Król-Duch (Oppman, 1917)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Artur Oppman
Tytuł Król-Duch
Pochodzenie Pieśni o sławie
Data wydania 1917
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


KRÓL-DUCH.[1]
Warszawo! tę pieśń ci pod nogi kładę
I nóg skrwawionych twoich sięgam głową...
J. Słowacki.

Jesteś tu, Duchu! Wiem, że jesteś z nami!
Że cię z za świata serc przyciągło granie!
Niech milczą usta! — i duchowie sami
Niech z tym, co zeszedł, czynią powitanie!
Oto bijący złotemi skrzydłami
Z harfą Derwida, zaklętą w kurhanie,
On, który każdą drogę przeznał krwawą,
Stoi — i patrzy w serce twe, — Warszawo!...

Czy się twe serce zapytań nie zlęknie?
Czyli nie zadrży w tej rozmowie skrytéj?
Czy uderzone oczyma nie jęknie,
Jak ktoś, co w pieśni był na słońce wzbity,
A dziś-by nawet już nie umiał pięknie
Przeszłości swojej pas rozwinąć lity,
Na którym tęcza i łzy leżą społem?! —
Czy popiołowi dobrze być popiołem?!...


O, nie! Zamilknij ty, przeklęte słowo!
Słyszysz? Orłowe dolatują skwiry!
Śpiąca królowa budzi się królową
I miota szkarłat na grobowe kiry!
Pieśń poświęconą tobie, pieśń echową
Wszystkie dziś serca grają, gdyby liry,
I myśmy razem, jako lutnia złota,
Na której On gra — i nasza tęsknota!

Warszawo! Kędyś zdala — zdala — zdala
Znajome tobie pielgrzymują duchy;
Gnała je niegdyś groźna losu fala,
Jak wiatr z drzewiny liść unosi suchy,
Wracają! serca pamięć je ocala
I z dalekości przyprowadza głuchéj,
Idą szeregiem z trumny rozpękniętéj,
A ty poznajesz dawny sen: odklęty!...

Dawny odklęty sen! I grom uderza!
I błysk pioruna bije w serce twoje!
Ów błysk pioruna i ów płacz pacierza,
Który od mogił zwołał śpiące woje!
A ty na piersiach ryngraf masz rycerza
I swoje groby i zbudzenia swoje
I, na tych duchów pielgrzymkę pochodną
Patrząc, wiesz w sercu, że ich jesteś godną!


Klęknij! I skronią uderz Mu w pokłonie
On ci to bowiem duchy te odklina,
A większe są ich zwycięstwa po zgonie,
Niźli za życia, gdy biła godzina!
Jego dziś idzie zorza — i zapłonie!
I On się sercom ludu przypomina;
Więc Mu, Warszawo, daj nagrodę zgonu,
Ty, któraś sercem jest — Wielkiego dzwonu!...

Daj Mu nagrodę i dank! — ty ofiarna!
I z łez Mu żalu święty zwij różaniec...
Niech — tam daleko — kolumna cmentarna,
Nad którą złoty ducha lśni kaganiec
Zadrży... Ojczyzna idzie gospodarna
Szukać na dawnych bohaterów szaniec
Syna — i prochom na łoże tułacze
Sypie łzy swoje i kwiat... Proch zapłacze...

Cicho... Nad nami czuwa Duch królewski...
Niech milczą usta, a przemówią duchy...
Witaj, Poeto! — i czyń!...






Przypisy

  1. Wiersz ten miał być wygłoszony w Teatrze Wielkim na przedstawieniu uroczystem w setną rocznicę urodzin Juliusza Słowackiego. Cenzura jednak ówczesna nie zgodziła się na to.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Artur Oppman.