Epilog baletu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Liebert
Tytuł Epilog baletu
Pochodzenie Poezje
Data wydania 1934
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Druk Bracia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
EPILOG BALETU


O, jak smutno, jak trudno na oczy fijołkowe
Pełną ptaków ognistych, oszalałą ułożyć głowę.
Blada pani zamiast korali rozsypie gwiazdy i jaskółki
I nieprzyjazne dłonie poda smutnej królewnie z bibułki,
I ślepej lalce dotknięciem pokaże świat o barwie kredy,
A Beatrycze, miłość odepchnęła dla głupich kwiatów rezedy,
I się głęboko zamyśla, nad tem, że kochać nie trzeba,
I że po śmierci tak śmiesznie, z za kulis iść prosto do nieba.

Wysmukła Greczynka z Kefizji z dziewczynką daleką się spotka
I winogrona i wiśnie będą jadły szczęśliwe ze spodka,
A żołnierzowi z blachy, co zmarzł w pałacowym podwórzu,
Jak w „Pudle z zabawkami“ ułożą na piersiach róże.

Zapachną dekoracje wanilją i polną miętą,
O, mała dziewczynko, która w oczach miałaś wiosnę z ptakami rozpiętą.
I ty z dalekiej podróży z wodą kolońską u skroni —
Nie patrzcie w okno — ptaki niebieskie wiatr zgonił.

Jak upiór przyjdzie do was rycerz zapałką spalony
I chudy pajac, co za przyjaciół miał kota czarnego i wrony,
I usta do bolesnych uśmiechów stworzone, nie do kochania,
Nie do pocałunków, od których myśl czerwieni się i słania...
Podniosą powieki śmiercią zamknięte, dwie powieki nieśmiałe
I je z powrotem opuszczą, jak róże, róże czerwone i białe.
Do smutnej pani dziedziczki powróci kochanek w słodkim obłędzie.
Aż skrzydłami o wodę uderzą, wodę siną i modrą, malowane łabędzie.

Wpłynie księżyc do sali balowej i kredką przesunie po oczach

I wszyscy odejdą, a jaśminy, zaklęte w hebanowych warkoczach.
Po promieniu odpłyną, i nikt nie powróci, nie spyta
Nawet greczynka najmilsza — czemu pozostał sam jeden na ścianie blady hoplita.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Liebert.