Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Nie złoto i nie kość słoniowa. II 18
[34]Nie złoto i nie kość słoniowa (II 18).
Non ebur neque aureum...
Nie złoto i nie kość słoniowa
połyskują w zaciszy mojej,
ni pachnąca belka cedrowa,
na kolumnach z bazaltu stoi.
Ni natrętnym komu dziedzicem
stałem się jako człek szczęśliwszy,
ni posługiwam się szlachcicem,
w klienta go wpierw zamieniwszy.
Wiarę tylko lub skrę natchnienia
od niebios wprost ubogi biera —
bez łaski możnych utrudzenia,
zaściankowa starczy mu sfera.
O człowiecze, dzień po dniu idzie
I księżyc z księżycem zmienia,
gdy ty w grobowej pyramidzie
marmur czerpiesz na twe przedsienia
Bai morskiej przelękłe fale,
cofnęły się przed twemi plany
byś miał kędy zabijać pale,
sąsiad z progów bywa wygnany,
Po ostatni raz mąż i żona
na ojczyste pojrzawszy łany,
załamują drżące ramiona,
penaty swe tuląc w łachmany.
[35]
Gdzież nareszcie właściwszy z gmachów
zamieszkacie, nienasyceni?
Ziemi czeluść nie ma dwóch dachów —
nędzarz czy król — nie ujdą cieni.
Ni złoto cłem na Styxie wcale,
ni bystra Promethejów wiedza,
Charon czeka na was, Tantale,
cierpiących zaś Charon uprzedza.
|