Lipa (Ejsmond)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ejsmond
Tytuł Lipa
Pochodzenie W słońcu
Data wydania 1930
Wydawnictwo Księgarnia św. Wojciecha
Drukarz Drukarnia św. Wojciecha
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


LIPA

Niebo jest dziś tak samo
jak ongi, jak wtedy — niebieskie!
I słońce jest to samo:
złociste i czarnoleskie!

I lipy tu są, jak przed laty,
na tej samej wyrosłe ziemi...
Brzęczą ich złote kwiaty
pszczołami czarnoleskiemi...

Lecz przeminą te lipy, umilkną
te ptaki w zielonej gęstwinie, —
a o mnie, umarłej lipie,
wieść żyje — i nie przeminie!

Umilkną te złote pszczoły.
Ucichną te głosy ptaszęce —
A moje imię szumiące
pozostanie na wieki w piosence...


I chociaż już mnie niema
od tylu lat na świecie —
żyję! bom dała natchnienie
pierwszemu w Polsce poecie...

Janowi z Czarnolasu
dałam natchnienie radosne —
i przeto — w bezmiarze czasu —
żyję! i kwitnę! — i rosnę!

Jako miód są me kwiaty, —
jak serca — są moje liście...
Szumiałam nad jego głową,
więc szumieć będę wieczyście.

W moim pachnącym cieniu
w gorące letnie upały —
pisał swe wiejskie pieśni,
które będą na wieki trwały...

W moim pachnącym cieniu
w gorące letnie upały —
Orszulki radosne śmiechy
dzień cały rozbrzmiewały...

Przybiegała do swego Ojca
wesoła i uśmiechnięta.
Słowiczem gardziołkiem swojem
szczebiotała, jak małe ptaszęta...


O jakże w okrutnej Ojciec
pozostał po niej żałobie!
A przecież — choć obu nas niema —
żyjemy dziś w pieśni — obie!

Niebo jest teraz tak samo
jak ongi, jak wtedy — niebieskie!
I słońce jest to samo:
złociste i czarnoleskie.

I my jesteśmy te same,
umarłe, a wiecznie żyjące...
Ja — drzewo, i ona — dziecko.
Ja — niebo, i ona — słońce...


Maj 1930.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ejsmond.