M. Arcta Słownik ilustrowany języka polskiego/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Michał Arct
Tytuł Słownik ilustrowany języka polskiego
Wydawca Wydawnictwo M. Arcta
Data wydania 1916
Drukarz Drukarnia M. Arcta
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
PRZEDMOWA.

Niejednokrotnie ponawiano w naszej literaturze naukowej próby kodyfikacji całego olbrzymiego zasobu słownictwa naszego, któremu równego niemasz na całym świecie. Od pamiętnego przedsięwzięcia niezapomnianego Lindego aż do ostatniego, warszawskiego „Słownika języka polskiego“, który, przez kilkanaście lat wychodząc pod kierownictwem takich pracowników zasłużonych jak J. Karłowicz, A. A. Kryński i Wł. Niedźwiedzki, dobiega już do końca, — wydawnictwa te czyniły zadość potrzebie.
Ostatni zwłaszcza, ten wielotomowy słownik, zamykający w sobie cały skarbiec mowy naszej od najdawniejszych czasów aż do pisarzy współczesnych, a także nieprzebrane bogactwo gwar polskich, jest istotnie koroną wszystkich tych, cały wiek ciągnących się usiłowań, jest przytym owocom żmudnej pracy, rozległych studjów i fachowej wiedzy filologicznej, wyłącza więc wszelką potrzebę nowych poczynań w tym kierunku.
Nie z myślą więc bynajmniej współzawodnictwa z tym pomnikowym dziełem puszczamy w świat niniejszy

Ilustrowany Słownik języka polskiego.

Słowniki bowiem wielkie, kosztowne nie są dostępne dla ludzi średnio zamożnych, a poszukiwania w nich połączone są z mozołem. Tymczasem każdy inteligientny człowiek czuje potrzebę posiadania słownika podręcznego, w którymby znalazł jednak obraz dokładny dzisiejszego stanu języka, jasne, krótkie i wyczerpujące objaśnienia potocznych, a także i rzadszych wyrazów, ich użycia, synonimów, pisowni i t. p.

A przecież każdemu, czytającemu autorów współczesnych, a także w pewnej mierze i dawniejszych, nasuwają się raz wraz wątpliwości co do znaczenia pewnego wyrazu lub zwrotu; ktoś pisze i chce użyć jakiegoś wyrazu, a nie ma również pewności, czy to będzie wyraz właściwy. Chce ubarwić swój styl jędrnym, tylko naszemu językowi właściwym zwrotem lub przysłowiem, i również chciałby mieć pod ręką dogodne w użyciu codziennym wydawnictwo, regiestrujące różnorodność i bogactwo frazeologji ojczystej. Słowem, nasuwa się potrzeb mnóstwo.
Tym właśnie licznym potrzebom pragnie uczynić zadość nasz
Ilustrowany Słownik języka polskiego.

Oddając go w ręce naszej światłej publiczności, winniśmy zdać sprawę z zasad, jakiemi kierowaliśmy się przy jego układzie.
1) Szło nam przedewszystkim o zobrazowanie jak najdokładniejsze współczesnego języka literackiego w jego całokształcie, żywej mowy inteligientnego ogółu polskiego.
Opuszczamy więc wyrazy gwarowe, oraz odmianki djalektyczne wyrazów powszechnie używanych, jak również wyrazy, wzięte z żargonów miejskich, brzydkie i trywjalne, które i tak już niepotrzebnie zachwaszczają nasz język potoczny.
Nie podajemy też archaizmów, wyrazów, zwrotów, form i znaczeń przestarzałych, w mowie dzisiejszej zupełnie zapomnianych; z tego działu podajemy tylko niektóre wyrazy, częściej u dawnych naszych pisarzy używane i niezupełnie jeszcze zatracone w pamięci współczesnych.
Cały zasób słownictwa staropolskiego znajdą czytelnicy w ułożonym przez A. Krasnowolskiego i Wł. Niedźwiedzkiego „Słowniku staropolskim“, do którego też odsyłamy potrzebujących.
Uważaliśmy wreszcie za właściwe odrzucić dział wyrazów błędnych lub rzadko używanych, które mogły np. być kiedyś przygodnie przez kogoś z autorów użyte, do świadomości ogółu jednak nie przenikły.

2) Ponieważ mieliśmy na celu stworzenie książki podręcznej, popularnej i dostępnej, uznaliśmy konieczność opuszczenia wyrazów pochodnych, których treść sama przez się jest zrozumiała, jeśli znamy znaczenie wyrazu pierwotnego, np.: rzeczowniki, utworzone od czasowników, przysłówki od przymiotników, rzeczowniki i przymiotniki zdrobniałe i zgrubiałe i t. p. Podobnie czasowniki dokonane odnosimy do niedokonanych i tam je objaśniamy szczegółowo.

3) Natomiast udzieliliśmy więcej miejsca frazeologji polskiej, w tym przekonaniu, że zatracenie jędrnych, dosadnych zwrotów naszych, tchnących duchem swojszczyzny, nie tylko zubożyłoby i wyjałowiło naszą mowę, ale i starłoby przytym jej barwę właściwą, pociągając ją natomiast pokostem kosmopolityzmu.
W tym też celu uwzględniliśmy obficie dział przysłów, zamieszczając je, wraz z objaśnieniami, przy głównym wyrazie.

4) Z wyrazów obcych podaliśmy te tylko, które przyjęły się i weszły w skład języka, opuszczając natomiast zwroty i wyrazy czysto cudzoziemskie, nie mające z naszą mową nic wspólnego. Całą tę różnojęzyczną frazeologję podaje M. Arcta „Słownik wyrazów obcych“ w VI wydaniu, a zawiera objaśnienia a także sposób wymowy 25,000 wyrazów i zwrotów.

5) Mniej też zwracaliśmy uwagi na formy gramatyczne i wątpliwości pisowni, wobec istniejących licznych, a doskonale opracowanych słowników ortograficzno-gramatycznych (M. Arcta, A. Passendorfera). Zadowoliliśmy się w tym zakresie podaniem tylko niektórych szczegółów wątpliwych, np. w odmianie imion i czasowników t. zw. nieprawidłowych, w II przypadku rzeczowników, używanych tylko w liczbie mnogiej i t. p.

6) Co się tyczy wreszcie wyboru pisowni, zastosowaliśmy zasady ortograficzne warszawskiego „Słownika języka polskiego“ jako największego i najszanowniejszego naszego dzieła w tym zakresie.

7) Najważniejszą nowacją w naszym słowniku są ilustracje. Wprowadziliśmy je, nie szczędząc trudów i kosztów, w tym przeświadczeniu, że rysunek zastąpi najsumienniejsze, najściślejsze objaśnienia i definicje, a dzięki swej plastyce jest poważną pomocą przy przyswajaniu sobie treści danego pojęcia. Drzeworyty nasze dotyczą najróżnorodniejszych dziedzin wiedzy ludzkiej: astronomja, fizyka, technologja, anatomja, fizjologja, botanika, zoologja, gieometrja, krystalografja, paleontologja, architektura, wojskowość, żeglarstwo, gieologja, gieografja fizyczna, rolnictwo, ogrodownictwo, medycyna, mitologja i t. p. Słowem, czytelnicy znajdą w naszym słowniku poglądowy obraz całej wiedzy ludzkiej, z wyjątkiem historji, która w zakres słownictwa nie wchodzi. Nigdy jeszcze dotąd u nas nie był użyty rysunek w wydawnictwie słownikarskim, i nasz

Ilustrowany Słownik języka polskiego

będzie pierwszą tego rodzaju książką polską.


Uważamy wreszcie za właściwe podać na tym miejscu najważniejsze źródła, z których korzystaliśmy przy układaniu naszego słownika:

1) „Słownik języka polskiego“, wychodzący pod kierunkiem Karłowicza, Kryńskiego i Niedźwiedzkiego który oddawał nam nieocenione usługi i bez którego nowe wydawnictwo słownikarskie u nas pomyśleć się nie da. Nieocenione to źródło służyło nam za podstawę aż do litery S, więcej bowiem zeszytów nie ukazało się aż do chwili drukowania tej części naszego słownika.

2) Słownik Lindego;

3) Słownik, t. zw. wileński Al. Zdanowicza i innych;

4) Słownik E. Rykaczewskiego;

5) Słownik staropolski A. Krasnowolskiego i Wł. Niedźwiedzkiego.

6) Słownik wyrazów obcych M. Arcta.

Prócz tego mnóstwo słowników specjalnych, atlasów gieograficznych i przyrodniczych, podręczników szczegółowych różnych dziedzin, wydawnictw polskich i zagranicznych. Wreszcie — encyklopedje polskie (Orgelbranda, „Arcta Księga wiadomości pożytecznych“) i cudzoziemskie: francuskie (Larousse’a) i niemieckie (Brockhausa) i t. d.
Owoc naszej kilkuletniej pracy i usiłowań zamyka się w cyfrach następujących:

  Tom I
A — O
Tom II
P — S
Tom III
Ś — Ż
Stron dwuszpaltowych .. 1 060 900 700
Rysunków objaśniających . 2 400 1 100 800
Wyrazów i wyrażeń... 28 000 23 600 18 600
Całość wydawnictwa w trzech tomach zawiera:
Arkuszy druku 
 165
Stron dwuszpaltowych 
 2 650
Rysunków objaśniających 
 4 300
Wyrazów i wyrażeń 
 70 000

Porównywając nasz słownik z dawniej wydanemi słownikami języka polskiego: Lindego i Wileńskim, widzimy, że powyższa ilość siedmdziesięciu tysięcy wyrazów, którą nasz słownik zawiera, przewyższa tamte słowniki, gdyż słownik Lindego obejmuje 60 000, a Wileński, jakkolwiek jest obfitszy, jednak należy z niego potrącić dużą ilość nowotworów (Trentowskiego) oraz nazwy mitologiczne i wiele innych.

∗             ∗

Z dobrą więc wiarą i pełną ufnością składamy w ręce czytelnika polskiego naszą pracę, bo pracowaliśmy w tym przekonaniu, że czynimy zadość istotnej potrzebie umysłowej myślącego ogółu polskiego.

∗             ∗

Uprzejmie prosimy o podawanie nam spostrzeganych braków lub niedokładności, a to w celu uzupełnienia lub poprawienia ich w osobnym suplemencie lub w następnym wydaniu Słownika.


Warszawa, w styczniu 1916 r.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Michał Arct.