Nad jeziorem (Altenberg, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Peter Altenberg
Tytuł Nad jeziorem
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
PIOTR ALTENBERG.

I.
NAD JEZIOREM.

— Rybołostwo musi być bardzo nudne — rzekła panna, która się na tem tyle rozumiała, co inne panny.
— Gdyby nudne było, nie zajmowałabym się niem przecież — rzekło dziewczę o brązowo­‑płowych włosach i nóżkach gazeli.
Stała z wielką niewzruszoną powagą rybołowcy. Zdjęła rybkę z wędki i rzuciła ją na ziemię.
Rybka skonała — — —
Jezioro leżało w gorącem słońcu migotliwe i szkliste. Woniało wonią wierzb nadbrzeżnych i rozkładających się szuwarów. Od strony hotelu dochodził szczęk noży, widelców i talerzy. Rybka zawiodła na ziemi krótki, oryginalny taniec na wzór dzikich ludów — — — i skonała.
Dziecię łowiło dalej z wielką, niewzruszoną powagą łowcy.
Je ne permettrais jamais, que ma fille s’addonnât à une occupation si cruelle — rzekła dama w pobliżu siedząca.
Dziecię zdjęło rybkę z wędki i rzuciło ją znowu na ziemię w pobliżu damy.
Rybka skonała — — — Rzuciła się w górę i padła nieżywa — — — prosta, łagodna śmierć! Zapomniała nawet o tańcu, pomaszerowała poprostu — — —
— Oh! — rzekła dama.
A jednak z twarzyczki okrutnego brązopłowego dziecięcia widniała głęboka piękność i przyszła dusza — — —
Twarz szlachetnej damy zaś była zwietrzała i blada.
Nikogo już radością, ciepłem i światłem darzyć nie będzie.
Dlatego współczuła z rybką.
Czemu ma konać, skoro jeszcze życie ma w sobie?!
A jednak rzuca się w górę i pada nieżywa — — — prosta, łagodna śmierć.
Dziecię łowi dalej z wielką, niewzruszoną powagą łowcy. Śliczne, cudowne jest z swemi wielkiemi, niewzruszonemi oczyma, z swemi brązowopłowymi włosy i nóżętami gazeli.
Może i ono kiedyś litować się będzie nad rybką i mówić: Je ne permettrais jamais, que ma fille s’addonnât à une occupation si cruelle!...
Ale delikatne te porywy duszy wykwitają dopiero na grobie wszech snów minionych, wszech umarłych nadziei — — —
Zapuszczaj tedy dalej twą wędkę, wdzięczna dziewczynko!
Bo, o niczem nie myśląc, piękne przecież prawo w sobie nosisz! — — —
Zabijaj rybkę i zapuszczaj wędkę!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Peter Altenberg i tłumacza: anonimowy.