Gdy wiosna nadchodzi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Gliński
Tytuł Gdy wiosna nadchodzi
Pochodzenie Antologia współczesnych poetów polskich
Wydawca Księgarnia Maniszewskiego i Meinharta
Data wydania 1908
Drukarz Aleksander Ripper
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI

Cały zbiór

Indeks stron
GDY WIOSNA NADCHODZI.

Cosik śpiewa, coś dzwoni —
Czy to rajscy anieli
Na niebieskiej harmonii
Gędźbić sobie zaczęli?
I pieśń idzie skroś świata,
Tak łabędzio-skrzydlata,
Taka szybka, piorunna,
Od gór, grani i hal,
I unosi się w dal...
Stostrunna!...

Wczora jeszcze
śnieżyca
Zawaliła — haj drogi
Kośćmi trzęsła
zimnica,
Smreki targał wichr
srogi —
A dziś taka ciepłota!...
Ziemia lskni się od
złota,
Promienieje ku
wiośnie,
W leciuchne dmucha
mgły —

...A ty, Jaśku — a ty,
Czy nie wzdychasz radośnie?


Kiej mi tam do radości!... Ojciec zmarli i macierz...

Chwalić Pana Jezusa, że pomarli bez męki:
Jedno tylko zipnięcie i jeden krótki pacierz!
Ksiądz »requiem« zaśpiewał, dziad łopatę do ręki
Wziął... na wóz — i wiśta na cmentarz niedaleki...
Wieczne im odpocznienie i spokojność na wieki!

To ci dzionek królewski!
To ci jasność na górach!
A na chmurach w laurach —
Panie Jezu niebieski! —
Coś kształtuje się, bieli,
Lnianem płótnem rozpina...
Iście nasza gaździna
Na puchowej pościeli!
Jeno od tej do świata
Lecą wróżbne ptaszyny,
A do naszej gaździny
Cięgiem bociek przylata.

Dzwoni niebios osnowa
Od klekotów bocianich:
Powiedają, że na nich
Jedzie wiosna — królowa;
Gna żórawic przed siebie,
Gęsi dzikie pogania.
Kwietnym halom się kłania.
Lśni się tęczą na niebie.


Hej! uroki, uroki!...
Taka władna a silna!...
Już grzmią w górach potoki,
Jak w tętnicy krew żylna —
Pojrzyj w jakąbądź stronę:
Nabrzmiewają drzew pąki,
Mkną motyle wzdłuż łąki,
Miłowaniem zbudzone.
Hej! motyle, motyle,
Chyćcie rozkosz, junaki!..
...A ty, Jaśku?... stój chwilę,
O ty pójdziesz w pląs taki.


A juści!... Przysięgała, że po wiek będzie moją,
Że nie zmogą jej starzy, ni kumy złą namową.
— »Jaśku! — mówiła — prędzej poniosą mnie na cmentarz..«
Niczem była przysięga, niczem najświętsze słowo!
Przyszedł gazda bogaty i wziął-ci ją jak swoją...
Zapamiętasz to, Jaśku! po wiek to zapamiętasz,
Po wiek!...

A ptaki lecą, lecą...
Pani wiosna je goni,
Ni to listki jabłoni,
Białe skrzydła ich świecą.
Człek za głowę się chwyta
Na to dziwo lazurne,
Bór szelestem je wita.
Owiewają mgły górne,

Rozpieśnione gra echo,
Ziemia pachnie a wzdycha,
A nad każdą — haj — strzechą
Już się bociek kołycha;
Zielenieje ruń świeża,
A gdzie ziemia nietchnięta,
Ostry lemiesz uderza.
Pługi ciągną konięta.

...Co ci, Jaśku?... jagody
Urosiła łez struga —
Pług wyciągaj z zagrody.
Wprzęgaj siwki do pługa!
W niebie grają, by dzwonki,
Rozmodlone skowronki;
Za górami, jak pożar,
Świeci łuną tatożar,
Lud się rucha stateczny,
A ty stoisz u płotu,
Gdy dzień taki słoneczny,
Ziemia pełna klekotu,
Pieśni, wzdychań wiośnianych,
Takich marzeń różanych!


Hej!... nie na mojej chacie wam gniazdo wić, bociany!...
Latoś piorun uderzył i rozsypał w proch ściany,
Ni do pługa mi jąć się, ni orać siemię czarną;
Zły sąsiad dobro zabrał, zły wiatr rozrzucił ziarno!
Nie upomnić się krzywdy, kto sierotą od mała:
Syćko wzięli szczęśliwsi — ino kobza ostała.

»A graj-że mi wesolutko.
Gdy się złoci maj —
O radościach,
Szczęśliwościach,
Moja kobzo — graj!...

»Niemasz strzechy bez bociana —
Ziemia kieby raj!...
Jeno u mnie,
Nikaj w trumnie!...
Graj wesoło — graj!...

»Na cmentarzu trzy mogiły,
Kołem szumi gaj...
Wesolutko,
Moja dutko,
A graj-że mi — graj!...

»W jednej ociec, macierz w drugiej,
W trzeciej miłość — haj!...
A graj-że mi!...
O tej ziemi
Szczęśliwościach — graj!«


PL Antologia współczesnych poetów polskich (1908) p0116.png


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Gliński.