Na Synaju

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Ferdinand Freiligrath
Tytuł Na Synaju
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Kornel Ujejski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub Pobierz Cała antologia jako PDF Pobierz Cała antologia jako MOBI
Indeks stron
NA SYNAJU.
(Z FREJLIGRATHA.)

Gdybym się zrodził był na Synaju:
Tobym do Mekki wędrował,
I po arabskim, dawnym zwyczaju,
Kindżał przy sercu bym chował.

Tobym na Jethra płomiennej ziemi
Z koniem w powietrzu utonął,
Tobym spoczywał z trzodami memi
Pod krzakiem, co niegdyś płonął.

Nieraz wieczorem w namiotu cieśni
Przed zgromadzonem plemieniem,
Wylatywałyby moje pieśni
Przez drzące usta — płomieniem.

A na tych ustach wisiałby w skrusze
Cały mój naród, kraj cały:
Bo jak czarownik wiódłbym ich dusze
Z pieśni — do czynu, do chwały.

Dzikich nomadów byłbym śpiewakiem,
Co duchem z puszczą gadają,

Co przed samunem, za danym znakiem,
Wszyscy na twarze padają.

I przy cysternie tylko — stepowi
Ci jeźdźce zsiadają z koni,
I od Adenu ku Libanowi,
Pędzą, puściwszy lejc z dłoni.

A jeśli nocą trzodom stróżują,
To swoje oczy bezsenne —
Jak Chaldejczycy w niebo kierują,
Na jego pismo płomienne.

I dotąd jeszcze z Synaju słyszą
Głosy o dawnych prorokach.
I dotąd widzą, jak się kołyszą
Duchy na ciemnych obłokach.

Jak w skał szczelinach, w płomiennej szacie,
Te duchy pląsają tłumnie...
Ha, ludzie! którzy w swych czaszkach macie
Mózg tak gorący jak u mnie!

Wy, co za namiot macie pustynie,
W was trwogi ni zdrady nie ma;
Tyś sam, na koniu swym, beduinie,
Jak fantastyczne poema!


Ja po północnem błądzę wybrzeżu
Na zimnym, a mądrym świecie...
Jabym chciał śpiewać wam na nocleżu,
Oparty na konia grzbiecie!

Kornel Ujejski.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Ferdinand Freiligrath i tłumacza: Kornel Ujejski.