokrzywdzonych, stawała się dla uprzywilejowanych coraz obfitszém źródłem zepsucia. Prostym wynikiem braku wszelkiego cienia publicznych działań i pierwiastków gwałtu, pychy i próżniactwa, spoczywających w podstawowéj instytucyi społecznéj, musiało być zaciemnienie umysłów, zmiękczenie charakterów, materyalizowanie się obyczajów. Wszystkim trzem klęskom tym, wespół z męzką ludnością kraju swego, uległa i znaczna część kobiet. Że zaś, gorzéj umysłowo kształcona, wrażliwsza i lekkomyślniejsza od społeczności męzkiéj, społeczność kobieca w téj opłakanéj dobie dziejów naszych całkowicie nie uległa zepsuciu, że od czasu do czasu przebiegały w niéj prądy szlachetnych entuzyazmów i usiłowań, przypisać to należy trzem czynnikom: obywatelskiéj tradycyi, wrosłéj w nią tak głęboko, że ani dwa wieki zepsucia, ani wiek próżniactwa wyplenić jéj całkowicie nie zdołały, wpływom wywieranym na uczucia i wyobraźnią przez poezyą romantyczną i przybywającym znowu z Zachodu emancypacyjnym ideom.
W piérwszéj ćwierci XIX-go w. żyła w Polsce wielka obywatelka-pisarka, Klementyna z Tańskich Hoffmanowa. Nie był to geniusz taki, jak p. Staël albo p. George Sand. Owszem, pisarskie zdolności jéj prawie mierne, przez głęboką tylko znajomość spraw publicznych i niezmierną dla nich miłość spotęgowanemi i rozgrzanemi były, prawie do potęgi i ognia geniuszu. W licznych pismach swoich oddziaływała ona przeciw szerzącéj się w wyższych towarzyskich sferach manii cudzoziemszczyzny, przeciw zacieśnieniu i zaciemnieniu sfery umysłowości kobiecéj, przeciw spadłemu na niziny próżniactwa i kokieteryi moralnemu poziomowi kobiet; ku poprawieniu błędów tych i zapełnieniu niedostatków wzywała w imieniu uczuć i obowiązków obywatelskich. Naród, popadłszy w nieszczęście, potrzebował wszystkich sił swoich, aby dźwignąć się, lub przynajmniéj samego siebie dla przyszłości zachować. Jedną z sił jego jest kobieta. Umysł więc kobiety lepiéj kształconym, a skala uczuć jéj wyżéj podnoszoną być powinna, dla siły i dla dobra rodzin naprzód, a przez rodziny — narodu. Była to w kobiecie polskiéj struna, wiecznie i pomimo wszystko drażliwa na poruszenie wszelkie. Klementyna Hoffmanowa zresztą nie odstępowała od tradycyi, wyznaczając dla kobiet czynności liczne i ważne, ale tylko w zakresie domu i rodziny. To téż pisma jéj, nieprzynoszące nic, coby najlepszéj przeszłości polskiéj znaném już nie było, łatwy do umysłów znajdowały przystęp, dotykając zaś uczuć, najlepiéj przez przeszłość wygimnastykowanych, niezmierną popularność zdobyły. Aż do roku 1830 były one rodzajem Ewangielii kobiety polskiéj i, jeżeli dziś bardzo niewystarczajacemi i całkiem prawie zaniedbanemi się stały, czynność, którą przez kilkadziesiąt lat pełniły, wielce obfitą była w następstwa. Uchroniły one kobietę polską od zupełnego wynaturzenia się, ogłupienia, a przygotowały ją do szerszych i wyższych widnokręgów przyszłości [1].
Jednocześnie z Klementyną Hoffmanową istniała dość znaczna liczba pisarek, a z nich niektóre odznaczały się talentem, wszystkie zaś objawiały wielką ciekawość i mniejszą lub większą znajomość położenia i interesów kraju. Stało się to cechą autorek polskich tak nierozłączną, że nawet wielkie panie, ilekroć brały się do pióra, zamiast tworzyć rzeczy sposobowi życia ich odpowiednie, więc lekkie i wdzięczne, poważnie rozprawiały o błędach, cierpieniach i obowiązkach społecznych. Naturalnie, czytelnictwo kobiece, o ile traciło przez to na używaniu i kształceniu się estetyczném, o tyle zyskiwało na rozszerzaniu się kręgów widzenia, czucia i dążenia.
Kręgi te rozszerzyła im także poezya romantyczna, któréj wpływ na społeczność był tém potężniejszy, że wszystkie pulsy publicznéj opinii i propagandy, w braku innych organów publicznego życia, skupiały się w piśmiennictwie. Poezya romantyczna, przez zwrócenie się swe do ludu, jako do pierwotnego i najbogatszego składu poetycznych pierwiastków, ściągała uwagę powszechną na zaniedbywaną dotąd, najniższą klasę narodu, demokratyzowała niejako umysły, przez szlachecką przeszłość zarystokratyzowane. I to było główną rolą, jaką w ogólnéj ekonomice społecznéj odegrała. Zresztą, przez samę wybujałość fantazyi swéj i wrącą w niéj namiętność, walczyła ona z materyalizującemi wpływami położenia, uczucia i wyobraźni, usposabiając do pożądania i szukania uciech i celów wyższych, nad spokojne używanie dostatków i zadowolenie próżności. Wraz z pismami Klementyny Hoffmanowéj, utwory Mickiewicza i licznéj otaczającéj to słońce plejady romantycznych poetów, wychowały kilka pokoleń kobiet polskich. Prawda, że jak wszystko na świecie, tak i te czynniki działały z jednéj strony dodatnio, a z drugiéj ujemnie, i że, mimo ujemne ich działanie, dotąd jeszcze przetrwały, a, — o czém wspomnę późniéj, — stanowią dziś, w sprawie postępu i rozwoju kobiet, jeden ze szkopułów, z któremi walczyć trzeba. Niemniéj dobrodziejstwa ich są bardzo widoczne. Tłumiąc w sercu kobiety ognisko błahych, drobniutkich próżnostek, aż nadto przez ogólny stan rzeczy podsycane, uwagę jéj ku ludowi zwracając, skłoniły ją one ku powadze i demokratyzmowi, przez co, stała się ona zdolną do wstąpienia na grunt poważnych i czysto demokratycznych prac najbliższéj przyszłości.
Nakoniec, przez tradycyjną miłość swą dla Francyi, a bezpośrednie stykanie się z Niemcami, społeczność polska, nieustannie przyjmowała w siebie i przerabiała w sobie powstające na Zachodzie prądy nowych pomysłów i pojęć. Pojęcie o emancypacyi kobiecéj, mętne zapewne i z wielu stron kalekie, przybyło tu wraz z niezmiernie czytywanemi powieściami p. George Sand, filozofia zaś niemiecka, zdobywając pomiędzy mężczyznami wielu gorliwych zwolenników i uczniów, na umysły i położenie kobiet wpływy pewne wywrzéć musiała. Wprawdzie i na tym punkcie, jak na wszystkich innych, obok faktów, przedstawiających rozumny postęp i dobre na przyszłość zadatki, zdarzać się musiały objawy szkodliwe lub śmieszne. Na jednę kobietę, uzacnioną i wzmocnioną przez otrzymaną świadomość o ludzkich prawach swych i dostojeństwach, przypadało może dziesięć nieudałych Lelii, patetycznie deklamujących bzdurstwa, lub awanturnic, które, na usprawiedliwienie szałów swych i występków cytowały Leon-Leoni albo Jaques’a. Na jeden téż umysł zdolny i pracowity, który z korzyścią dla siebie i ogółu wyzyskać potrafił światła, przez zachodnią filozofią przynoszone, było może dziesięć próżniaczych pretensyi do niezapracowanéj i niedostępnéj im mądrości. Lecz same te jednostki, zdolne i energiczne, chociaż-by wyjątkami tylko były, ratowały już ogół kobiecy od tego znicestwienia, którém groził mu fatalny systemat wychowawczy i ogólny stan rzeczy krajowych. Służyły one za przykład i zachętę dla społczesnych, a następczyniom swym w opiniach i obyczajach publicznych gotowały drogi.
Zresztą w piątym dziesiątku stulecia, ruch umysłów i prac kobiecych wzmógł się tu znacznie, kilka kobiecych imion dość poważne miejsce zajęło w dziedzinie tak piśmiennictwa, jak i nauczycielstwa krajowego, nadewszystko zaś wytworzyła się dość szczególna i bardzo ciekawa grupa kobiet, którą, w dzisiejszych już czasach, określono dość ściśle nazwą Entuzyastek. Entuzyastki uwyraźniały sobą najwybitniéj wszystkie dodatnie i część ujemnych wpływów tradycyi, romantyzmu i świeżych jeszcze pojęć emancypacyjnych. Niezwiązane w stowarzyszenia żadne, zostawały one przecież pod wodzą autorki wielkiego talentu, a większéj jeszcze dzielności charakteru, Narcyzy Żmichowskiéj, piszącéj pod pseudonimem Gabryeli, grupowały się w koło niéj i od niéj natchnienia swe brały. Hasłami ich były: niepodległość myśli i sumienia, niezależność kobiety i prawa jéj do nauki i pracy, miłość dla ludzi, ofiarność dla kraju, gardzenie opinią publiczną, ilekroć stawała ona na przeszkodzie uzewnętrznianiu idei tych w słowie i czynie. Idee te propagowały one piórem, słowem, czynem i stosowaniem do nich własnego życia. Śmiałe aż do zuchwalstwa, — jak zwykle bywa z nowatorami, a szczególniéj z nowatorkami, — posuwały się one czasem zbyt daleko: filozofując na prawo i lewo, wpadały w absurda; naśladując mężczyzn w obejściu się, ubraniu, ośmieszały siebie i swe dążenia. Lecz, pod warstwą śmieszności, dążenia te pozostawały czém były, bardzo poważném początkowaniem sprawy wyzwolenia kobiety, bardzo wspaniałomyślném i szlachetném zrywaniem się ku wszystkiemu, co sprawiedliwe, dobre, rozumne i piękne. Wiele zresztą z pomiędzy Entuzyastek umiało zachować skromność obok niezależności, wdzięk obok siły, rozsądek obok namiętnych nawet uniesień. Z téj-to grupy wyszło wiele światłych nauczycielek i pracownic pióra, mnóztwo istotnych sióstr miłosierdzia, w sukniach światowych, roznoszących pomiędzy ciemną i uciśnioną ludnością wiejską jałmużnę grosza i współczucia, wiele nakoniec matek i naczelniczek domów, dziś jeszcze dzielnie wspierających sprawę wyzwolenia kobiety przez wiedzę, cnotę i pracę.
Około roku 1863, Entuzyastki były już bardzo liczne. W burzy, która w końcu pory téj wstrząsnęła krajem naszym, zniknęły. Jedne nie przeżyły jéj, lub przeżyły ją niedługo, inne umilkły i znieruchomiały, inne jeszcze trwają zawsze przy swojém, działalność swą pełnią w ciszy i prawie nieznane. Ale śmiało powiedziéć można, że dzisiejsze bojownice postępu kobiet w Polsce dziecięctwo swe, lub piérwszą młodość w tchnieniu Entuzyastek przeżyły, od nich więc ród swój wiodą, i że one-to, łamiąc dla sprawy kobiecéj piérwsze lody opinii i obyczaju, starania ich i częściowe powodzenie możliwemi uczyniły.





III.

Najognistsza wyobraźnia z trudnością wielką przedstawić-by sobie mogła tę nagłość i radykalność zmian, którym w niespełna dwa lata (1863 — 1864) uległy ekonomiczne i towarzyskie stosunki w Polsce. Nigdy może w historyi narodu żadnego okres czasu tak krótki tak wiele nie zniszczył i nie zasiał. Można powiedziéć, że z owéj zawieruchy dziejowéj wypłynął świat nowy. Zrazu jednak, przez dziesięciolecie piérwsze, widziano tylko mętne jego zarysy, pomiędzy któremi pilnie rozglądać się i pracę jakąkolwiek rozpoczynać ani siły, ani czasu, ani odpowiednich uzdolnień nie posiadał nikt. Siły były wyczerpane, czas zużywany na indywidualne bronienie się od następstw katastrofy, zdolności dawne poprzepadały a nowe nie wytworzyły się jeszcze. Była to pora żalów, trwóg, upokorzeń i przerażającego chaosu w prawach wówczas stanowionych oraz w uczuciach, myślach i postępkach tego społeczeństwa, które było ciągłą myślą o los swój zajęte.
Po upływie przecież mniéj niż 10-ciu lat, bo około 1870 roku, karne działania rządu poczęły w części tracić na energii swéj, w części zaś przyzwyczajenie do nich ostrość ich tępiło. Trwoga zmniejszyła się, żale zadrzemały, prawne i ekonomiczne stosunki nabrały pewnéj stałości form i regularności funkcyonowania, — pokolenie nowe, które w wysileniu i upadku udziału nie brało, wiec zmęczenia i zniechęcenia nie czuło, dorastało, dorosło w części i na grunt nowego świata wstąpiło, słowem, atomy zamarłe i rozproszone ożyły, przybrały w siebie życie nowopowstałe i zbiegły się znowu w pewną organiczną całość, siebie i położenia swego świadomą.
Wtedy nastąpił przegląd nowych form i żądań życia, które z konieczności przyjąć i pełnić należało. Na piérwszym planie obrazu tego rysowała się wielka reforma społeczna, polegająca na uswobodnieniu i uwłaszczeniu chłopów, oraz wszystkie reformy téj ekonomiczne i moralne następstwa. Ekonomicznie najwydatniéj ukazywał się upadek wielkiéj własności, sprowadzony nie przez samę istotę reformy, ale przez sposoby jéj przeprowadzania. Niezmierna nagłość, z jaką praca przymusowa oderwaną została od gospodarstw, przez wieki na niéj opierających się; i prawie nieindemnizowany rozdział znacznych części własności wielkiéj na własności drobne, połączyły się tu z silnie téż nadwerężającemi tę wielką własność środkami innéj natury. Szczegółów sprawa ta miała mnóztwo; w ogóle zaś, było to zepchnięcie jednéj klasy narodu z zajmowanych dotąd stanowisk, a wyniesienie drugiéj na te, które od dawnych wieków zajmować ona przestała. Ztąd, pod względem ekonomicznym, ukoniecznienie pracy produkcyjnéj dla tych, którzy dotąd wyłącznie prawie konsumentami byli; pod względem społecznym, zdemokratyzowanie społeczeństwa, przez zrównanie klas wobec prawa, a zmieszanie ich na polach prac i zarobków; pod względem moralnym, wyższy szacunek dla pracy, zjawiającéj się jako konieczność i jedyny środek ratunku, większe natężenie energii tych, którym próżnować, pod groźbą ostatecznéj ruiny i nędzy, nie wolno już było. Wszystko to stosowało się do rolników, posiadaczy wiejskich; ta zaś część ludności, która po-za rolą szukała dla siebie zarobków i stanowisk, spotkała się ze zmianami innemi. Jedna z dróg, na których najobficiéj znajdowała je dotąd, w 9/10 zamkniętą przed nią została. Wykluczenie to krajowców z całéj, obszernéj dziedziny społeczno-zarobkowych funkcyi, sprowadziło mnóztwo nędz, tak materyalnych, jak moralnych, lecz zarazem zmusiło ich do upatrywania innych sposobów i dróg pracowania i istnienia. Tu rzemiosła i handel, czyli przemysł, zaniedbywany dotąd i wyłącznie w rekach żydowskiéj ludności zostający, ukazywał się jako przystań jeszcze niezamknięta, jako grunt nie dość wyexploatowany, a w znacznéj przynajmniéj części dostępny. Sprowadzony przez potrzebę, popęd ten do zajęć, które przedtém za nizkie i poniżające najpowszechniéj uchodziły, rzucił téż ze swéj strony w społeczeństwo prąd demokratycznych pojęć i dążeń. Z demokratyzmem tym zaś, wynikającym z faktów, które demokratyczne cnoty i zajęcia koniecznemi uczyniły, prędzéj czy późniéj połączyć się musiała trzeźwość i racyonalność poglądów na społeczne zadania i dążenia.
Trzeźwość i racyonalność poglądów wyraziła się przedewszystkiém w dużo zmienioném zapatrywaniu się na zadania i dążenia polityczne. Bezpłodność rewolucyi, zgubność ich dla bezpieczeństwa i rozwoju narodowości, towarzyszący im brak rozsądnéj rachuby, jawnie stwierdzonemi i uznanemi zostały. Niemniéj miłość dla narodowości téj i pragnienie dla niéj istnienia i rozwoju trwały i trwają; trzeba więc było środki, za których pomocą uczucia te wyrażano dawniéj, przemienić na nowe, bezpieczniejsze i skuteczniejsze. Nowym środkiem takim okazała się praca spokojna i legalna, na wszelkich polach dozwolonych dozwolonemi sposobami rozwijana, szczególniéj jednak u samych podstaw społecznych działająca. Za podstawy społeczne uznano: lud, rodzinę i wychowanie z jednéj strony, z drugiéj — rolnictwo i przemysł. Oświecanie ludu, uszlachetnienie rodziny, doskonalenie wychowania, a także podnoszenie poziomu rolnictwa i przemysłu, są to zadania, wymagające daleko więcéj prac i cnót prostych, niż bohaterstw, więcéj wytrwałości, niż poświęcenia, rachuby, niż rycerskości. Poziom ten wymagań społecznych, pozornie raczéj niż istotnie zniżony, oranym i usiewanym być musi przez naukę, nieodzowną mistrzynią umysłów i charakterów i dostarczycielkę narzędzi dla wszystkich robót praktycznych i produkcyjnych. W obec nauki więc, niezbędnéj dla urzeczywistnienia nowego programatu, poezya, to dotąd prawie bożyszcze narodu, usunęła się na miejsce podrzędne, surowa rzeczywistość szarym płaszczem swym przygniotła różowe skrzydła marzeń. Wraz znowu z wprowadzaniem nauki na tron czci publicznéj, w publicznego ducha wniknąć musiały idące od niéj promienie wolnomyślności, wolnomyślności, stosowanéj tak do rzeczy wiary i sumienia, jak do stosunków pomiędzy ludźmi w ogólności i pomiędzy kobietami a męzczyznami.
Taką jest geneza i istota politycznych i społecznych wyobrażeń i działań nowego społeczeństwa polskiego. Jak zwykle bywa, z nieszczęść i przewrotów wyniknęły tu nowe potrzeby i interesa, które z kolei wytworzyły lub poparły nowe idee.
Nie chcę powiedziéć przez to, aby wyobrażenia te były tu już zupełnie powszechne, aby programat ten działania powszechnie już i ściśle był wypełnionym. Jest to rzeczą niemożliwą; gdyby bowiem nawet na drodze do urzeczywistnienia naturalnych żądań społeczeństwa nie stało tak wiele możnych przeszkód, ile stawi na niéj polityczna zależność kraju, to jeszcze ewolucya społeczna, od podstaw do szczytu reformująca matryalną i moralną ekonomią narodu, nie mogła-by dokonać się ani prędko, ani z łatwością. To pewna przecież, że wyobrażenia te i programat ten, są już po części teraźniejszością, a całkowicie przyszłością kraju. Całkowite wprowadzenie ich w życie jest tylko kwestyą czasu i wynikiem tak czynnéj, jak propagatorskiéj pracy, dziś już dokonywającéj się na dość obszerną skalę.
Zachodziż potrzeba mówienia o tém, że wszystkie, powyżéj opisane, zmiany w położeniach i dążnościach ogólnych dotknęły zarówno kobiety, jak mężczyzn, i zarówno tory istnień ich i zadań w nowe zwróciły kierunki. Lecz do wszystkich czynników, które nowém skierowaniem się narodu zarządziły, dla kobiety przyłączył się jeden jeszcze, ją wyłącznie dotykający. Jest nim, o wiele więcéj niż w społeczeństwach innych utrudnione, zawieranie małżeństw, spowodowane brakiem męzkiéj ludności w kraju. Przez dziesięć lat przeszło, mężczyzna, w wieku sposobnym do żenienia się, był dosłownie rzadko napotykaną osobliwością. Potém stosunek ludnościowy dwu płci, przez przyrost nowego pokolenia wrócił do normalniejszych warunków; lecz trudność w zdobywaniu bytu, spowodowana przez zamknięcie się dla krajowców wielu dróg pracy, a brak wprawy i przyzwyczajenia do exploatowania innych, dotąd jeszcze umniejsza łatwość i skłonność do zawierania małżeństw. W żadnym zapewne kraju niéma tak wielu jak tutaj mężczyzn, którzy wbrew woli swojéj zachowują celibat, i tak wielu kobiet, które, przez niemożność wyjścia z mąż, pozostawione są siłom własnym: z wyjątkiem chłopów, żeniących się zawsze dla gospodarskich chociażby potrzeb, żydów, którzy, przy zakładaniu rodziny, za wiele w sferach dostatnich a zamało w ubogich liczą się z warunkami materyalnemi, i bardzo bogatych rodzin arystokracyi rodowéj lub pieniężnéj, tyczy się to stanów wszystkich. Średnia posiadłość ziemska, zarówno jak profesye wolne, jak ilościowo i jakościowo malutka grupa biurokratyczna, pełnemi są mężczyzn, którzy nie żenią się wcale, albo żenią się bardzo późno, i panien, które długo lub wcale za mąż nie wychodzą.
Czynniki więc, popychające dziś kobietę polską na różne pola pracy produkcyjnéj, a więc i ku różnym odpowiednim sposobom kształcenia się, są nader liczne. Opinia publiczna zapoznać ich nie mogła. Od roku 1870 silny ruch w tym kierunku rozpoczął się w piśmiennictwie, które, w nieobecności wszelkich innych organów publicznego życia, stanowi tu jedyny wyraz opinii i główne narzędzie propagandy. Tak, jak i na zachodzie, prasa peryodyczna spełnia w zadaniu tém rolę przeważną, a kwestya nauki i pracy kobiecéj postawioną przez nią została w rzędzie spraw najważniejszych. Na punkcie tym, jak zresztą na wszystkich innych, zdania objawiają się różne, szermierki słów toczą się żwawe niekiedy i ostre. Jednak konserwatyści i postępowi, idealiści i pozytywiści, schodzą się zgodnie w podstwowém twierdzeniu, że wyższe niż dotąd wykształcenie umysłowe i możność zarobkowania koniecznemi są dla dobra tak kobiety saméj, jak społeczeństwa, którego członkiem żywym i czynnym, zdaniem wszystkich, być ona powinna. Różnice dotykają tu więcéj odcieni, bardzo zresztą ważnych, niż samego jądra rzeczy. Jedni utrzymują, że nauka potrzebną jest dla kobiety o tyle, o ile dopomagać jéj może w pełnieniu domowych i rodzinnych czynności, a pracę jéj zarobkową ograniczają do nader szczupłéj ilości profesyi, jak: nauczycielstwo, gospodarstwo wiejskie i niektóre rzemiosła. Inni zaś jak najszerszego umysłowego rozwoju pragną dla niéj, nietylko ze względu na rodzinne jéj przeznaczenie, ale i ludzkie prawa i potrzeby, a zakres pracy jéj, bądź umysłowéj, bądź przemysłowéj, warunkują tylko zdolnościami i usposobieniami jednostek. Niezmiernie zaś szczupła tylko liczba krańcowych konserwatystów i idealistów i parę zaledwie organów prasy objawia życzenie, aby pozostawić kobietę w stanie umysłowéj zaczątkowości i wiecznéj zależności od pracy mężczyzny, nie odzierając jéj z formy wdzięcznego kwiatu, którego delikatności i estetyczności pył i znój surowych lub prozaicznych trudów dotknąć nie powinien. Krańcowo zacofanych głosów tych, dla słabości ich i małéj liczby, można wcale nie brać w rachunek. Z umiarkowanie postępowymi zato radykalni pilnie liczyć się muszą, bo stanowią oni w literaturze liczebną większość, a wyjątkowe położenie kraju na drogach najgładszych gdzieindziéj stwarza mnogie niebezpieczeństwa, wobec których umiarkowanie i ostrożność niezbędnemi się stają. Ci i tamci przecież, nakazując kobiecie drogę krótszą lub dłuższą, szerszą lub węższą, jednostajnie wołają na nią, aby szła na przód. W wołanie to kobiety wsłuchują się bardzo pilnie. Dowodem tego wyjątkowo szybkie wyczerpywanie się w handlu księgarskim pism, zajmujących się ich sprawą. Liczba pism tych jest dość znaczną. Część ich wyszła z pod pióra pisarzy polskich, tak kobiet, jak mężczyzn, część zaś przełożona została z piśmiennictw obcych. Są tu obszerne traktaty, w parę grubych tomów ujęte, i luźne spostrzeżenia, rady i uwagi, które w postaci drobnych lekkich broszur kraj obiegają. Zagraniczni pisarze, którzy w sposób jakikolwiek zajmowali się pracą kobiecą, są tu z bliska znanymi. John Stuart Mill, Legouvé, Laboulaye, Daubie, Paul Leroy Beaulieu, czytywanymi bywają przez całą mniéj więcéj inteligentną klassę kobiet, w oryginale często, najczęściéj w przekładach. Od czytań tych zapalają się umysły i budzi energia. Krajowi pisarze, z kolei, usiłują zapałowi temu i téj energii regulatorów dostarczać i cele wskazywać.

Takiém jest położenie dzisiejszéj kobiety polskiéj, wobec interesów społeczeństwa i literatury, będącéj przedstawicielką jego opinii. W jakiéj mierze prawa i instytucye i ogólne położenie kraju pozwalają jéj zadość uczynić wymaganiom czasu? Jakich postępów dokonała ona i jakie zdobyła stanowisko, w dziedzinie tak umysłowego rozwoju, jak zarobkowéj pracy?




IV.

Cywilném prawem Królestwa Polskiego jest, wprowadzony tam w roku 1807, kodeks Napoleona. Inne prowincye dawnéj Polski, granicami Rosyjskiego państwa objęte, rządzonemi są przez prawa rosyjskie. Powszechnie wiadomo jakie stanowisko wyznacza kobiecie kodeks Napoleona. Rozstaje się on ze średniowiecznością przez wyznaczenie jéj równéj z braćmi części w porodzicielskiéj spuściźnie; przechowuje ją, przez okrycie kobiety zamężnéj charakterem dośmiertnéj niepełnoletności. Wedle prawa rosyjskiego, córka otrzymuje 14-ą część rodzinnego mienia, bracia dziedziczą tak po braciach jak po siostrach, z wyłączeniem sióstr żyjacych, a po ubocznych krewnych linie męzkie, z wyłączeniem linii żeńskich. Raz jednak, znajdując się w posiadaniu jakiéjkolwiek własności, kobieta rządzi nią samoistnie i dowolnie, i po dosięgnięciu prawnéj pełnoletności, czyli 21 lat życia, w dokonywaniu aktów sprzedaży, kupna, zaciągania długów i t. p., kompetencyą posiada najzupełniejszą, nietylko kurateli żadnéj ani opiece, ale nawet tak zwanemu w kodeksie Napoleona towarzyszeniu męża, nie podlegając. Tu i tam zresztą prawo testowania przysługuje jéj na równi z mężczyznami i tylko ogólnemi prawami jest uwarunkowane. Świadectwo jéj, tu i tam także, w sądach przyjmowane, na testamentach zaś, kontraktach i wszelkich innych dokumentach, w zbiorze praw urzędowych omówioném nie jest, zwyczajowo więc używaném nie bywa. W obronie interesów swych stawać ona może przed sądami nietylko przez pełnomocników ale i osobiście. Prawo poszukiwania ojcowstwa nie istnieje. Gwałty na czci kobiecéj dokonane liczą się do najcięższych kategoryi przestępstw i podlegają rzędowi najsroższych kar, ale ściganie przestępcy na drodze sądowéj pozostawioném jest osobie pokrzywdzonéj i jéj rodzinie. Bez skargi przez nie zaniesionéj, ani prokuratorya, ani zarządy policyjne procesu wszczynać nie są mocne. Przepisy kryminalne stosują się do kobiet z zupełną jak do mężczyzn identycznością. Od kary śmierci, wymierzanéj wyłącznie na przestępcach politycznych, aż do kar pieniężnych i osadzenia w domach poprawy, cały łańcuch środków karnych, poprawczych i indemnizacyjnych, obejmuje przestępstwa kobiece, zarówno jak męzkie. Nieznajomość prawa nie uniewinnia tak kobiety, jak i mężczyzny. Płeć okolicznością łagodzącą dla wyroków sądowych nie jest. Mniéj znacznie posiadając przywilejów, kobieta dźwiga tu, identycznie tęż samę co mężczyzna, wobec prawa odpowiedzialność. Upatrywać w tém można uznanie jéj za człowieka w dziedzinie obowiązków, a za istotę podrzędną w dziedzinie praw.
Podrzędność ta, daleko więcéj jeszcze niż w prawie cywilném i kryminalném, ujawnia się w ustawach, zarządzających kształceniem się jéj i zarobkową pracą. Wychowanie publiczne męzkie w państwie Rosyjskiém rozwija się, jak wszędzie indziéj, na trzech stopniach. Pierwiastkowe zawiera: szkoły ludowe wiejskie i miejskie; średnie: gimnazya realne sześcioklasowe i klasyczne ośmioklasowe, a także szkoły handlowe i techniczne; wyższe: uniwersytety, akademie medyczne, inżynierskie, instytuty politechniczne, agronomiczne, leśne, górnicze i t. d. Z pomiędzy trzech tych szczebli, pierwszy tylko dostępnym jest w pełni dzieciom płci żeńskiéj, zarówno jak męzkiéj; drugi znacznie uszczupla się w stosunku do kobiet, przez znakomicie szczuplejszy zakres i niższy poziom nauk, w gimnazyach kobiecych udzielanych; trzeci istnieje dla kobiet rosyjskich w ciasnych bardzo granicach, dla polek zaś istnieć może o tyle tylko, ile poszukiwać go chcą i mogą w stolicy państwa.
Rozpatrzmy się trochę w szczegółach.
Program szkół pierwiastkowych tutejszych ogranicza się do nauki religii, czytania, pisania i rachunków, z dodaniem piérwszych zarysów historyi i geografii Rosyi. W Królestwie Polskiem, gdzie personał nauczycielski rekrutuje się pomiędzy miejscową ludnością, zakłady te dość dobrze cel swój spełniają, a najważniejszą przeszkodą do szerokiego i pomyślnego ich rozwoju jest wielka szczupłość wynagrodzenia, dla nauczycieli wiejskich wyznaczonego. W innych prowincyach szkoły ludowe wiejskie, poddane nadzorowi i kierownictwu duchowieństwa nie sprowadzają dla wychowania ludowego żadnych prawie następstw. Pomimo że w ciągu ostatnich lat kilkunastu skala materyalnego dobrobytu posiadaczy drobnéj własności ziemskiéj podniosła się, w sposób uderzający, liczba chłopców, umiejących czytać i pisać, wzrosła bardzo nieznacznie. Ścisłe statystyczne obliczenia, dla braku odpowiednich instytucyi, są tu niemożliwe, Pewném jest jednak, że w Królestwie Polskiém, chłopi, umiejący czytać i pisać, stanowią poważną mniejszość, zaś w prowincyach innych — częste zaledwie wyjątki. W mniejszości téj i pomiędzy temi wyjątkami kobiety zajmują jeszcze miejsce bardzo skromne. Jeżeli gdzie, to wśród najniższéj warstwy społecznéj, w całéj mocy przechowało się pojęcie o przyrodzonéj niższości kobiety, i, jak się to działo w samych początkach ludzkości, pod względem pracy tylko znajduje się ona równouprawnioną z mężczyzną. W królestwie Polskiém dzieci płci żeńskiéj dość często w wychowaniu pierwiastkowém udział przyjmują, lecz w innych prowincyach tak rzadko, że prawie nigdy. Chłop dzisiejszy, patrząc na wzrastającego syna, często już rozmyśla nad sposobami „uczynienia zeń człowieka,“ lecz względem córki nigdy podobnéj nie doświadcza troski, jeżeli zaś decyduje się posłać ją do szkoły, to niechętnie i tylko pod wpływem odpowiedniéj propagandy. Tam zaś, gdzie, w skutek usunięcia inteligencyi miejscowéj od wszelkich wpływów na lud, propaganda taka istnieć nie może, chłop, samemu sobie pozostawiony, wychowanie córek swych sprowadza do zera. To téż chłopkę polską określić jeszcze można słowami francuzkiego pisarza. Jest ona: „duszą zarodkową w silném i spracowaném ciele“ (Ern. Légouvé, Histoire morale des femmes). Tam, gdzie wychowanie ludowe rozwija się w warunkach pomyślniejszych, spostrzedz już można pewne oddalenie się od pierwotnego typu tego; w Królestwie Polskiém modyfikuje się on, choć bardzo powoli, w prowincyach innych trwa w pełni i nieruchomo.
Szkoły pierwiastkowe, w miastach istniejące, daleko więcéj, w porównaniu z wiejskiemi, zaludnionemi są, i daleko normalniejsze ustosunkowanie dwu płci przedstawiają. Ta klasa drobnych mieszczan, rzemieślników, służących i t. d., jeżeli wyższe zawsze ambicye żywi dla synów swych, to najpospoliciéj jednak zapobiega téż ostatecznéj ciemnocie córek. Względem chłopców wychowanie średnie i wyższe, gimnazyum lub uniwersytet, przedstawiają cel rodzicielskich marzeń, — dość często osiągany; — dziewczyna, może ograniczyć się na sumie oświaty, któréj dostarcza jéj szkoła pierwiastkowa, taka przecież, która-by nie posiadała umiejętności czytania w pełni a trochę pisania i rachowania, jest już dziś w miastach rzadko spotykaną osobliwością.
Przejdźmy do wychowania średniego:
Liczba gimnazyów żeńskich daleko lepiéj odpowiada potrzebie publicznéj, niż liczba takich-że zakładów męzkich, która, dzięki szczególniéj ściśle przypisywanéj i strzeżonéj ilości uczniów, okazuje się przerażająco niewystarczającą. Przypisywać to należy, nie tyle mniejszéj sile prądu, wiodącego ludność kobiecą ku nauce średniéj, ile częstemu jeszcze wychowaniu kobiet w domach i zakładom wychowawczym, istniejącym obok gimnazyów, pod wodzą osób prywatnych a z regulaminem i nadzorem rządowym. Centra edukacyjne i administracyjne, takie jak Warszawa i Wilno, posiadają kilka gimnazyów żeńskich; każde z miast gubernialnych zaopatrzone jest w jedno. Liczba uczennic zakładów tych dosięga cyfry 150  — 500. Programat naukowy zawiera:
1) Religią. Historya kościoła, odszczepieństw i apostolskich missyi.
2) Język rosyjski, ze składnią i czytaniem wyborowych pisarzy.
3) Język niemiecki albo francuzki.
4) Matematykę z arytmetyką, piérwszemi podstawami geometryi i buchalteryi domowéj.
5) Geografią powszechną z piérwszemi podstawami geografii fizycznéj.
6) Geografią państwa Rosyjskiego.
7) Zoologią z piérwszymi podstawami fizyologii.
8) Mineralogią z Geologią (w ogólnych zarysach).
9) Historyą powszechną.
10) Historyą rosyjską.
11) Fizykę i Kosmografią (ostatnią w ogólnych zarysach).
Dla gimnazyów Królestwa Polskiego programat ten rozszerza się przez włączenie do niego historyi i geografii polski i nauki języka polskiego, które to przedmioty wykładanemi są, zarówno jak wszystkie inne, w języku rosyjskim.
Liczba przedmiotów, zawartych w programacie gimnazyów, zakres, którego sięgają one, poczytywać-by można za zupełnie dla edukacyi średniéj wystarczające, gdyby wykład ich zastosowanym był do prawideł rozumnéj pedagogiki. Z niedostatkiem zaś tym łączy się jeszcze niedostatek inny, polegający na nieobecności łaciny i greczyzny, sprawiającéj, że gimnazya częściowo tylko przygotowują do zakładów wyższych, tak rosyjskich jak zagranicznych. Bez szczególnego upodobania w klasycyzmie, owszem, z zupełném zrozumieniem szkód, przez nadużywanie go sprowadzonych, łatwo jednak przyjść do wniosku, że skoro egzamina, otwierające przystęp do edukacyi wyższéj, wszędzie jeszcze wymagają znajomości języków i literatur starożytnych, zakłady wychowawcze średnie, które jéj nie udzielają, częściowo tylko wywiązują się z zadania swego. Pozostawiają one uczennice swe, pragnące iść daléj drogą nauki, na pastwę samouctwa, ciężką zawsze sprowadzającego stratę czasu i środków, a słabéj, mniéj wytrwałéj energii, grożącego zniechęceniem, tém łatwiéj przychodzącém, im więcéj to niedostateczne wychowanie średnie szwankuje na wpływach moralnych, a wyższego, na odległych punktach i w trudnych warunkach poszukiwać przychodzi.
Więcéj daleko od gimnazyów uczęszczanemi są pensye żeńskie, przez osoby prywatne zakładane i programat naukowy od rządu a moralne kierownictwo od zwierzchniczek swych otrzymujące. Warszawa posiada ich całe dziesiątki; każde prowincyonalne miasto i nawet miasteczko Królestwa Polskiego po kilka lub jednéj. Inne prowincye pozbawionemi ich są w skutek miejscowych warunków. Są to zakłady cztero i sześcio klasowe; programat naukowy ostatnich jest bardzo obszerny, zawiera on w sobie wszystkie przedmioty, udzielane w gimnazyach, liczbę ich zwiększając przez historyą literatur europejskich, pedagogikę, estetykę, ekonomią polityczną i hygienę domową. Wyższość ich nad gimnazyami jest niezaprzeczalną a wynika zaś między innemi i z téj przyczyny, że zakładane i kierowane bezwyjątkowo prawie przez kobiety wysoko wykształcone umysłowo i moralnie. Niektóre z nich odznaczają się szczerą i jawną postępowością. W niektórych téż katedry nauczycielskie zajmowanemi są przez uczonych i pisarzy najwybitniejszych w kraju talentów i największéj sławy. To téż ta kategorya szkół średnich zaludnioną jest najgęściéj, a najludniejsze prowincye, te, które dla wyżéj wymienionéj przyczyny pozbawione są podobnych, dostarczają im znacznéj liczby uczennic. Jednak posiadają one właściwość jednę, która społeczną czynność ich osłabia znacznie. Wysokość wymaganéj przez nie opłaty, połączona z przestrzenią, dzielącą Warszawę od niektórych stron kraju, czyni je przystępnemi tylko zamożnym a przynajmniéj dostatnim rodzinom. Rozbierać przyczyny téj ich ujemnéj strony było-by tu za długo. W kilku słowach tylko powiedziéć trzeba, że sprowadza ją drożyzna wielkiego miasta i wysoka cena, przywiązana do lekcyi wyborowych nauczycieli, a więcéj jeszcze zbyt wykwintne i na próżność klas dostatnich liczące urządzenie. Z niedostatkiem tym najlepszych w kraju zakładów wychowawczych dla kobiet i wadą społeczną, któréj on jest wynikiem, z całéj siły walczyć należy.
Wychowanie kobiece wyższe — przy kreśleniu wyrazów tych, zdejmuje chęć rozdarcia szat i osypania głowy popiołem — na całéj przestrzeni kraju naszego nie ma ani jednéj odpowiedniéj sobie instytucyi. Wprawdzie o założeniu w Warszawie wyższéj szkoły naukowéj dla kobiet toczyły się nieraz w dziennikarstwie żywe rozprawy; wprawdzie w czasie niedawno obchodzonego jubileuszu znakomitego pisarza, Kraszewskiego, liczne głosy doradzały upamiętnić uroczystość tę, przez wytworzenie, obok istniejącego w Warszawie uniwersytetu męzkiego, takiéj-że instytucyi dla kobiet; wprawdzie pozwolenie rządu na jej otwarcie nie jest do otrzymania niemożliwém, prądy konserwatywne w społeczeństwie i prasie, wyższemu kształceniu się kobiet przeciwne, są zbyt słabe, aby same przez się unicestwić mogły usiłowania postępowe. Jednak, pomimo to wszystko, zamiarów, żądań i rozpraw nie uwieńczył dotąd skutek żaden. Fakt to, wobec powyżéj opisanego położenia kraju, które z mocą wielką popycha kobiety na drogę nauki i pracy, bardzo osobliwy. Przyczyny jego przecież z tegoż położenia wynikają. Jest ich głównie trzy. Naprzód koszta pieniężne na wzniesienie instytucyi podobnéj, jakkolwiek przez możliwe przyłączenie jéj do uniwersytetu męzkiego umniejszone, musiałyby zawsze być znacznemi, a społeczeństwo, które niecałkiem jeszcze dźwignęło się z ekonomicznéj ruiny swéj, z trudnością zdobyć się na nie może. Jak wiadomo zresztą, kwestye finansowe natury wszelkiéj, bezpośrednio zaczepiające o interesa indywidualne, źle bardzo rozstrzyganemi być muszą przez rozproszone i samym sobie pozostawione jednostki. Dla rozstrzygnięcia ich na rzecz sprawy publicznéj, chociażby z pewném poszkodowaniem jednostek, trzeba przedstawicielstwa którego-by uchwały moc obowiązującą posiadały, droga zaś składek dobrowolnych, w rzeczach użyteczności publicznéj, tak szczególniéj jak ta niewypróbowanych jeszcze i, z natury swej, entuzyazmu powszechnego budzić niemogących, błahą jest, niepewną i tylko bardzo naiwni liczyć na nią mogą.
Następnie usunięcie mężczyzn od funkcyi społecznych i zarobkowych, tak w sądownictwie, jak w administracyi i w nauczycielstwie publiczném, wytworzyło proletaryat umysłowy, którego widok najpostępowszym nawet wiele do myślenia daje. Czy należy, przez kształcenie kobiet do zawodów umysłowych, powiększać liczbę magistrów i doktorów filozofii lub obojga praw, naturalistów, techników, pedagogów i t. d. którzy dawaniem prywatnych lekcyi po domach zaledwie opędzają się od nędzy, a jeśli do głodu i podartego obuwia nieprzezwyciężony już wstręt uczuwają, dla znalezienia w Zachodniéj Europie, albo — częściéj — w głębi Rosyjskiego Państwa odpowiednich sobie stanowisk, kraj opuszczają. Czy, wobec tak utrudnionych warunków pracowania, wyższa nauka kobiety nie stanie się dla niéj i dla ogółu nowym czynnikiem cierpień i zepsucia?
Główne przyczyny te, w połączeniu z wielu podrzędnemi, sprawiają, że miejscowego wychowania wyższego dla kobiet nie mamy wcale.
Jednak wielką jest potęga potrzeb i opinii czasu! Corocznie, setki, jeżeli nie tysiące kobiet, wywędrowywają na Zachód i Północ. Uniwersytet Zurychski ma uczennice polskie, posiada je Sorbonna paryzka, a echa, przybywające z rozmaitych europejskich centrów, dość często przynoszą wieści o Polkach, otrzymujących dyplomy bacheliers-ès-lettres a czasem i doktorskie. Ale jest to mniejszość. Znakomita większość dąży na północ, ku stolicy Rosyi, oddalonéj od Warszawy o 32, od Wilna o 20 godzin drogi koleją żelazną, aby naukę wyższą i przysposobienie do zawodów umysłowych otrzymywać w otwartych tam dla kobiet: Akademii medycznéj i Szkole pedagogicznéj tak zwanéj szkole Bustużewa.
Znaczna odległość Petersburga i z podróżą taka połączone koszta pieniężne, stanowią tu najmniejszą z niedogodności. Rzeczą stokroć ważniejszą jest wychodzenie kobiet młodych, niedoświadczonych, a najczęściéj ubogich, ze swojskiego ich otoczenia, wyrywanie się ich niejako z naturalnego gruntu. W mieście ogromném i bardzo drogiém, w otoczeniu obcém, na gruncie nieznanym, walka o byt materyalny, żadnemi stosunkami sympatyi lub [obo]wiązku niewsparta, staje się nadmiernie trudną, jak téż denerwujące walki z niedostatkiem i zawsze prawie z niedostateczném przygotowaniem własném, fatalne wpływy swe wywierać muszą. Taką jest jednak siła popędu w tym kierunku, że znaczna liczba młodych kobiet nieustannie dąży tam, gdzie spełnieniu żądań ich towarzyszy mnóztwo, nieznanych gdzieindziéj, trudności, cierpień i niebezpieczeństw. Lecz opinią publiczną, nietyle jeszcze trudności i cierpienia, co niebezpieczeństwa, do emigracyi tych zrażają. Piśmiennictwo nie zachęca do nich, rodziny uważają je prawie za nieszczęście. Niechęci téj społeczeństwa niepodobna we względzie tym słuszności pewnéj nie przyznać. W ogromnej większości wypadków nie pochodzi ona z zaprzeczania kobiecie praw do wyższéj nauki, z chęci uchylania jéj od niéj, ale z trwogi o tę równowagę moralną, która obyczajowość i obywatelstwo, na jednym stopniu z umysłowością utrzymuje. Równowagę tę, śród denerwujących i kosmopolityzujących wpływów wielkiéj stolicy, zachować mogą tylko wyborowe jednostki. Inne, jeżeli nie ginąć całkiem, to co najmniéj nadwyrężać muszą tak fizyczną, jak i moralną stronę swéj istoty. Zresztą, fakta same zdają się tę nieprzychylność społeczeństwa zatwierdzać. Uczennice szkoły pedagogicznéj i szkoły Bestużewa, sposobiącéj téż do czynności nauczycielskich, niezłomną przeszkodę praktycznego stosowania zdobytéj nauki znajdują w wytrąceniu Polek z nauczycielstwa publicznego. Te z pomiędzy wychowanic zakładów petersburskich, które zdołały przebrnąć morze różnorodnych nędz i dobić się do portu, którym jest dyplom naukowy, rozsypać się musiały po niezmierném przestworzu Rosyi, aby znaleźć tam możność zużytkowania owoców tylu trudów i cierpień. Inne, które z połowy drogi wróciły, lub bądź co bądź migracyi swych wiecznemi uczynić nie chciały, zajmują się w kraju wcale czém inném, niż to, do czego wzdychały i sposobiły się. Te ostatnie jednak pracowały niedarmo. Obecność w społeczeństwie małéj choćby liczby kobiet, z umysłem przez wyższą naukę rozszerzonym, z charakterem przez próby przebyte zahartowanym, podnosić musi koniecznie poziom umysłowości nietylko kobiecéj, ale i ogólnéj, stanowić w społeczeństwie żywioł ruchu i spełniać w niém czynność bodźca. Kobiety te uważać należy za pionierki, które zamierzały pięknie i dążyły pracowicie, jeżeli zaś warunki, istnieniem ich rządzące, wyniki zamiarów ich i pracy do minimum sprowadziły, minimum to jeszcze nie dozwala usunąć idei postępu, a przyszłym, szczęśliwszym może czasom, toruje drogi i wytwarza wzory. Są to nietylko pionierki, ale po większéj części męczennice takie, jakiemi bywają wszyscy ci, którzy najlepszych pragnień swych i zdolności na drogach praktycznych uzewnętrznić nie mogą. Liczba kobiet tych więcéj szlachetnych, śmiałych i pracowitych, niż szczęśliwych, jest w kraju bardzo znaczną. Cyframi pewnemi określić jéj niepodobna. Pewném jest jednak, że Polki, które w ciągu ostatniego dziesięciolecia przez petersburskie zakłady przepłynęły, na tysiące liczyć można. Zobaczmy teraz, jakie zawody umysłowe prawo i ustrój społeczny dostępnemi tu czynią kobiecie, będącéj już w posiadaniu nauki średniéj albo wyższéj; przedmiot to dość skomplikowany, tak z powodu restrykcyi, którym wobec prawa ogólnego ulegają Polki, jak z powodu modyfikowania litery prawa przez obyczaj.
Zajmowania posad biurowych, w administracyi, zarządach pocztowych i t. d., prawo rosyjskie ani pozwala kobietom, ani wzbrania. Poprostu, w czasie, gdy stanowioném było, myśl o możliwości zajęć takich dla kobiet nie istniała; przemilczenia zaś tego, z ducha czasu wynikłego, nie poprawiło potém ani pozwolenie, ani wzbronienie żadne. Można-by więc z tego milczenia prawa w praktyce korzystne dla pracy kobiecéj wytworzyć rezultaty; taką jest jednak moc obyczaju, panującego w tym względzie w biurokracyi rosyjskiéj, że żaden zwierzchnik biura nie zgodził-by się ofiarować kobiecie choćby najniższéj kancelaryjnéj posady. Dla Polek zresztą rzecz ta komplikuje się jeszcze bardziéj. Biura telegraficzne stanowią wyjątek w ogólném prawidle odrzucania pracy kobiecéj. W roku 1878 znajdowało się w Warszawie 30 kobiet, zajętych przy telegrafach, z pensyą od 500 do 1500 rs., stanowiącą względnie do cen pracy kobiecéj wynagrodzenie znaczne. Ale były to tylko Rosyanki. Koleje żelazne, znajdujące się w rękach kompanii prywatnych, nie odmawiają czasem kobietom miejsca kasyerek. Są to wypadki rzadkie. W Królestwie Polskiém kilka ich naliczyć można. W innych prowincyach Polka zarówno jak i Polak miejsca tego zajmować nie ma prawa. Na to więc pole umysłowéj pracy zarobkowéj Polki absolutnie, w dzisiejszym stanie rzeczy, liczyć nie mogą.
Nauczycielstwo publiczne, w Królestwie Polskiém, otwiera się przed niemi dość szeroko, przez dopuszczenie ich do posad nauczycielek w szkołach pierwiastkowych i na pensyach, przez prywatne osoby utrzymywanych. To téż nauczycielki ludowe są tam dość liczne. Byt ich materyalny niezmiernie wiele do życzenia pozostawia i graniczy niemal z nędzą. Praca zaś, w skutek moralnego i umysłowego zaniedbania dzieci chłopskich i grubości obyczajów ludowych, pełną jest najróżnorodniejszych trudności i wymaga wielkiego zasobu, tak pedagogicznego ukształcenia, jak i odpowiednich przymiotów charakteru. Pomimo jednak niezmiernie ciężkich warunków bytu i pracowania, z posadami temi złączonych, liczba kandydatek na nie jest zawsze wielką; te zaś z pomiędzy nich, które je otrzymują, uważają się za bardzo uszczęśliwione i, w większości wypadków, czynności swe pełnią z godną uwielbienia gorliwością i ofiarnością. Bywają to w ogóle młode osoby, córki rodzin ubogich, dla których zarobek jakikolwiek jest koniecznością fizyczną, a praca użyteczna potrzebą moralną, które w ten sposób zużytkowują dyplomy swe, po przebyciu czterech, albo téż i wszystkich sześciu klas gimnazyalnych, otrzymane.
Cena lekcyi na pensyach, dość licznie przez kobiety udzielanych, różni się znacznie od ceny lekcyi męzkich. Wynagrodzenie mężczyzn waha się pomiędzy 1 — 3 rs. za godzinę, — kobiet, pomiędzy 50 kop. a 1 rs. Drożéj nad rubla za godzinę nie otrzymują nawet kobiety piszące, z imionami posiadającemi dość głośną sławę. Cyfra więc, najniższa dla mężczyzny, jest dla kobiety najwyższą. Przypisać to należy przyczynom, wszędzie prawie istniejącym: większemu zaufaniu publicznemu do nauczycielstwa męzkiego, większéj powadze i popularności zakładów, obsadzających katedry swe mężczyznami, i, co za tém idzie, większemu poszukiwaniu pracy męzkiéj. Pomimo jednak względnie nizkiéj, przywiązanéj do nich, opłaty, lekcye te są niezmiernie dla kobiet pożądanemi, jako jedyna możliwa dla nich, — obok instytutorstwa — funkcya w nauczycielstwie publiczném.
Instytutorstwo kobiece, pomimo niezmiernych ograniczeń, jakimi ze strony rządu ulega, stoi w Polsce, tak pod materyalnym, jak i pod moralnym względem, bardzo wysoko. Instytutorkami, czyli kobietami zakładającymi pensye 4-ro i 6-cio klasowe, są kobiety, posiadające dyplomy instytutów rządowych, albo zdania egzaminów z całego kursu średniéj edukacyi kobiecéj. Jak już wspomniałam, grupa ta pracownic składa się bezwyjątkowo z kobiet wysokiego ustroju tak umysłowego, jak moralnego. Niezmiernie ważną, czynność swą społeczną spełniają one, w ogromnéj większości wypadków, z szerokiém zrozumieniem potrzeb społecznych, z duchem obywatelstwa i postępowości, Popularność zaś, którą wśród ogółu zakłady ich posiadają, zapewnia im zawsze powodzenie materyalne dostateczne, a czasem nawet świetne.
Wszystko to jednak stosuje się do Królestwa Polskiego. W innych rozległych prowincyach, ani pensyi przez prywatne osoby zakładanych, a zatém i Instytutorek (maitresse de pension), ani udzielających lekcyi w zakładach publicznych, ani nauczycielek ludowych, pomiędzy polkami niéma. W gimnazyach, zarówno jak w szkołach pierwiastkowych, nauczają tylko rossyanie obu płci. Ponieważ zaś zawód nauczycielski przedstawia gałęź pracy umysłowéj kobiecéj, najwięcéj rozpowszechnioną w obyczaju, a przez dyplomy, z naukowych zakładów wynoszone, upoważnioną, więc w nieobecności nauczycielstwa publicznego, nauczycielstwo prywatne wzrosło nad wszelką miarę i potrzebę. Miasta prowincyonalne przepełnione są młodemi osobami, udzielajecemi lekcyi prywatnych po domach. Przysposabiają one dzieci zarówno płci męzkiéj, jak żeńskiéj, do wstępowania do gimnazyów i udzielają korepetycyi uczniom gimnazyalnym, tak męzkim, jak żeńskim. Pomiędzy niemi bardzo znaczna znajduje się ilość jednostek intelligentnych i dyplomy ukończenia kursów nauki średniéj posiadających, takich, słowem, które tylko w nauczycielstwie publiczném znaleść-by mogły odpowiednie sobie pole działania. Konieczność zamyka je w ciasnych granicach i na nizkim poziomie pierwiastkowego prawie nauczycielstwa prywatnego. Do znacznéj liczby kobiet tych, pracujących w sposób dla nich niewłaściwy, przyłącza się znaczniejsza jeszcze tych, które, przez ubóstwo i trudność innostronnego zarobkowania na drogę te wypchnięte, pracują niedołężnie. Przeludnienie zaś jednéj tylko części, jednéj gałęzi pracy, sprowadza to następstwo, że dostarczane przez nią zarobki przedstawiają maximum rs. 600 rocznie, co, przy drożyznie miast tutejszych, znaczy egzystencyą zaledwie wolną od niedostatków. Minimum zarobków tych jednoznaczne jest z nędzą, co tłómaczy się łatwo cyfrą, określającą cenę lekcyi prywatnych kobiecych, która rzadko bardzo podnosi się do 50 kop. za godzinę, zaś często bardzo spada do 10 kop. Pozycya ta określić się da w sposób następny: po odtrąceniu z ogólnéj liczby dni roku 150 dni, zajętych przez niedziele, święta i wakacye, nauczycielka, pracująca w ciągu pozostałych 215 dni po ośm godzin dziennie, a otrzymująca 10 kop. za godzinę, znajdzie się w posiadaniu 173 rubli (około 520 franków) rocznego dochodu, który to dochód na najnędzniejsze nawet utrzymanie się w mieście nie wystarcza. To téż ten najmniéj uprzywilejowany rząd pracownic utrzymuje się tylko z pomocą rodzin, którym, przez to szczupłe zarobkowanie swe, ciężaru utrzymania swego nieco umniejsza. Jest to niesłychanie drobny rezultat pracy niezmiernie uciążliwéj, a dość często podejmowanéj z przygotowaniem, które-by, w innych społecznych warunkach kraju, do sięgnięcia ku wyższym stopniom społecznym i zarobkowym zupełne dawało prawo.
Położenie materyalne nauczycielek pracujących w rodzinach jest znacznie lepszém. Stosownie do stopnia ukształcenia swego, otrzymują one 100 — 500 rs. rocznie, przy zupełném i najczęściéj dostatniém utrzymaniu. Ponieważ edukacya domowa została we zwyczaju wyłącznie prawie klas dostatnich lub bogatych, żądających od wychowania więcéj blasku, niż istotnéj użyteczności, suma powyższa warunkuje się ilością znanych nauczycielce obcych języków, oraz tak zwanemi jéj talentami. Szczytem lingwistycznego ukształcenia nauczycielki jest, obok francuzkiego i niemieckiego, język angielski; pośród talentów muzyka zajmuje miejsce piérwsze. Poważanie, jakiego osoby te, w domach i rodzinach stale przebywające, używają, wzrosło w czasach ostatnich w téj mierze, w jakiéj wzrósł szacunek dla prácy wszelkiéj. Jest ono teraz już najogólniéj zadowalającém. Natomiast potrzebowanie tego rodzaju pracy nauczycielskiéj zmniejszyło się znacznie, a jednocześnie zmniejszyła się téż liczba poszukujących go pracownic. Przypisać to należy z jednéj strony rozpowszechniającemu się wciąż zwyczajowi publicznego wychowania dziewcząt, z drugiéj, — duchowi czasu, sprawiającemu, że młode osoby przekładają byt trudniejszy, połączony z pewną swobodą w zarządzaniu czasem swym i sposobem życia, nad większe udogodnienia, którym towarzyszy konieczność stosowania się do usposobień i organizacyi domów obcych.
Z pomiędzy innych zawodów umysłowych, medycyna, literatura i sztuki piękne, przystępnemi są dla kobiety polskiéj o tyle, o ile ją od nich trudność nabycia stosownego uzdolnienia nie odpycha.
Praktyką lekarską żadna ustawa prawna zajmować się jéj nie przeszkadza, byle-by tylko zaopatrzoną była w dyplom lekarski, o który téż, jak i o stopień doktora medycyny, starać się może przy akademii medycznéj w Petersburgu. Z zagranicy przywożone dyplomy lekarskie do praktykowania nie upoważniają ani mężczyzn, ani kobiet. Jak przecież bardzo, w nieobecności miejscowego wychowania wyższego, trudno jest tu kobiecie o dyplom, bądź zagraniczny, bądź petersburski, wspomniałam wyżéj. Co stało się ze studentkami polskiemi akademii medycznéj w Petersburgu? Trudno-by w kilku słowach opowiedziéć. Żadna z nich nie dopłynęła do portu i nie przyniosła rodakom swym przykładu i zachęty do nowéj gałęzi pracy. Pani Tomaszewicz-Dobrska, która przed trzema laty z Zurichu do Warszawy przybyła, jest piérwszym kobietą-lekarzem w Polsce; (po niéj osiadła tam jeszcze pani Cieszkiewiczowa). Powodzenie, które zdobyła ona, a które wyraża się klientelą jéj, w tak krótkim przeciągu czasu wzrosłą do rozmiarów znanych tylko najsłynniejszym i najzasłużeńszym lekarzom Warszawy, świadczy o tém, że opinia publiczna nietylko nic nie ma przeciw oddawaniu się kobiet medycynie, lecz owszem, wielce mu sprzyja. Dodać jednak należy, że, szczęśliwym trafem, piérwsza przedstawicielka innowacyi téj w Polsce, przedstawiła ją tak dobrze, iż zachęcić do niéj ogół, a przeciwne jego przesądy nadwyrężyć musiała. Pani Tomaszewicz-Dobrska przedstawiła w sobie wzór kobiety, która naukę z prostotą i samoistną pracę z wysoką obyczajowością połączyć umiała. Wyznawany dla niéj przez cały oświecony ogół wysoki szacunek i powodzenie materyalne, które tak prędko osiągnęła, zachęci niezawodnie wiele młodych i zdolnych kobiet do walczenia z wielkemi istotnie trudnościami, z wejściem na drogę tę zwiazanemi. Ze względu na choroby kobiece i dziecięce, jak téż na wielkie jeszcze potrzebowanie lekarzy wiejskich, a niechętne zwracanie się ku wsiom mężczyzn, medycyna kobieca przedstawia u nas bardzo szerokie pole pracy i zarobków, pole, wyjątkowo Polakom dostępne, które wiec, gdyby tylko ułatwiły się nieco warunki edukacyjne, pewnie zaludniło-by się bardzo rychło. Dla tego, jeśli z wytwarzaniem dla kobiet przy uniwersytecie warszawskim fakultetów innych ostrożnie postępować musimy, nauka medycyny co najprędzéj i naoścież otworzyć się przed niemi powinna. Mamy nadzieję, że usiłowania piśmiennictwa, działającego w tym kierunku, i coraz silniéj odczuwana potrzeba, wkrótce tego dokonać potrafią.
W piśmiennictwie kobiety polskie żywy i liczny przyjmują udział, szczególniéj w niektórych działach jego, jak to: poezyi, powieściopisarstwie, krytyce literackiéj, pedagogice i literaturze dziecięcéj. Tu, jak wszędzie indziéj, niedostatki umysłowe, z niedostatecznego ukształcenia naukowego wynikające, jak téż i inne właściwości, do kobiecego życia wyłącznie przywiązane, umniejszają znacznie wyniki talentów, częstokroć wielkich, i pracy, zawsze prawie gorliwéj. Jednak kilka z pomiędzy pisarek naszych zajęło w literaturze miejsce piérwszorzędne, a zarówno w obec krytyki, jak w obec publiczności, w jednym stanęło rzędzie z piszącymi mężczyznami. Inne, skromniejsze zajmując miejsce i mniéj budząc rozgłosu, pracują przecież użytecznie, a pracą swą zdobywają sobie byt niezależny i stanowisko społeczne poważne. Poważanie, jakiego doświadcza kobieta w piśmiennictwie, nie jest tu wcale mniejszém od tego, jakie obudza praca męzka, W ogóle, ani krytyka, ani publiczność nie zwracają uwagi na płeć pisarza, lecz utwory jego oceniają z jedynym względem na ich wartość. Popularność téż i wpływy niektórych kobiet piszących są bardzo znaczne. Istnieją w Warszawie dzienniki, redagowane przez kobiety; jeden z nich, od 16-tu lat pod jedną redakcyą zostający, bardzo jest rozpowszechnionym i wpływowym. Co rok także w szeregu mężczyzn, występujących w Warszawie na katedrze publicznéj, znajdują się i kobiety. Wobec ciasnoty publicznego życia i szczupłości dozwolonych środków szerzenia światła, lekcye publiczne (les confèrences) używają popularności wielkiéj i zgromadzają zwykle liczne tłumy. Prelegentki, będące zawsze prawie pisarkami, w większości wypadków niemniejsze miewają powodzenie od prelegentów. We względzie zarobków pieniężnych, dostarczanych przez literacką pracę, nie różnią się one w niczém dla kobiet od zarobków męzkich. Wyjątek stanowi tu tylko literatura bieżąca, właściwie literatura drobna, jak: reporterstwo, feljetony, krytyka teatralna i t. p., do któréj, z natury rzeczy, w skutek właściwego im sposobu życia, mężczyźni łatwiejszy posiadają przystęp. W zamian przekładaniem z języków obcych trudni się znacznie większa ilość kobiet, niż mężczyzn. W literaturze naukowéj, z wyjątkiem pedagogiki, kobiety żadnego nie przyjmują udziału. Prosty to wynik niewyrobienia sił ich w tym kierunku, przez całkowite prawie zaniedbywanie w przeszłości, a obecnie niezmierne utrudnienie naukowego ich kształcenia.
Sztuka dramatyczna, jak w całéj Europie tak i tutaj, ofiarowuje kobiecie równy zupełnie z mężczyzną udział w zarobkach i sławie. Malarstwo, liczy obecnie parę imion kobiecych, dość głośnych i uznanych. Muzyka, najpopularniejsza w świecie kobiecym ze wszystkich sztuk pięknych, posiada świetne przedstawicielki swe w osobach słynnych śpiewaczek i wirtuozek. Daleko jednak liczniejszemi są te jéj adeptki, które, w Warszawskiém Konserwatoryum muzyczném wykształcone, w Warszawie i na prowincyach szerzą jéj umiejętność przez dawanie lekcyi, drogo, często nawet bardzo drogo, opłacanych. Dotąd jeszcze ta właśnie gałęź nauczycielstwa najobfitszą jest w najwyższe zarobki.
Oto już całe pole kobiecéj umysłowości naszej. Rzućmy teraz okiem na dziedzinę przemysłu, ku któréj od roku 1870, kobiety zarówno jak mężczyźni popchniętemi zostały. Popęd tan wytworzył, zrazu tylko w Warszawie, a potém i na prowincyi, znaczną ilość szkół rzemieślniczych dla kobiet. Cyfry statystyczne, zaczerpnięte ze sprawozdań jednéj z nich, dadzą niejaką miarę o wynikach, sprowadzonych przez wszystkie inne.
Powstała w r. 1874, piérwsza szkoła rzemiosł dla kobiet, zawiera w sobie działy następujące: introligatorstwo, krój sukien, krój i szycie bielizny, kwieciarstwo, rękawicznictwo, szewctwo damskie i dziecięce, drzeworytnictwo, drukarstwo, fryzyerstwo, rysunek stosowany do rzemiosł, fotografią, retuszerstwo, snycerstwo, zegarmistrzowstwo, jubilerstwo, pieczętarstwo, litografią, szczotkarstwo, polerowanie metali i tokarstwo.
Oprócz tego, wykładanemi tam są: rachunkowość handlowa, buchalterya i korespondencya handlowa, gospodarstwo domowe, gospodarstwo wiejskie, ogrodnictwo, hygiena, pedagogia.
W ciągu lat sześciu (1874—1880) przeszło przez ten zakład uczennic 743, z których 365 mieszkanek Warszawy, a 378 przybyłych po naukę rzemiosł z prowincyi. Niektóre rzemiosła nie posiadały wcale uczennic, w skutek czego odnośne działy szkoły zamkniętemi zostały. Stosunek innych był następujący:

Krawiectwo miało uczennic 425
Kwieciarstwo ..... 103
Introligatorstwo .... 82
Rękawicznictwo .... 34
Krój bielizny ..... 27
Szewctwo ...... 8
Buchalterya ..... 45

Z pomiędzy uczennic, które odbyły kursa w zakładzie, dziesięć wytworzyło z kolei, tak w Warszawie, jak na prowincyi, szkoły bądź pojedyńczych, bądź kilku na raz rzemiosł; 76 założyło pracownie, których są właścicielkami i naczelniczkami. Podział tych ostatnich pomiędzy rzemiosła jest następujący:

Pracowni przez uczennice zakładu wytworzonych
Krawieckich ... 39
Introligatorskich .. 15
Kwieciarskich ... 17
Rękawiczniczych .. 4
Szycia bielizny .. 1

Z jednéj więc szkoły rzemiosł wyszło w ciągu lat 6-ciu 10 szkół i 76 pracowni. Cyfry te przedstawiają najwyższe powodzenie przemysłowéj pracy uczennic zakładu, to jest, ilość ich, pracujących w przemyśle na własną rękę. Inne, zużytkowują umiejętność swą jako robotnice w pracowniach cudzych, albo téż zarobkują po domach.
Zakładów téjże natury i rozległości, jak ten, z którego czerpałam cyfry powyższe, Królestwo Polskie posiada ilość znaczną, tak w Warszawie, jak we wszystkich swych miastach prowincyonalnych. Tam téż udają się po naukę kobiety z innych prowincyi, które, dla przyczyn politycznéj natury, są ich zupełnie pozbawione.
Oprócz tego, liczne pojedyńcze osoby zajmują się uczeniem rzemiosł po domach. Tak np. jedna z cenionych tu artystek malarek daje lekcye drzeworytnictwa i malowania na szkle dziesiątkom uczennic; inna przebyła czas długi za granicą w celu wyuczenia się koronkarstwa, którego teraz naucza bezpłatnie. Niedawno zaś otworzona szkoła koronkarstwa, w piérwszym zaraz dniu istnienia posiadała uczennic 90.
W praktyczném stosowaniu nauki rzemiosł, koronkarstwo zajmuje pozycyą taką, jaką zawód nauczycielski posiada w dziedzinie prac umysłowych. Jest ono przeludnioném. Przyzwyczajenie do igły i najpospolitsze potrzebowanie jéj produktów zwraca ku niéj największą liczbę pracownic. Sprawia to, że na szczeblach najniższych zarobki są tu niezmiernie małe. Dla prostych szwaczek nie przenoszą nigdy rs. 8 (około 25 fr.) miesięcznie. To téż położenie ich, jak wszędzie, tak i tu, nazwać można opłakaném. Pracownice ulegają konkurencyi potężnéj. Te, które zwyciężają, dosięgają nieraz wysokiego stopnia rozwoju i pomyślności; znaczna jednak liczba upada, przynosząc właścicielkom swym niewynagrodzone szkody na kapitale, czasie i energii. Przeciw szkodliwéj przewadze, nadawanéj jednéj gałęzi pracy nad innemi, oddziaływa przedsiębiorczość osób śmielszych i pojętniejszych, wstępujących na mniéj utarte ale i mniéj przeludnione drogi. Najpomyślniejsze pod względem tym rezultaty otrzymało kwieciarstwo, które posiada w Warszawie kilka wielkich pracowni i zajmuje około 2000 kobiet, z daleko lepszemi, niż krawiectwo, zarobkowemi warunkami. Rękawicznictwo, pończosznictwo i szewctwo damskie, w Warszawie bardzo już pomiędzy kobietami rozpowszechnione, zwolna ale widocznie szerzy się po prowincyach. Niewielka ilość zecerek pracuje w kilku warszawskich drukarniach. Introligatorki przyjmowane są przez wszystkie redakcye pism peryodycznych, które téż używają kobiet do składania i expedyowania dzienników. Wielki introligatorski zakład jednego z najczynniejszych wydawców warszawskich posługuje się tylko kobiecą pracą i daje zajęcie kilkuset robotnicom. Pewna ilość kobiet, tak w Warszawie, jak na prowincyi, zajmuje się w zakładach fotograficznych retuszeryą i wykonywaniem heliominiatur. Prowadzenie przez kobiety na własną rękę zakładów fotograficznych nie jest téż całkiem nieznaném.
W handlu kobiety dość obszerny przyjmują udział, jako właścicielki sklepów, panny sklepowe i buchalterki. W miastach większych dość pospolitém stało się zakładanie sklepów korzennych i galanteryjnych przez żony drobnych urzędników, w celu powiększania przez to dobrobytu rodziny, a także przez zrujnowane i do miasta przesiedlone właścicielki ziemskie. Tu także liczne nieporządki i niedołęstwo wkradają się skutkiem braku właściwej szkoły handlowéj dla kobiet. Po amatorsku rozpoczynane i prowadzone, przedsięwzięcia te nie zawsze pomyślnym rezultatem uwieńczone bywają. Jednak, w jednéj tylko szkole, powyżéj opisanéj, 31 kobiet w ciągu lat sześciu ukończyło pełne kursa buchalteryi i korespondencyi handlowéj, a dwadzieścia z pomiędzy nich zajęło w fabrykach i wielkich magazynach dość korzystne posady; kilka znanych i czynnych księgarni i kilkanaście czytelni publicznych, tak w Warszawie jak na prowincyi, noszą firmy kobiece i prowadzone są przez kobiety.
Jedną przecież z najważniejszych gałęzi prac kobiecych w Polsce było zawsze i pozostało dotąd gospodarstwo wiejskie. Ważność jego sprawia sama już etnograficzna natura kraju, dając rolnictwu przewagę nad miejskim przemysłem; lecz zwiększyła się ona znacznie, odkąd zatrzymanie gruntów w rękach krajowców stało się zadaniem społeczném, o tyle piérwszorzędném, o ile przez rządzące krajem okoliczności utrudnioném. Do przychodzenia z pomocą pracy męzkiéj, praca kobieca ma przyczyny i bodźce nietylko w egoistycznych i ekonomicznych interesach, ale i w obowiązkach obywatelskich najwyższego rzędu. Z innéj strony, jak wszędzie tak i tutaj, gospodarstwo wiejskie, bez przemysłu obejść się nie może. Dla wytworzenia odpowiedniéj produkcyi i dobrego jéj exploatowania, tradycya i rutyna tu także wystarczać przestały, inicyatywa i nauka stały się niezbędnemi. Tymczasem, w jednéj tylko Warszawie istnieją w piérwszych zaledwie zarysach szkoły takie, jak gospodarstwa wiejskiego w ogóle i specyalnie ogrodnictwa. Prowincye, w których-by one najużyteczniejszemi były, są ich całkiem pozbawione. Brak ten odbija się bardzo szkodliwie na ogólnéj ekonomii kraju. Wiele źródeł bogactwa krajowego marnie przezeń przepada; wiele sił kobiecych, które-by około nich korzystne zużytkowanie znaleźć mogły, wchodzi na zbyt przeludnione drogi nauczycielstwa, lub najbardziéj rozpowszechnionych rzemiosł, albo téż i całkiem niezużytkowanemi zostaje.
Pomimo to wszystko, przecież gospodarstwo wiejskie kobiece przedstawia jedne z gałęzi pracy, najliczniéj przez kobiety exploatowanych. Ogrodnictwo, mleczarstwo, chów inwentarzy i drobiu, pszczelnictwo, od niedawna jedwabnictwo, przerabianie surowych produktów na przedmioty handlu, zaopatrywanie sklepów miejskich w produkta wsi, takie jak: masło, séry, wędliny, konserwy, soki i t. d. zajmują mniéj lub więcéj umiejętną lecz wielką ilość tak właścicielek średniéj własności ziemskiéj, jak bardzo licznych ich pomocnic. Niejakiego postępu w rozwoju i doskonaleniu się zajęć tych dowodzi udział, przyjmowany przez kobiety w urządzanych w Warszawie rolniczo-przemysłowych wystawach. Wprawdzie okazy pracy kobiecéj zawsze dotąd występowały tam wobec okazów pracy męzkiéj w ogromnéj mniejszości; niemniéj jednak kilkanaście imion kobiecych odznaczyło się w okolicznościach tych bardzo zaszczytnie i kilkanaście nagród za udoskonalone produkta ogrodów, jako to: owoce, jarzyny i nasiona, jako téż, za hodowlą inwentarza i jedwabnictwo, ofiarowano kobietom.
Dodać trzeba, że na tychże wystawach i rzemiosłowa praca kobiet dość poważnie reprezentowaną była przez wyroby kwieciarstwa, rękawicznictwa, introligatorstwa, szewctwa, koronkarstwa, wyszywania na materyach, malowania na szkle, porcelanie i t. d. Sędziowie Wystaw, do stopnia pewnego, z okazami pracy kobiecéj liczyć się muszą. Przedstawia to dowód pocieszający, że w ogólnéj sumie wytwórczości narodu stanowi już ona pewną siłę i cyfrę.




V.

Siła ta i cyfra o całe światy nie dorównywają postulatom, stawianym w sprawie téj przez najbardziej posuniętych na przód przodowników naszéj umysłowości. Same już, niezłomne, jak dziejowa konieczność, okoliczności polityczne, zamykają postulaty te ze stron wielu w dziedzinie czystéj teoryi. O wywalczaniu dla kobiet praw politycznych takich, jak wotowanie przy wyborach, prawo głosu w zgromadzeniach prawodawczych, stwarzanie stowarzyszeń w celach bądź naukowych, bądź społecznych, mowy i myśli być nie może. Poprawianie położenia jéj wobec praw cywilnych niemożliwém jest również. Otwieranie dla kobiet dróg pracy takich, jak urzędy i zajęcia biurowe, spotyka się z tą niezłomną przeszkodą, że są one w ogóle, bez względu na płeć, w ¾ zamkniętemi. Z tych i z innych przyczyn zrozumiéć łatwo, dlaczego w sprawie równo-uprawnienia kobiety uczyniliśmy dotąd tak niewiele.
Jednak, nie chcemy łudzić się, ani pochlebiać samym sobie, ani całéj już przyczyny małego postępu naszego upatrywać w politycznych, od nas niezależnych okolicznościach. Część jéj pewna spoczywa w nas samych i jest to rzeczą całkiem naturalną, konieczną i nie u nas tylko istniejącą. Jak u wszystkich ludów z cywilizacyą starą, tradycye, zwyczaje i przyzwyczajenia dawne, z nowemi potrzebami i ideami długo walczyć muszą, zanim ostatecznie przed niemi ustąpią. Z jednéj strony, przesądy i uprzedzenia, które trwały przez wieki, zwolna tylko usuwają się w cień przed światłem prawdy; z drugiéj zaś, wiekowe skierowywanie kobiet ku nicestwu woli i umysłu nie może pozostać bez następstw, dla tych nawet pokoleń, które poznały już wartość i uczuły potrzebę samoistności i rozumu. Tam nawet, gdzie wyobrażenia dawne zniknęły, pozostały jeszcze usposobienia dawne, przez naturalne prawo dziedziczenia wytworzone, przez niedostatki wychowawcze i społeczne komplikacye wzmagane, a wejściu w życie wyobrażeń nowych na przeszkodzie stojące. I to jest w sprawie naszéj punkt najważniejszy. Uznaliśmy, że dla ludzkiéj godności i ludzkiego szczęścia kobiety, nietyle jeszcze z przeciwnemi jéj przesądami i uprzedzeniami publicznemi, ile z nią samą, z naturą jéj, przez wieki wyrobioną, walczyć nam trzeba. Próżność i pociąg do zbytku, wybujałość fantazyi i skłonność do nadprzyrodzoności i zabobonu, nadmierna wrażliwość, niedostatecznie przez refleksyą modyfikowana, więc sprowadzająca chwiejność, niewytrwałość i miękkość charakteru, brak logiki w myśleniu a systematyczności i cierpliwości w działaniu, kłótnia zasad już zrozumianych z wolą, która w czynach sprostać zasadom nie może, kłótnia potrzeb już uczutych z pociągiem do bezczynności, który zadość uczynić im nie pozwala: oto są główne cechy i usposobienia, któremi wiekowe przyczyny obdarzyły kobietę naszę i które dziś przynoszą sprawie jéj więcéj zapewne szkód i przeszkód, niż pozostałości przesądów i uprzedzeń publicznych. Zdaje mi się, że cechy te nie są wyłącznie polskich kobiet właściwościami, lecz mniéj lub więcéj odznaczają ludności kobiece wszystkich krajów stałego lądu, starą cywilizacyą mających. Tam i tu są one do wysokiego stopnia nieprzyjaznemi rozwojowi umysłów i produkcyjności pracy. Tu jednak stokroć więcéj niż gdzieindziéj wytwarzają niebezpieczeństw i szkód, z powodu stokroć mniejszéj ilości narzędzi, któremi pokonywać je możemy, i stokroć liczniejszych czynników, do energii lub nawet zepsucia wiodących naród cały, więc i jego kobiety. Ludzie, stojący na czele umysłowości krajowéj, pisarze postępowi, obywatele z poglądem na sprawy kraju szerokim i wolnym, oddziaływać usiłują przeciw pierwiastkom powyższym i unicestwiać smutne te pozostałości wieków minionych, wszelkiemi dozwolonemi im środkami. Z pomocą przychodzą im w piérwszym rzędzie gwałtowne potrzeby ekonomiczne, w drugim dodatnie, przez wieki téż wyrobione i dotąd przetrwałe, cechy kobiet polskich. Jak niegdyś, w porze najpiękniejszego rozkwitu ojczyzny swéj, wtedy, gdy, poważnie kochana, pod piórem poetów i statystów urastała ona do godności, bez któréj, „mężczyzna darmo robi“ a szacunkiem otaczana, królów samych pod stratą czci obowiązywała do dotrzymywania danych jéj przyrzeczeń; jak wtedy, gdy wojujących z tatarskim najazdem małżonków zastępowała w prowadzeniu spraw majątkowych i rodzinnych, a na łonie domowego życia oddychała wciąż otaczającém ją zewsząd szerokiém i wolném tchnieniem — spraw publicznych; tak i teraz, w zalegającéj kraj jéj głuchéj ciszy, jest ona żywym i czynnym członkiem narodu, spraw jego ciekawym, o losy jego dbałym, różne koleje jego silnie odczuwającym wtedy nawet, gdy jéj one osobiście nie dotykają wcale. Rzec można, że w kobiecie polskiéj w całéj sile swéj przetrwał aż dotąd, wyrobiony w niéj przez wieki, instynkt obywatelstwa, instynkt czy popęd, który nie pozwala jéj zamykać się ściśle w sferze gałganków lub kuchni, lecz w szczególny sposób rozszerza horyzont widzenia jéj i podnosi poziom jéj uczucia. Nie można twierdzić, aby poglądy jéj na interesa i losy publiczne były zawsze trafne, a wpływy, jakie wywiera na nie, umiejętnie przeprowadzane i do zbawiennych następstw wiodące. Niedostatki umysłu jéj i charakteru często bardzo czynią to niemożliwém. Lecz, dobrze czy źle rozumiejąc, dobrze czy źle na nie wpływając, jest ona zawsze ciekawą ich, posiada zawsze pewną o nich wiedzę, miesza się w nie, jeżeli nie czynem, to słowem, intencyą, uczuciem. Jest to tak ogólném, że nierzadko ze zdumieniem wielkim spotykać się zdarza kobietę płochą i próżną, która, przy wzmiance o rzeczach publicznych, staje się nagle poważną i bardzo seryo niemi zajętą, albo kobietę ciemną i całemu światu umysłowemu obcą, która jednak o tém, co kraju jéj dotycze, o dziejach jego i potrzebach, o cierpieniach jego, winach, lub zasługach, myśli i rozprawia; myśli i rozprawia błędnie często, chaotycznie, de tort et de travers, często téż jednak z nadspodziewaną bystrością spostrzegania, a zawsze z wielkim żarem uczucia. Ta-to struna, wiecznie żyjąca, ta struna, zawsze odwołująca kobietę od ostatecznych granic zepsucia lub głupoty, przychodzi z pomocą tu, gdzie wielu pomocy innych nie dostaje, rozszerza widnokręgi, z wielu stron zamykane, wzmaga siły, wielu czynnikami osłabiane. Dzięki jéj, kobieta leniwa gotową jest zawsze wstać i działać, kobieta próżna i płocha — przestać tańczyć i rzucić okiem po za ściany balowéj sali, kobieta ograniczona i ciemna — zamyślić się i zwrócić wzrok kędyś wyżéj, nad szczyt kuchennego komina. Że zaś, — jak pisałam powyżéj, — w interesach kraju i planach jego przyszłości praca legalna, powolna, bardzo trudna, praca na polu tak umysłowém, jak ekonomiczném, zastąpiła dawne marzenia i porywy, kobiety więc na pola te dla interesów kraju wchodzić muszą i powinny. Jak dawniéj z rozdartém sercem lecz suchém okiem wysyłały one mężów swych i braci w boje krwawe; tak teraz, temu samemu bodźcowi posłuszne, wstępują one wraz z nimi na drogi walk ciężkich téż, cięższych nawet niż tamte, lecz pokojowych. Wstępują na nie powoli i stopniowo, bo politykę pokoju i cichéj wytrwałości trudniéj zrozumiéć, a szczególniéj pełnić, niż politykę burz i jednodziennych bohaterstw. Idzie więc o to, aby ogół kobiet naszych zrozumiał ten nowy gościniec, na który dzieje naród nasz wprowadziły i aby tyle zebrał w sobie spokojnéj energii i cierpliwéj wytrwałości, by nim systematycznie i skutecznie postępować potrafił. To zrozumienie i to wzmożenie się na siłach utrudnioném jest niezmiernie przez powyżéj wspomniane przyczyny perturbacyjne (causes perturbatrices), krzyżujące pochód nasz na przód. Jednak wielka jakaś siła moralna ma zawsze tę właściwość, że przebija mury, na pozór do przebicia niepodobne, i przepływa morza, na pozór bezgraniczne. Żądamy od kobiet naszych, aby przebijały mury i przepływały morza. Wiele z nich padnie u stóp muru, wiele utonie. Nic to; zastąpią je inne, a głębokie i gorące uczucie solidarności ze społeczeństwem, którego część stanowią, w połączeniu z ideą nauki i pracy zwyciężyć musi.
Rozumiemy dobrze, że kobieta nasza, dla przyczyn potężnych, a w znacznéj części od nas niezależnych, marzyć nawet nie może o doścignięciu na drodze prac i dostojeństw politycznych, umysłowych i przemysłowych, nietylko już kobiety amerykańskiéj (Stanów Zjedn.), ale nawet mieszkanki Europy Zachodniéj. Jednak choć, w wielu razach nie może, a w wielu innych, tylko ze stokroć większą trudnością może, uzewnętrzniać czynem swe człowieczeństwo, pragniemy, aby zawsze i w położeniu każdém, we wnętrzu swém przynajmniéj czuła się ona człowiekiem; nie kwiatem więc, ku ozdobie świata stworzonym, nie lalką, dla zabawy mężczyzn istniejącą, nie ładném niewiniątkiem, które mężczyzna na rękach swych nosić i pracą rąk swych żywić musi; ale — człowiekiem, człowiekiem oświeconym i czynnym na jakibądź przystępny sobie sposób, świadomym swej ludzkiéj dostojności i swych powinności obywatelskich, wolnym o tyle, o ile tylko wolność jego czyjąś nie staje się krzywdą. Żądamy, aby kobieta nasza, wspinając się do prac wysokich, gdy tylko pozwalają jéj na to osobiste jéj zdolności, nie gardziła pracami nizkiemi, gdy tylko te jéj saméj, rodzinie jéj i ogółowi pożytek przynieść mogą! Ogółowi, bo, zalecając kobietom, aby nie gardziły pracami nizkiemi, takiemi jak gospodarstwo i rzemiosła, żądamy od niéj, aby pełniąc je nie zacieśniała widnokręgu swego wyłącznie do interesów zarobkowych i osobistych, lecz, żyjąc nizko, umiała patrzéć wysoko, i pracując w ciasnym zakresie, rozszerzała go myślą i dbałością o tę społeczną rolę, którą najniższe nawet prace pełnią w ogólnéj ekonomice ludzkości i narodu. Wierzymy w to, że, zasadzając ogrody i hodując zwierzęta domowe, zarówno jak obracając w ręku igłę lub szydło, można ogarniać wzrokiem szerokie widnokręgi teraźniejszych i przyszłych spraw publicznych, a czując się śród widnokręgów tych drobnemi choćby światełkami i drobnym choćby czynnikiem postępu, z uczucia tego brać dla pracy swéj uszlachetnienie i wytrwanie, dla siebie pociechę i siłę. Żądamy, aby kobieta nasza, rozumiejąc ścisły związek, jaki zachodzi pomiędzy postępem nauki i prac wszelkich a szczęśliwszą przyszłością jéj kraju, imiona nauki i pracy zjednoczyła z imieniem ojczyzny i, na jakiémkolwiek miejscu żyć jéj każą własne zdolności jéj lub niezależne od niéj okoliczności, służyła ojczyznie przez naukę i pracę. Najpotężniejsze z nich i najoświeceńsze zrozumieją, że wszystko na świecie, tak idee, jak narody, solidarnemi są z sobą, i że, pracując dla narodu swego, pracują téż dla ludzkości, któréj naród ich jest częścią, dla cywilizacyi, któréj jest on od wieków jednym z czynnych narzędzi. Mniéj pojętne i mniéj oświecone ograniczą się ojczystym swym horyzontem, niemniéj żyć i pracować będą z myślą nietylko o sobie, lecz o milionach, a w myśli téj i uczuciach przez nią obudzanych są uroki, osładzające dolę najcięższą, dźwignie, podnoszące poziomy najniższe, hamulce dla namiętności a bodźce dla woli. Choć trudno, ale iść na przód, choć nizko, lecz patrzéć wysoko, choć ciasno, lecz umysł i serca rozszerzać! — Oto są hasła nasze.
Wszystko zaś to, razem wzięte, jest postulatem, który, daleki od spełnienia się w całéj rozciągłości swéj i we wszystkich swych częściach, pełni się jednak zwolna i ufamy w to, że pełnić się będzie coraz szybciéj i ogólniéj. Ufamy w tę wielką siłę moralną, która dotychczas nie pozwoliła nam spróchniéć lub skostniéć, lecz owszem, wzmaga w nas ruch życia i moc wytrwania. Ufamy w starania i wpływy ludzi, którzy, stojąc na czele społeczeństwa, talenta zużywają na popychanie go na przód i daléj. Ufamy w moc spółczesnych prądów idei i niezłomny mus, jaki warunki ekonomiczne kładą na ręce i głowy, najmniéj choćby do czynu i myślenia chętne. Ufamy nakoniec w czas, który jest wielkim modulatorem ludzkości i modyfikatorem losu narodów... Tymczasem usiłujemy wypracować w sobie taką świadomość w sprawie kobiecéj i takie względem niéj pojęcie i uczucia, aby kobieta nasza gotowa i przysposobiona była, gdy społeczeństwo otworzy przed nią na oścież podwoje wszystkich ludzkich zasług i praw.




Ciasność ograniczających mię tu ram, jak téż okoliczności natury innéj zmusiły mię do kreślenia szkicu tego powierzchownie i pobieżnie. Cieniować i zgłębiać przedmiotu nie mogłam; cytacye i imiona, które-by cudzoziemcom nic nie powiedziały, przemilczam, a cyfr i faktów skąpić musiałam. Szczegółów mnóztwo, ważnych jednak i zajmujących, ominęłam, a z lekka tylko dotknęłam głównych niejako motywów pieśni téj, którą przeszłość i teraźniejszość kobiecie naszéj wyśpiewały.
Jednak pochlebiam sobie, że z grubych i ogólnych rysów tych, mieszkanki krajów oddalonych, do których uszu imię kobiety polskiéj dochodziło dotąd, jak dalekie echo wyrazu niezrozumiałego, zapoznąją się z nią bliżéj i dowiedzą się, że w wielkiéj naszéj cywilizacyi nowożytnéj była ona zawsze i jest teraz współwędrownicą ich i współpracownicą.
Żeśmy daleko mniéj dokonały od was, że dziś stoimy zaledwie u początku dróg, po których Wy dawno i świetnie już kroczycie, niech to w umysłach waszych lekceważenia dla nas nie budzi. To, co gdzieindziéj ziarnkiem piasku jest, dla nas staje się górą. Tacy zaś, którzy bez zniechęcenia i opuszczenia rąk mogą i umieją przez życie całe dźwigać ciężary gór, z wiedzą o tém, że tylko ziarnka piasku przenoszą, w społeczeństwie każdém nieliczni być muszą. Wzgląd ten może być tłómaczeniem powolności kroków naszych. Że zaś w téj wielkiéj, sprawiedliwéj i drogiéj sprawie podniesienia kobiety do praw i godności ludzkich, nie stanęliśmy całkiem, lecz chociaż powoli idziemy na przód; że w dziedzinie teoryi i inicyatywy zrobiłyśmy już wiele a trochę téż i na polu zastosowań praktycznych; że postęp rozumiemy i kochamy, a o ile można usiłujemy urzeczywistniać przynoszone przezeń idee; ten sam wzgląd może także pomnażać prawa nasze do zasługi wobec cywilizacyi powszechnéj i być jedném ze świadectw trwającego w nas życia.

Rok 1882.




Przypisy

  1. Niezupełnie może pozbawionym interesu będzie fakt następujący. Klementyna Hoffmanowa, w chwili śmierci swéj, poprosiła, aby serce jéj umieszczoném zostało w Katedrze Wawelskiéj w Krakowie, gdzie pogrzebanemi są najznakomitsi mężowie polskiéj przeszłości. Skromna jednak i nieprzypisująca sobie tych nawet zasług, które miała istotnie, prosiła o miejsce najskromniejsze. Żądaniu jéj uczyniono zadość. Dziś serce to, wmurowane w ścianę wspaniałéj świątyni, u samych jéj drzwi, a zaznaczone tablicą, z krótkim napisem: „Utalentowanéj autorce i zacnéj obywatelce”, wzrusza i zastanawia. Widziéć w niém można symbol całych dziejów kobiety polskiéj, w Panteonie narodowéj pracy i chwały skromne miejsce zajmującéj, lecz wiecznie obecnéj.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Eliza Orzeszkowa.