Kierdele

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Kierdele
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
KIERDELE

Kierdele! Kierdele!
„Idź w pole, dziewczyno,
Idź, popatrz na drogę,
Coś tam dzieje się, w czem ja się
Rozeznać nie mogę.

Słychać jakieś śpiewy,
Słychać jakieś granie,
Ale wszystko ginie w kurzu,
W ogromnym tumanie.

Pewnie do kościoła
Jedzie para młoda,
Na jej przedzie pan starosta
I pan wojewoda.“

To nie jest, matko, wesele:
Kierdele! Kierdele!“

„Drużbowie na piersiach
Z wstęgi niebieskiemi
Cwałują se na konikach,
Nie tykając ziemi.

Pieją druchny, żadna
Głosu nie żałuje,
Te druchniczki jak goździczki,
Róże i leluje.

Juhasiątka, pędząc
Za weselną zgrają,

Pewnie z starych pistoletów
Na wiwat strzelają.

Pewnie parę młodą
Bóg zaraz przywoła,
Aby wreszcie przekroczyli
Święty próg kościoła.

Za chwilę, przeszedłszy
Przez świątynię bożą,
Przed ołtarzem klękną społem
I przysięgę złożą.“

„To nie jest, matko, wesele:
Kierdele! Kierdele!“

„A potem, ma córko,
O Boże jedyny!
Może-ż być tu jakieś większe
Szczęście dla dziewczyny!

Tak było i ze mną
Przed dawnemi laty:
Słyszę jeszcze dziś muzykę,
Śpiewy i wiwaty.

Nie było cię jeszcze,
Córko, między nami,
Ale potem lazło szczęście
Drzwiami i oknami.

Dobrze-m wypasała
Kierdele, kierdele:
Idź i zobacz, córko moja,
Czyje to wesele!“


„Mylisz się, matulu,
To nie jest wesele,
To na halę pędzą owce!
Kierdele! Kierdele!

Postępują przodem
Juhasowie młodzi,
Każdy smyczkiem po skrzypeczkach
Wodzi i zawodzi.

Białe psy, owczarki
Z Luptowskiej osady,
Strzegą ładu, strzegą składu
Baraniej gromady.

Za stadem się toczą
Wozy, strojne w wiechy:
Gniade konie aż parskają
Z ogromnej uciechy.

Na wozach z babami
Bacowie zasiedli:
Włos ich siwy, jak warkocze
Osiwiałych jedli.

Siedzą se w półkoszkach
Zgarbieni bacowie,
Tak się śmieją, że śmiech, zda się,
Jest w każdem ich słowie.

O czem że tak radzą
Bace posiwiali?
Pewnie o tem, jak przed ołtarz
Szli prościutko z hali.


Dobrze wypasali
Kierdele, kierdele
I są radzi, że Bóg szczęścia
Dal im dziś tak wiele.

I ja bych też rada
Wypasać kierdele,
Puść mnie, matko, będzie prędzej
I moje wesele!“

Kierdele! Kierdele!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.