Niebezpieczne związki/List XLIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Pierre Choderlos de Laclos
Tytuł Niebezpieczne związki
Data wydania 1912
Wydawnictwo E. Wende i Spółka
Drukarz Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. Les Liaisons dangereuses
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

LIST XLIII.

Prezydentowa de Tourvel do Wicehrabiego de Valmout.

I czemuż stara się pan zmniejszyć moją wdzięczność? czemu chcesz mi być posłusznym jedynie w połowie i czynisz jakby przedmiotem targów swoje szlachetne postąpienie? Czyż panu to nie wystarcza, że ja czuję całą jego cenę? Nie tylko żądasz pan wiele: żądasz wprost rzeczy niepodobnych. Jeśli w istocie przyjaciele moi ostrzegali mnie przed panem uczynili to z pewnością jedynie przez troskliwość o mnie: gdyby nawet zdarzyło się im omylić, chęci ich były najlepsze. I pan żądasz odemnie, abym odpłaciła ten dowód przywiązania zdradzając ci ich tajemnicę! Odwołuję się do pana samego, do pańskiego poczucia honoru; czy przypuszczał pan, iż będę zdolną do takiego postąpienia? czy godziło się mnie do tego namawiać? sądzę, że nie, i jestem pewna, iż zastanowiwszy się głębiej, nie ponowi pan już tego żądania.
Drugie, tyczące pańskiego pisywania do mnie, również nie jest łatwe do przyjęcia: i, jeżeli pan zechcesz być sprawiedliwy, nie mnie będziesz winił o to. Nie chcę bynajmniej pana obrazić; ale, wobec reputacyi, jaką pan posiadasz, a na jaką, wedle własnego przyznania, przynajmniej w części zasłużyłeś, któraż kobieta mogłaby przyznać się do tego, iż pozostaje w korespondencyi z panem? a jakaż kobieta uczciwa zgodziłaby się czynić coś, z czemby się musiała ukrywać?
Gdybym bodaj miała pewność, że listy pańskie nie dadzą mi nigdy powodu do skargi, być może, wówczas, dla dowiedzenia panu, że rozwaga jedynie a nie niechęć kierują mojem postępowaniem gotowa byłabym pominąć te tak ważne względy i uczynić więcej niźlibym powinna, pozwalając pisać od czasu do czasu do siebie. Jeśli w istocie pragnie pan tego tak bardzo, jak mi pan powiada, podda się pan chętnie temu jedynemu warunkowi; w zamian zaś, przez wdzięczność za to, co czynię dla pana w tej chwili, nie będziesz odwlekał wyjazdu.
Niech mi pan pozwoli uczynić sobie uwagę, iż otrzymałeś wszakże jakiś list dziś rano, a nie skorzystałeś z tego, aby oznajmić pani de Rosemonde o konieczności wyjazdu, tak jak mi to obiecałeś. Spodziewam się, że teraz nic panu nie zdoła przeszkodzić w dotrzymaniu danego słowa. Liczę zwłaszcza, że nie będzie pan czynił tego zależnem od rozmowy, której odemnie żądasz, a na którą bezwarunkowo zgodzić się nie mogę; i że, w miejsce rozkazu, którego tak koniecznie się domagasz, zadowolnisz się moją gorącą prośbą. Żegnam pana.

27 sierpnia 17**.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Pierre Ambroise François Choderlos de Laclos.