O kobiecie i o miłości/La Bruyère

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Bruyère
Tytuł O kobiecie i o miłości
Podtytuł wybór myśli najznakomitszych pisarzy i myślicieli
Redaktor Kazimierz Bukowski
Wydawca Instytut literacki „Lektor“
Data wydania 1922
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


LA BRUYÈRE.

Czas wzmaga przyjaźń, lecz osłabia miłość!


Miłość istnieje sama przez się, a niekiedy przez rzeczy, które, zdawałoby się, powinny ją zgasić — jak np. kaprys, surowość, rozłąka, zazdrość. Inaczej przyjaźń: tę ciągle musimy czemś podsycać, wygasa snadnie z braku starań, ufności i usług wzajemnych.


Miłość rodzi się tylko z — miłości, a najstalsza przyjaźń zrodzić zdoła zaledwie bardzo przelotną miłość.


Miłość umiera na przesyt, grzebie ją zapomnienie.


Słabością jest miłowanie i słabością wyleczenie z niego. Leczymy się, jak się pocieszamy: poprostu niema w sercu dość zasobów na wieczne łzy, dni na wieczne kochanie.
Pragniemy być całem szczęściem osoby kochanej, a jeśli to niemożliwe — to całem jej nieszczęściem.


Mężczyźni i kobiety rzadko się zgadzają w sądach o wartości płci pięknej; zbyt odmienne mają zdania. Kobiety zrażają siebie wzajem przez te same wdzięki, którymi zniewalają mężczyzn. Tysiące sposobów, za pomocą których wzniecają gorącą miłość w tych ostatnich, wśród nich samych niecą właśnie odrazę i nienawiść. Niektóre kobiety okazują sztuczną wspaniałość, zależną od obrotu oczów, noszenia głowy, sposobu chodzenia, lecz zgoła nie sięgającą dalej, wreszcie umysł błyskotliwy a ceniony właśnie za to, że nie jest zbyt głęboki. — Inne zaś cechuje wielkość pełna prostoty, naturalność, niezawisła od ruchów i obrotów, źródło swe mająca w sercu i będąca jakoby wynikiem wysokiego urodzenia, cnota spokojna a stateczna, tysiącem zalet ozdobiona, której nawet ich wielka skromność ukryć nie zdoła, więc wydatna dla oczu, umiejących patrzeć.


Piękna twarz jest najpiękniejszym ze wszystkich widoków, a najsłodszą harmonią jest dźwięk głosu tej, którą się kocha.


Piękna kobieta, posiadająca zalety zacnego mężczyzny, najrzadsza to rozkosz na świecie; znajdujemy tu złączone zalety obojga płci.

Młode kobiety dają niekiedy mimowolne oznaki uczuć, nader skuteczne i nieskończenie wzruszające dla tego, kogo się tyczą. Mężczyźnie nic się nie wyrywa powoli; pieszczoty jego są celowe. Mężczyzna mówi, działa, nadskakuje — i mimo wszystko jest mniej skuteczny.


Bywają kobiety miłujące bardziej pieniądze, niż przyjaciół, a kochanków bardziej, niż pieniądze.


Wydaje się rzeczą dziwną widzieć w sercu kobiety coś silniejszego i gorętszego nad miłość dla mężczyzny. Mówię tu o grze i ambicji. Takie kobiety czynią nas bezgrzesznymi; suknię tylko mają wspólną z płcią piękną.


Sądząc po urodzie, młodości, dumie i pogardzie tej kobiety, każdy się zgodzi, że to jakiś bohater pewnego dnia ją uszczęśliwi; tymczasem ona już wybór uczyniła — wybrała głupca i brzydala.


Czy to dbałość o tajemnicę, czy smak zwyrodniały sprawia, że ta kobieta kocha się w swym lokaju, tamta w mnichu, a Dorynna we własnym lekarzu?

Dla kobiety światowej ogrodnik jest ogrodnikiem a malarz malarzem, dla niektórych zaś surowszych obyczajów i malarz i ogrodnik jest mężczyzną. Wszystko jest pokusą dla tego, kto się jej obawia.


Gdy spowiednik i rektor różnią się w opinii co do trybu postępowania — kogoż trzeciego wybierze kobieta na superarbitra?


Kobiety przywiązują się do mężczyzn przez to, co same z siebie dają. I to właśnie mężczyznę zobojętnia.


Kobieta, która już nie kocha, zapomina o wszystkiem, co było — nawet o tem, co dała z siebie mężczyźnie.


Kobieta, mająca tylko jednego kochanka, bynajmniej nie uważa się za zalotnicę; gdy zaś ich ma kilku, nie uważa się za nic gorszego od zalotnicy.


Niekiedy kobieta nie staje się zalotnicą jedynie dzięki temu jednemu przywiązaniu, które poczytuje za szaleństwo.

Bywają kobiety już przekwitłe, które czy to z przyrodzenia, czy skutkiem nierządnej skłonności są niejako z urzędu wsparciem młodych ludzi niemajętnych, nie wiem, nad kim więcej litować się godzi, czyli nad podstarzałą kobietą, że jeszcze potrzebuje rycerza, czyli nad rycerzem, że potrzebuje starej baby.


Niektóre kobiety obdarowują wraz klasztory i kochanków; nierządne i razem dobroczynne mają nawet w cieniu ołtarza klęczniki i ławki, gdzie odczytują listy miłosne, a nikt nie widzi, że nie do Boga idą ich modły.


Główna rzecz dla kobiety nie na tem polega, by miała księdza kierownika, lecz, by się mogła obejść bez niego.


Gdyby niewiasta, wyliczając wobec spowiednika swoje słabości, mogła opowiedzieć o tej, którą ma dla swego kierownika oraz ile czasu traci w jego towarzystwie, możeby jej jako penitencję nałożono wyrzeczenie się tegoż.


Za dużo na męża żony kokietki i dewotki: powinnaby niewiasta wybrać jedno z dwojga.

Kiedy się już uczyniło wszystko, by posiąść kobietę, a skutku to nie odniosło, pozostaje jeszcze jeden środek — oto trzeba zaprzestać zabiegów; wtedy właśnie sama się o ciebie upomni.


Mężczyzna ściślej dochowuje tajemnicy cudzej niż własnej — niewiasta czyni wręcz przeciwnie.


Kobiety są krańcowe: bądź lepsze, bądź gorsze od mężczyzn.


Większa część niewiast nie zna żadnych zasad — rządzą się sercem, a obyczaje ich zależą od tego, kogo kochają.


Trudno zachowywać bezstronność wobec dwóch jednako miłych a poróżnionych niewiast, choćby się poróżniły w sprawach, z któremi nie mieliśmy nic do czynienia. Trzeba koniecznie wybrać jedną z dwóch, lub obie utracić.


Jest chwila, w której i najbogatsze panny muszą z sobą coś postanowić. Pierwsza pominięta sposobność budzi w nich zazwyczaj długi żal po niewczasie, a zdaje się, jakby sława o ich majętności zmniejszała się, gdy się zmniejsza uroda. Przeciwnie zaś, wszystko zdaje się sprzyjać młodej osobie, nawet opinia ludzka, która lubi nawet przydać trochę zalet, by pokusę uczynić tem silniejszą. Ileż to panien, którym wielka uroda służyła li tylko do łudzenia się nadzieją wielkich dostatków!


Zdarza się nieraz, że kobieta ukrywa przed mężczyzną całą miłość, którą dlań żywi, gdy jednocześnie ten udaje przed nią miłość, której nie czuje wcale.


Rzadko lekkie obyczaje dają się ukryć: wiele kobiet znamy tyleż pod nazwiskiem ich kochanków, co i mężów.


Niektóre kobiety trwają przez całe życie w podwójnym związku, zarówno trudnym do ukrycia jak i do zerwania. Jednemu brak tylko kontraktu ślubnego, drugiemu — tylko miłości.


Mężczyzna może zwieść kobietę udanem uczuciem, pod warunkiem, że nie kocha innej naprawdę.


Mężczyzna wybucha przeciw kobiecie, która go przestała kochać i wkrótce się pociesza; kobieta porzucona mniej czyni hałasu, lecz długo jest niepocieszona.


Kobiety leczą się z lenistwa przez próżność lub miłość.


Ktoś ze stolicy jest dla parafianki tem samem, czem dla mieszkanki stolicy ktoś ze dworu.


Kobieta niewierna, jeśli osoba, której to się tyczy, wie o tem, jest tylko niewierna, jeśli zaś wierzy w jej wierność, jest przewrotna.


Przewrotność kobiet to nam daje z siebie dobrego, że leczy z zazdrości.


Strojenie się i malowanie kobiet, bynajmniej, mniemam, nie jest przeciwne ich zamiarom. Jest to coś więcej, niż przebieranie się i maskarada, gdzie nie chodzi o udanie tego, czem się nie jest, lecz o zakrycie się do niepoznania — to już raczej zamiar wprowadzenia w błąd przez oczy i przez powierzchowność przeciwną prawdzie. Jest to rodzaj kłamstwa.


Kobietę wyłącznie sądzić należy od bucika do utrefienia, właśnie jak się mierzy rybę między głową a ogonem.


Jeśli kobiety samym sobie tylko chcą się przypodobać, to oczywiście w wyborze ozdób i strojów, w sposobie ich noszenia, wolno im iść jedynie za własnym smakiem. Jeśli tu jednak chodzi o przypodobanie się mężczyznom, jeśli to dla nich bielą się i malują, tom po zebraniu głosów mocen jest im obwieścić od wszystkich lub przynajmniej od większości mężczyzn, że róże i bielidła czynią je szpetnemi i obrzydliwemi, że róż je postarza i odmienia, że mężczyźni równie nie lubią ich oglądać z bielidłem na twarzy, jak ze sztucznemi zębami w ustach i gałkami z wosku w szczękach, że więc poważnie się oświadczają przeciw wszelkiej sztuczności, która je szpeci. I że wreszcie niewinni są w tej mierze przed Bogiem, który owszem sam zdaje się podał im ten ostateczny a niezawodny środek na wyleczenie się od płci pięknej.

Kobiety byłyby niepocieszone, gdyby z przyrodzenia były takie, jakiemi się stają przez użycie sztucznych środków, gdyby naraz postradały wszelką świeżość płci, a gdyby twarze ich stały się tak zaognione i posiniałe, jak kiedy je same obłożą różem i bielidłem.


Kobieta zalotna nie ustaje nigdy w namiętności podobania się innym i dobrego mniemania o swojej urodzie. Czas i lata uważa jako coś, co szpeci i marszczy jedynie inne kobiety i bynajmniej zgoła nie pamięta, że wiek na jej własnej twarzy wyryty. Ten sam strój, stary ongi był ozdobą jej młodości, uwydatnia dziś wady starości; minki i przesada nie opuszczają jej nawet w chorobie i gorączce; kona strojna i we wstążkach jaskrawych.


Kobiety przygotowują się dla swych kochanków, gdy na nich czekają, lecz gdy kochanek zajdzie je znienacka — wówczas zapominają o stanie, w jakim się znajdują, nie uważają na siebie. Więcej za to mają przytomności wobec obojętnych: czują nieład w ubraniu, poprawiają je lub znikają na chwilę, by, przystroiwszy się, wrócić.


Dawny kochanek tak małą ma wartość, że ustępuje miejsca nawet nowemu mężowi; ten zaś tak mało znaczy, że z kolei ustąpi niebawem przed nowym kochankiem. Dawny kochanek obawia się rywala lub nim gardzi, stosownie do wziętości kobiety, o którą chodzi. Niekiedy kochankowi wobec kobiety, z którą jest związany, brak jedynie nazwy męża. To dużo, bo byłby po tysiąc razy zgubiony, gdyby nie ta właśnie okoliczność.


Lekkość obyczajów w kobiecie zalotnej po części dodaje jej wartości. Przeciwnie znów mężczyzna zalotny jest czemś gorszem, niż lekkoduch. Kobieta lekkich obyczajów i zalotny mężczyzna, stanowię wartą siebie parę.

Kobieta lekka pragnie, by ją kochano, zalotna zadawala się opinją uroczej i pięknej. Tamta chce opanować, ta zaś tylko podobać się. Pierwsza przechodzi stopniowo od jednego stosunku do drugiego, druga ma liczne zabawki naraz. W pierwszej rysem głównym jest rozmiłowanie się w użyciu — w drugiej próżność i lekkomyślność. Lekkie obyczaje są słabością serca lub może wadą samego ustroju, zalotność zaś nierządnością umysłu. Kobiety lekkich obyczajów wzniecają obawę, zalotnice zaś nienawiść. Z dwóch tych usposobień aż nadto można zbudować trzecie — najgorsze.


Kobietą słabego charakteru jest ta, której zarzucają błąd popełniony, która go sama sobie wyrzuca w rozterce rozumu z sercem, pragnąc się uleczyć, lecz nie osiągając tego nigdy, lub za późno.


Kobieta nieczuła to ta, która już nie kocha, lekkomyślna ta, która kocha innego, zmienna ta, która nie wie, czy i kogo kocha, obojętna wreszcie ta, która nie kocha nikogo.


Przewrotność jest to kłamstwo całą osobą, jeśli mi tak rzec wolno: w kobiecie jest to zdolność wstawienia stówka lub postępku dla zamydlenia oczu, niekiedy zaś wyrzeczenia przysiąg i obietnic, których danie tak samo ją nic nie kosztuje, jak i niedotrzymanie.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Jean de La Bruyère, Kazimierz Bukowski.