Najpiękniejsza (Lenartowicz)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
NAJPIĘKNIEJSZA.




Najpiękniejsza dziewczyna, gdy przy matki kolanie,
Wtórzy Boże! o Boże! potém Panie! o Panie!
Zmiłujże się nad krajém, zmiłujże się nad krajém,
We łzach cichéj modlitwéj wciąż przed tobą się kajém.
Najpiękniejsza dziewczyna, kiedy nikt jéj nie widzi,
Kiedy płacze i skacze i tego się nie wstydzi.
Nie wie czemu wesoła, nie wie czemu i smutna,
Śmieszka, ptaszek, śpiewaczka, swawolnica okrutna.
Bez muzyki tańcuje po murawie trawnika,
A na co jéj muzyki? ona sama muzyka..
Dzieci za nią i przy niéj, bo nic złego nie czyni,
Więc jak tylko wyleci, towarzyszą jéj dzieci.
Skaczą polne koniki w bujnych trawach spłoszone,
W czyste wody przezrocza skaczą żabki zielone,

Wszystko pierzcha na strony przed dziewczyną wietrznicą,
A słoneczko aż pali, tak całuje jéj lico.
Przelecieli do sadu jak gołębie na daszek,
Naprzód ona i dzieci, potém motyl i ptaszek.
Same kwiaty się mnożą, same wiśnie się rodzą,
Za nic boże z ogrodu piękną pannę wywodzą.
Najpiękniejsza dziewczyna, gdy ją jakiś żal bierze,
Zamyśli się, zawzdycha i zapłacze tak szczerze,
Nie za światém, nie za tém, bo jéj dobrze u mamy,
Lecz że pierwszy raz widzi: że coś tęskno jéj saméj,
I choć mama kochana, ale otóż to ale...
Lepiéj o tém nie myśleć, nie zajmować się wcale.
Zadzwonili z kościoła, ciszéj w sercu panience.
Pochyliła swą główkę i złożyła dwie ręce.
I na chwilę się stała taka piękna, tak biała,
Jakby z nieba nie z ziemi, jakby z chmurki nie z ciała.
Najpiękniejsza dziewczyna, gdy u stopni ółtarza,
Tego oto małżonka bierzesz? biorę powtarza.
A serduszko to stanie, to gwałtownie zapuknie,
Oj! serduszko niedobre, aż je widać przez suknię.
Zamienili pierścionki, dwa ze złota pierścionki,

Ten na palec małżonka, ten na palec małżonki.
Gdy ksiądz wiązał ich stułą, co to serce nie czuło,
Z niego życie się będzie, jakby złota nić snuło.
Przytém Polka serdeczna, wierszy umie tysiące,
W obraz ojca żołnierza zawsze patrzy jak w słońce;
Kiedyż, kiedyż z za góry błysną polskie mundury,
Kiedyż przyjdą z daleka Krakowiacy, Mazury,
Szarpię będę skubała, chorągiewkę uszyję
I wydam się za tego, co Moskali pobije.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.