Milczenie (Norwid)/Część trzecia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Cyprian Kamil Norwid
Tytuł Milczenie
Pochodzenie Dzieła Cyprjana Norwida
Data wydania 1934
Wydawnictwo Spółka Wydawnicza „Parnas Polski”
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

III.
CZĘŚĆ TRZECIA.

Gdyby literatury ludów nie były żadnemi ogółami myślnemi, intuitycznie[1] zadatkowanemi, lecz żeby się one przez stopniowany dorobek zyskiwało w miarę wzrostu i wydojrzewania człowieczeństwa, tedy dzieła pierwsze musiałyby być pokarmem dziecinnym, i dopiero o wiele późniejsze męskim. Tedy głębokie hymny, tedy moralne poważne zdania, w rym ujmowane, nie byłyby na zaczątku literatur, ani sama nawet potężna epopei istota tak wcześnie rodziłaby się. Tymczasem nawet najrozsądniejszy z mędrców starożytnych Kung-fu-tseu (Confucius)[2] właśnie że swoją, prawie już ministerjalną prozę czerpie z hymnów i pieśni początkowych, i właśnie że z epoki onej, w której człowiek winienby był zajmować się bawidłami dziecinnemi. — Rubaszniej wyrażając się (bo spółcześni chcą tej jasności stylu, która jest rubasznością), możnaby rzec, iż powinnyby być na początku literatur książki dla dzieci, gdy tymczasem jest przeciwnie: utwory albowiem, nacechowane solennością i uczuciem wielkości, są otwierającemi rzecz umysłową.
Mają one lub miewają coś naiwnego, lecz nie początkującego dziecinnie, tylko jakoby coś dziedziczącego z charakterem synostwa boskiego.
Nieobecność prozy jest pierwszym wielkim pojawem na zaczątku wszystkich literatur. Człowiek od pierwszego na świat kroku wchodzi jako zupełna postać umysłowa: jest poetą! I innego my umysłowego człowieka nie znamy udowodnie na początku dziejów, jedno poetę! Trzymając się przekonania, że wielkie, charakterystyczne zarysy i linje, gdy się ze znajomością rzeczy i sumiennością je wykreśla, daleko są i trudniejszemi, i więcej kosztującemi pracy i czasu, i korzystniejszemi dla czytelnika, niż drobiazgowa jaka egzegeza bardzo wątpliwych, nigdy niewystarczających, a ciągle zbytecznych fragmentów, zamiast próżno zaprzątać się, czy rzeczywiście Orfeja dziełami są ułamki, które może Linos, Muzajos, Eumolpos albo Amfjon[3] był utworzył, właściwiej godzi się nam światło rzucić na niejasną sprawę chronologji względem żywiołów. Mówimy np.: Hezjod[4] i Homer, ale żywioł, który przedstawia i urabia Hezjod, jest o bardzo i bardzo wiele od żywiołu, którym tchnie Homer, starszym, tak, iż, obok siebie dwóch tych poetów stawiąc, jednego po drugim trza pojmować. Jakkolwiekbądź, psalmistowski Hezjoda żywioł poetycki może jeszcze nietylko bardzo późnego (porównawczo) Pindara[5] dać, ale nawet aż wielką obrzędową pieśń Horacego. — Skoro zaś żywioł parę epok przetrwać podoła, usunąwszy się z pierwszorzędności i stosowne sobie temperamenta ras jakich objąwszy, trudno przeto pogodzić następstwa żywiołów z chronologicznemi warunkami i względami. Nie półmityczny Orfej, Amfjon etc..., nie sam teologiczny Hezjod, ale Tales gortyński (nie filozof, Tales z Miletu) powinienby oną poetycką epokę pierwszą umysłowej człowieka działalności w Europie przedstawiać. Tales z Gortynu albowiem był jeszcze zarówno muzykiem, prawodawcą i lirycznym poetą. I Amfjon, i Orfej w tychże pojednaniu atrybutów czerpali natchnienie, lecz drugiemu męczeńska śmierć przerwała była wcześnie rozwój zadania. Orfej jest rozszarpanym dlatego, iż światu północnemu przyniósł ewangelję indywidualnej miłości kobiety, czyli promień myśli i życia, bardzo późno przez ludzi poznawany, jeżeli nawet u daleko czytelniejszych Semitów dopiero «Pieśń nad pieśniami» («salomonową» zwana) ewangelję tę podejmuje. Pierwej żeni się bardzo stosownie przez zaufanego posłańca lub wiernego sługę, albowiem idzie nie o więcej, jedno, aby osoba miała tę gładkość, którą powoduje zdrowie, tudzież, aby z zacnego była rodu, z cnotą dziewiczą i z wyglądaną bardzo płodnością macierzyńską. Rzeczy te doświadczony a serdecznie życzliwy służący gdy mógł sam ocenić, nic nie pozostawało do życzenia. Takowego wszakże pojęcia o małżeństwie ostatecznością krańcową musiało być i bywało przynajmniej razdoroczne pomieszanie wszystkich małżeńskich atrybucyj[6] w czasie nocnego obrzędu rozpustnego. Póki albowiem indywidualna kobiety miłość nieznaną i nieuznawaną była, pozostawała tylko przyrodzona płciowa ogólność. Ten to prąd pojęcia i energji rozszarpał Orfeja...
Powracamy do wyżej powiedzianego określenia, iż pierwotny umysłowy człowiek jest poetą. Żal nam wielki, że ciemne i mało rozwikłane są wiadomości o trwaniu żywiołów, ich sukcesjach[7] i procesjach[8] i o warunkach chronologji względem tak różnostałych zjawisk. Życzylibyśmy sobie albowiem — to samo, co okazaliśmy i wyłożyli w części gramatycznej, przeprowadzić jednym i równym krokiem w niniejszą część historycznie literacką, okazując dowodnie, że tak samo, jak we składniowem budowaniu się zdań: pierwsze zdanie osadza się na przemilczeniu, które następnego logicznie zdania stawa się wygłosem, a przynosi ze sobą drugie przemilczenie dla nastręczenia wygłosu trzeciemu zdaniu i tak dalej — tak samo (mówię) i we wielkich, umysłowych wyrobach wieków i epok, to, co było przemilczeniem całego umysłowego ogółu jednej epoki, stawa się wygłosem literatury epoki drugiej, następnego wieku, a co ta przemilcza, wygłosi trzecia, swoje znowu dla następnej przemilczenie ze sobą wnosząc. Prawo przeto maleńkie, które odkryliśmy i podawamy, jest zasługującem na uwagę, albowiem okazuje się być całem i na rozmaitych polach zarówno żywem. Onego pierwoumysłowego człowieka-poety dziełami pierwszemi są dumania, inwokacje[9] — ten wyraz «muzo» jest tylko ostatnią kartką wielkiego psałterza, która się dochowała przez swoje ze wstępem do dzieł drugiej epoki zjednoczenie. Inwokacje takowe, boskiego wyglądające sprawowania, brały udział we wszelkiej działalności i psałterz niemały stanowiły... Niczego albowiem bezpośrednio dzialalność człowieka nie poczynała była — —

«Zeus zawsze i zewsząd najpierwszy jest,
I ostatnim i środkującym — on, z płomiennym
Piorunem, powstał i zeń jest wszystko:
Podstawą on ziemi, on nieba jasnego osią,
On monarchą zupełnym, bo niszczycielem i stwórcą!»
(Według tradycyj orfeickich)[10].

W powyższej inwokacji — i, o ile ona całą jedną epokę dumań wyraża — zapytujemy przeto (według naszego prawa) co stanowi przemilczenie? Co, tam niewypowiedzianem będąc, ma przez to samo dać epoce następnej wygłos i postawę?...
Jużci widoczna jest, że w inwokacji powyższej — i, o ile ona wyraża całą jedną epokę, przemilczanym jest człowiek, albowiem Zeus ze wszech miar i względów wyręczył wszystko. Człowiek, praca jego, walki, cierpienia, i doświadczenie, i rozwinięta w nim siła zaradczości, to wszystko jest przemilczanem i daje dla następnej epoki wyrobu umysłowego zgotowane miejsce na epopeję...
Dlatego też ostatnia inwokacja z epoki inwokacyjnych psalmów, lecz pierwsza z epoki następnej brzmieć będzie:
«Człowieka (teraz), o Muzo, wypowiedz, którego zmysł musiał się ubogacić, gdy po zburzeniu świętego miasta Troi błądząc, poznawał on ludzi, obyczaje i narody. — Człowieka, który cierpiał w sercu swojem... i narażał się na morzu, i nie dla siebie tylko, lecz ażeby i towarzystwo ocalić. A pociechy nawet i tej, ze zbawienia bliskich, nie miał, gdyż dla głupoty własnej poginęli...»

Po legendowej, po cudownej pierwszej inwokacyjnej epoce, widzimy zatem, jak się jawi i wygłasza epopeja przez samo przemilczenie — lecz ten znowu śliczny całokształt epopei cóż on dalej (zawsze według naszego małego prawa) przemilcza i co zatem przemilczenie owo, w łonie epopei niesione, dać ma jako zasadniczy wygłos trzeciej epoce? Słowem jednem: czem ta trzecia epoka będzie? — Jużci że bohaterowie epopei swemi olimpijskiemi krokami przekraczają właściwą prozę historyczną, interesa państw i narodów, tudzież warunki polityczne i finansowe etc... a przeto owa właśnie proza historyczna jest przemilczeniem, na jakiem piękna i bujna postać epopei właśnie że dlatego się wznosi, iż do onej poziomej treści historycznej nie zniża się. Epopeja zatem koniecznie przemilcza istotną historyczną prozę, a zatem (stosownie do naszego prawa) po epoce epopei, czyli, skoro ta już się zbierze w całość i utwierdzi pismem, i nieco książką zacznie być, następuje przemilczane w epopei łonie dzieło historji.
Legenda (cudowna), epopeja, historja — oto co już widzimy z rozwoju myśli człowieczej i z następstwa przepowiedzianego epok.
Historja wszelako, mimo zestępującego na szeroki poziom żywiołu swojego, czyliż także miałaby się jeszcze na przemilczeniu uzasadniać i takowe na wygłos dla następnej epoki przynosić? Jużci że tak, i to nawet dosadniej niźli gdzie indziej, bo bywały nawet umyślne zatajemnienia intryg, które we sto lat dopiero później uczytelniały się!... Historja przemilcza to, na co wystarczający wyraz jeden znaleźć trudno, ale co ze stosownemi komentarzami nazwać godzi się... anegdotą. — Tam są tajemnice psychologji dziejów, biografji, niezmiernie ważne częstotliwie, lecz za małe i za mnogie dla historji, która też je przemilcza. One wszakże na dnie anegdoty czekają fatalnej godziny swojej, albowiem po epoce tej, którą anegdotą zowiemy, jest rewolucja!... I oto, jeżeli nasza prawda milczenia nie jest błędem, tedy umysłowego tok rozwoju dawa następujące perjody: legendę — epopeję historję — anegdotę — rewolucję. Tego ostatniego wyrazu nie należy tu brać z żadną wyłącznością. Tem bardziej, iż ogromne różnice pomiarów wielkości spraw zachodzić muszą z biegiem czasów. Z administracyjną jakkolwiek wyraźnością nie można zewszechmiar linji kreślić na mocy naszego punktu wyjścia, jednakowoż oko jasne pozna, że pojawiska w literaturach wszystkich spotkane temi samemi są perjodami. Rzymian powszechnie krzywdzą, narzucając im pięć wieków literackiego niemowlęctwa, a nawet i kiedy prawo dwunastu tablic[11] jako najstarszą rzecz cytują. Tak się wcale nie godzi: tylko my niezupełnie jasno wiemy, jakie to było umysłowe życie pod bliższym wpływem tych sybilińskich ksiąg, które zbyt łatwo opuszczamy ze względu. Co więcej, że i prawo dwunastu tablic nie jest bez pośrednictwa decemwirów[12] upowszechnione. Virgilius jest niezmiernie oględny i sumienny w tem wszystkiem, co sakramentalnego z obyczajów starych podnosi; otóż, to uwyraźnienie, jakie on dla wierszy sybilińskich dodaje, że umyślnie były rzeczy niepisane, lecz przez oralne[13] staranie wybranych mężów w życiu utrzymywane, aby tem wierniej przechowywały się i udzielały, daje zaiste do myślenia, iż cała ta epoka, za literacko głuchą i jałową uważana, niekoniecznie takową mogła być. Spółcześni literaci ze zbyt wielką łatwością uważają nieobecność atramentu za nieobecność wszelkiego umysłowego rozwinięcia... Epoka uprzednia względem tryumfalnej epoki literatury rzymskiej, według zdania wielu poprostu przejętej od Greków, nie była wcale taka jałowa, pusta i głucha. Myślę, owszem, też dlatego tak szybko doszło się do stopnia arcydzielnego we większości kart «Eneidy», iż to wszystko pierw było w kronikarskich rapsodach, a dlatego wszystkość «Georgik»[14] jest tak niezrównanem arcydziełem, iż uprzedziły je niemałe o rolnictwie zapiski i dzieła!
Podobnież jest z każdym innym żywiołem, albowiem okres, jakkolwiek nierozgłośny, ale który może mieć sybilińskie rzeczy i kolegium do onych przechowania, tudzież dwanaście tablic i kolegjum je strzegące, a nadewszystko zupełnie nowy i twórczo sobie udziałany typ w tak zwanych «soturach» (późniejszych satyrach)[15], okres, mówię, taki nietyle zapewne jest bezliterackim, ile my bywamy bezrozważni, skoro lekko o nim mówimy. Nadto sotury, czyli satyry, wchodzą według zarysu naszego w epokę anegdoty, czyli w zaranie rewolucyjnego obrotu całej umysłowej karty.
Gdyby perturbacje[16] w tej naszej smętnej historji nie były tak częste i szerokie, tudzież, gdyby żywioły etnologiczne nie przeżywały nieraz epok i przeto nie nadwyrężały porządku chronologicznego (o czem się już wyżej nadmieniało), tedy z naszym zarysem żywotnych praw milczenia (w mowie ludzkiej i w dziejach) możnaby wszystkie wieki, jeden po drugim, obejrzeć, jak one myśli swoje podawały sobie w przemilczaniu głębokiem. I nietylko wieki!... Bo biegły ascetycznie umysł może tygodnie i dnie życia umiałby zobaczyć, jak zasuwają się w siebie i z siebie podawają na temże samem prawie — przemilczenia...
Na cóż zaś uchylam nieco tej zasłony?... Oto na to, iż w nasze umysłowe sprawy jeszcze z samymże drukiem weszło wiele spółdziałań i przyśpieszeń mechanicznych, chemicznych, elektrycznych... Musi przeto sztuka czytania, jeżeli nie prześcignąć, to wyrównać szybkościom i promiennościom gromu i na samem zwierciadlanem lubowaniu się drukiem nie poprzestać! Literatury także podobno będą musiały nietylko się zajmować ślicznością i obfitością jakiego bujnego swego kwiatu, lecz i uważaniem całych siebie, jako żywotną funkcję pełniących i obowiązanych. Oto dlatego uchyla się nieco zasłony tej...

(1882).


Przypisy

  1. intuityczny — pochodzący z intuicji, tj. z przeczucia lub odgadnięcia, bez drugiego badania.
  2. Konfucjusz — chiński myśliciel i twórca systemu religijnego (551-478 przed Chr.).
  3. legendowi muzycy i poeci greccy.
  4. Hezjod (żył w VIII w. przed Chr.), najdawniejszy z wielkich poetów greckich.
  5. Pindar (522-448 przed Chr.), liryk grecki.
  6. atrybucja (łac.) — przynależne komuś lub czemuś prawo.
  7. sukcesja (łac.) — następstwo.
  8. procesja (łac.) — postępowanie naprzód.
  9. inwokacja (łac.) — wzywanie (na pomoc, szczególnie bóstwa).
  10. «orfeikami» nazywano w dawnej Grecji poetów mistyczno-religijnych.
  11. prawo dwunastu tablic — prawo, wyryte (w r. 450 przed (Chr.) na 12 bronzowych tablicach; pierwsze ustawy pisane rzymskie.
  12. decemwirowie (łac.) — «dziesięciu mężów», mianowanych w połowie w. V przed Chr. dla stworzenia ustawodawstwa; ich dziełem było owych 12 tablic.
  13. oralny (łac.) — ustny.
  14. georgiki (łac.) — poematy treści opisowo-dydaktycznej, opiewające rolnictwo i zajęcia gospodarskie.
  15. nazwa satyry pochodzi od łac. lanx satura;; «misa z tem i owem (jedzeniem mieszanem)»; pierwotnie bowiem były to poematy treści mieszanej, dopiero później nabrały charakteru wyraźnie wyśmiewającego czy ośmieszającego.
  16. perturbacja (łac.) — zaburzenie, zamieszanie, zamieszka.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cyprian Kamil Norwid.