Madonna lyrica

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Liebert
Tytuł Madonna lyrica
Pochodzenie Poezje
Data wydania 1934
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Druk Bracia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MADONNA LYRICA


Oto się do mych okien przekradły jaśminy
I róże zapachami szlochają w komnatach.
Już przychodzą wieczory rozkochane w kwiatach
I gwiazdy się zatliły na sklepieniu sinem.

Smutna pani dziedziczka przeczuła twe przyjście.
Już płyną ku nam łąki nawilgłe od rosy.
I głowy nam się chylą leniwie jak kłosy
I jak serca trzepocą po alejach liście.

Oto wraca kochanek poległy na wojnie
I wrota rozwarły, w dworko kłoś zapłacze.
A księżyc się po stertach przewala wieśniaczych
I zaszumy po rżyskach idą niespokojne.

Oto noce nadchodzą bijące mnie skrzydłem
Spłoszonych nietoperzy — i łąkami dzwonią.
Purpurowe natchnienie chyli się ku skroniom
I wzrok wodzi po ścianach krytych malowidłem.


O jak dobrze jest odejść i nie znać już smutku
Co duszę całą przeżre i w źrenice wtłoczy —
Pójść ku gwiazdom i palmom kędy niosą oczy
I dłonie Beatryczy uścisnąć na krótko.

Niech mnie lato zaleje nocą księżycową
I niebo się wspaniale nademną pochyli,
Odpędźmy blady smutek, z którymeśmy byli
I ciebie wielki darze odepchnijmy — mowo.

Niechaj nam róże pachną i drżą pod oknami
I płatami wilgnemi spowiną zwątpienie,
I niech białe muśliny drżą niepostrzeżenie
I niech ziemia — nie oczy — połyskuje łzami.

O, jak dobrze jest teraz. Odejdźmy przez bramy,
Niech się drzewa pochyla, a dworek niech płacze
I niech pójdą poszumy po polach a raczej
Niech cisza będzie wielka — to wszystko, co mamy.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Liebert.