O Pannie Chorążance

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł O Pannie Chorążance
Pochodzenie Improwizacje dla Moich Przyjaciół. Xiążeczka do zapalania fajek
Wydawca Józef Zawadzki
Data wydania 1844
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

Szpargał Dziesiąty.


O PANNIE CHORĄŻANCE.
— Przyjdzie czas, kiedy figlarz kupidynek
Przerwie dziewiczéj duszy niewinny spoczynek.
Fredro.

Nie miał świat panny nad Pannę Eufrozynę Pulcherją Maślankównę, Chorążankę Upitską! Powiat Upitski wydał dwie wielkie i sławne osoby: Sicińskiego i Pannę Eufrozynę. Ten co zdziałał, wie świat cały; co ona zrobiła, to ja opowiém.
Razu jednego, był wieczór, słońce zachodziło, żaby skrzeczały, pędzili bydło z pola, Panna Eufrozyna siedziała w oknie i wzdychała; musiała się nieboraczka wywzdychać, bo tyle uczuć nabrała ze starego francuzkiego romansu, że gdyby ich z westchnieniami w świat nie puściła, od tego serceby pęknąć mogło lub przynajmniéj ogromnie spuchnąć.
Siedziała, mówię, w oknie i patrzyła na lud prosty, na pastuchów i bydło, myśląc sobie: jak są szczęśliwi, że miłości zdradliwéj nie znają!
Aż oto szum, trzask, wrzask, jakichś dwóch konnych zajeżdża przed ganek, Panna Eufrozyna od okna odskoczyła, psy zaczęły szczekać, drzwiami trzaskali, aż się okna trzęsły, Jegomość Pan Chorąży wybiegł aż na ganek.
Z tego wszystkiego domyślać się wypadało, że ten któś był pożądanym gościem i ważną figurą. I Panna Eufrozyna poszła włożyć nowy szlafroczek i przypiąć loki, a potém pobiegła do salonu, do tego gościa, cała zajęta sobą i domysłami, ktoby to mógł być taki? Już się zbliżała ku drzwióm, już słyszała głos ojca, perorujący w sali, otwiera drzwi, wchodzi, lecz jakże się zdziwiła..........
Papieru mi nie stało.
Robiąc to drugie wydanie, szczérze chciałem dokończyć powiastkę o Pannie Chorążance; ale na ten raz znowu, jak wprzódy papieru, nie stało konceptu, a co gorzéj daleko, (bo koncept byłbym łatwo pożyczył), nie stało atramentu. Ostatkiem czarnych tych łez kałamarza ledwie kilka słów dopisać mogłem. O losie! było napisano w xiędze przeznaczeń, aby historja Panny Chorążanki na wieki niedokończoną została. Umiejmy się zgodzić z wolą przeznaczenia i — bywajcie zdrowi. Życzę wam wiele konceptów, niewyczerpanego zapasu papieru i atramentu. Dixi.

Koniec.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.