Na ulicy (Prus)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bolesław Prus
Tytuł Na ulicy
Pochodzenie Pisma Bolesława Prusa
tom I To i owo
Data wydania 1935
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
NA ULICY.

PAN A. (biegnąc naprzeciw pana B.). Proszę cię, nie mówże mi ani słowa, a przekonam cię, żem z fizjognomji twej wyczytał to, co mi dopiero masz zamiar powiedzieć!
PAN B. (zdziwiony). W istocie będzie to bardzo interesujące doświadczenie!
PAN A. Chciałeś mi powiedzieć, że jestem dziś bardzo gustownie ubrany, a zarazem chciałeś się spytać, kto mi fryzował włosy, gdzie kupiłem ten elegancki kapelusz i u którego krawca dostać można tak szykownego garnituru, jak ten, co go mam na sobie. Czy nie prawda?
PAN B. Otóż nie zgadłeś, ponieważ myślałem zupełnie o czem innem.
PAN A. (zdziwiony). A to szczególne!... Przypuśćmy jednak, żem się omylił i powtórzmy doświadczenie drugi raz. Czy zgoda?
PAN B. Zgoda! zgoda! ale do czegóż to prowadzi?
PAN A. Chcę cię przekonać, że istotnie jestem niesłychanie domyślny. Ale, ale, — dla pewności daj mi wprzód słowo, że powiesz prawdę.
PAN B. Mniejsza o to, — masz moje słowo.
PAN A. Wybornie!... A teraz pomyśl sobie coś!
PAN B. Jużem pomyślał!
PAN A. A więc... pomyślałeś... pomyślałeś, że... że ja jestem bardzo miłym gościem w towarzystwie, szczególniej też między damami. Czy nieprawda?
PAN B. Nieprawda!
PAN A. (zdziwiony). Jakto nieprawda? Ciekawy jestem, coś mógł innego w tej chwili pomyśleć?
PAN B. Hum! widzisz...
PAN A. No! no! no! proszę cię, bez ceremonji... Pamiętaj, żeś mi dał słowo!
PAN B. Otóż widzisz, pomyślałem sobie, że w każdem towarzystwie jesteś ogromnie głupi!
PAN A. A bodajże cię!... Właśnie to samo zgadłem, ale przez prędkość powiedziałem co innego!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Głowacki.