Dziady część III/Objaśnienia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Mickiewicz
Tytuł Dziady część III
Redaktor Józef Kallenbach
Wydawca Krakowska Spółka Wydawnicza
Data wydania 1920
Druk Druk. L. Anczyca i Spółki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


OBJAŚNIENIA[1]

Wyrazy czyn, czynownik, często są tu użyte w znaczeniu rossyjskiém, dla litwinów tylko zrozumiałe. W Rossji, ażeby niebyć chłopem albo kupcem, słowem, aby miéć przywiléj, uwalniający od kary knuta, trzeba wejść w służbę rządową i pozyskać tak zwaną klassę albo czyn. Służba dzieli się na czternaście klass; potrzeba kilka lat służby dla przejścia z jednéj klassy w drugą. Są przepisane czynownikom różne egzamina, podobne do formalności zachowujących się w hierarchji mandaryńskiéj w Chinach, skąd, zdaje się że ten wyraz mogołowie do Rossji przenieśli, a Piotr pierwszy znaczenie tego wyrazu odgadnął i całą instytucją w duchu prawdziwie chińskim rozwinął. Czynownik często nie jest urzędnikiem, czeka tylko urzędu i starać, się on ma prawo. Każda klassa albo czyn odpowiada pewnéj randze wojskowéj: i tak, doktor filozofji albo medycyny liczy się w klassie ósméj i ma stopień majora, czyli assesora kolleskiego; stopień kapitański ma frejlina, czyli panna dworu cesarskiego; biskup lub archiréj jest jenerałem. Między czynownikami wyższymi i niższymi, stosunki uległości i posłuszeństwa przestrzegają się z równą prawie ścisłością jak w wojsku.
Str. 57 w. 42 Myśląc, że już zajeżdża feldjegier ze dzwonkiem.
Feldjegry, czyli strzelcy polni cesarscy, są rodzajem żandarmów; polują szczególnie na osoby rządowi podejrzane, jeżdżą pospolicie w kibitkach, to jest wózkach drewnianych bez resorów i żelaza, wąskich, płaskich, i z przodu wyższych niż z tyłu. Byron wspomina o tych wozach w swoim Don Juanie. Feldjeger przybywa pospolicie w nocy, porywa podejrzaną osobę nie mówiąc nigdy, gdzie ją powiezie. Kibitka opatrzona jest dzwonkiem pocztowym. Kto nie był w Litwie, z trudnością wystawi sobie przestrach, jaki panuje w każdym domie, u którego wrót odezwie się dzwonek pocztowy.
Str. 62, w. 132. Pytał raz Litwin, nie wiém djabła czy Pińczuka.
Nazywa lud w Litwie Pińczukami obywateli błotnistych okolic Pińska.
Str. 62, w. 142. Tylko łyknie powietrza i wnet się podchmieli.
Więźniowie, którzy długo byli w zamknięciu, wychodząc na świéże powietrze doświadczają pewnego rodzaju upojenia.
Str. 64, w. 178. W Litwie zły to znak płakać we dniu inkrutowin.
Nazywają inkrutowinami uroczystość, którą gospodarz obchodzi, wnosząc się do nowego mieszkania.
Str. 146, w. 34. Stoi spisany jasno, jak ukaz senacki.
Przysłowiem stała się w Rossji ciemność ukazów senackich. Szczególnie ukazy sądowe, czyli wyroki, umyślnie tak bywają układane, aby je różnie tłumaczyć i stąd nową sprawę toczyć można było. Jest to interesem kancelaryj senackich, ciągnących niezmierne zyski z procesów.
Str. 179, przed w. 396: Kolleski regestrator do sowietnika.
Kolleski regestrator jest to jeden z najniższych czynów. Sowietników, czyli radzców, różne są rodzaje i gatunki, jako to: radzcy honorowi, kollescy, tajni, rzeczywiści. Pewny dowcipny Rossjanin mawiał, iż Rzeczywisty Tajny Radzca, jest trojakiém kłamstwem; bo nie radzi, niewié o żadnej tajemnicy i często jest najniedorzeczniejszém stworzeniem. Mówiono raz o jakimś czynowniku i nazywano go dobrym człowiekiem; »nazwij raczej dobrym chłopem, — odezwał się ów żartowniś — jak czynownik może być człowiekiem, póki jest tylko regestratorem? W Rossji, ażeby być człowiekiem, trzeba być przynajmniej radzcą stanu«.
Str. 183, w. 447. Nam każą iść na bal.
Zaproszenie urzędowe na bal jest w Rossji rozkazem: szczególniéj, jeśli bal się daje z okoliczności urodzin, imienin, zaślubin i t. d. cesarza lub osób familji panującej, albo też jakiego wielkiego urzędnika. W takich razach osoba podejrzana lub źle widziana od rządu, nie idąc na bal, naraża się na niemałe niebezpieczeństwo. Były przykłady w Rossji, że rodzina osób uwięzionych i skazanych na szubienicę, znajdowała się na balach u dworu. W Litwie, Dybicz ciągnąc przeciwko Polakom, a Chrapowicki więżąc i tępiąc powstańców, zapraszali publiczność polską na bale i uroczystości zwycięskie. Takowe bale opisują się potém w gazetach, jako dobrowolne wynurzenia się nieograniczonej miłości poddanych ku najlepszemu, i najłaskawszemu z monarchów.
Str. 219, w. 152. Może samego wiozą Jermołowa.
W Rossji między ludem jest przekonanie, iż car może każdego innego króla wziąć w kibitkę. I w istocie, niewiémy, coby odpowiedziano w niektórych państwach feldjegrowi, któryby przyjechał w podobnym celu. To pewna, iż Nowosilcow często powtarzał: »nie będzie pokoju, póki w Europie nie zaprowadzimy takiego porządku, iżby nasz feldjeger mógł też same rozkazy w Wilnie, w Paryżu i w Stambule z tąż samą łatwością wykonywać«. Odebranie rządów Gruzji jenerałowi Jermołow, którego imie u Rossjan było bardzo popularne, uważano za rzecz ważniejszą niż zwycięstwo nad jakim królikiem europejskim. Temu mniemaniu Rossjan dziwić się nie należy. Przypomnijmy, iż Jego Królewiczowska Mość książę Wirtemberski, oblegając z wojskami sprzymierzonemi Gdańsk, pisał do jenerała Rapp: iż jenerał rossyjski równy jest co do stopnia królowi, i mógłby nosić ten tytuł, jeżeliby taka była wola cesarska. Ob. Pamiętniki jenerała Rapp.
Str. 221, w. 20. Musiano niegdyś wylać rzekę złota.
Te słowa wyrzekł król Gotów, ujrzawszy po raz pierwszy Kolizeum w Rzymie.
Str. 222, w. 40—41.

Z zegarów miejskich zagrzmiała dwunasta,
A słońce już się na zachód chyliło.

W dniach zimowych w Petersburgu, około godziny trzeciej już mrok pada.
Str. 223, w. 51. I wiecznie stoi i wiecznie ucieka.
Dymy miast północnych, w czasie mroźnym, wznoszące się pod niebo w kształtach fantastycznych, tworzą widowisko podobne do fenomenu zwanego mirage, który zwodzi żeglarzy na morzach i podróżnych na piaskach Arabji. Mirage zdaje się być już miastem, już wsią, już jeziorem, albo oazą; przedmioty wszystkie widać bardzo wyraźnie, ale się zbliżyć do nich niepodobna; zawsze w równej od podróżnego znajdują się odległości i nakoniec nikną.
Str. 223, w. 16. Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom.
Finnowie, po rossyjsku zwani Czuchońcami albo Czuchnami, mieszkali na brzegach błotnistych Newy, gdzie potém założono Petersburg.
Str. 224, w. 32. Z dalekich lądów i z morskich odmętów.
U wielu historyków znaleźć można opisanie założenia i budowania Petersburga. Wiadomo, iż mieszkańców do tej stolicy gwałtem spędzano, i że ich więcej niż sto tysięcy w czasie budowania wymarło. Granit i marmur zwożono morzem ze stron dalekich.
Str. 226, w. 78. Wszyscy się zeszli w jedno zgromadzenie.
Wyznania, które się odłączyły od kościoła katolickiego, są protegowane szczególniej w Rossji; naprzód stąd, iż zwolennicy tych wyznań z łatwością przechodzą na wiarę grecką za przykładem niemieckich księżniczek i książąt; potem, że pastorowie są najlepszą podporą despotyzmu, wmawiając ludowi ślepe posłuszeństwo dla władzy świeckiej, nawet w rzeczach sumnienia, w których katolicy odwołują się do decyzji Kościoła. Wiadomo, iż wyznania augsburskie i genewskie na rozkaz króla pruskiego połączyły się w jeden kościół.
Str. 228, w. 100. Myślisz, że chodzą po mieście kominy.
Para z ust wychodząca w czasie tęgich mrozów, daje się widzieć w kształcie słupa, długiego częstokroć na kilka łokci.
Str. 234, w. 17. Druga carowa pamiętnik stawiała.
Na pomniku Piotra jest napis: Petro primo Catharina secunda.
Str. 234, w. 27. I w mieście pada na wznak przed carową.
Ten wiersz jest tłumaczony z rosayjskiego poety, którego nazwiska nie pomnę[2].
Str. 235. w. 56. Zgadniesz, że dojdzie do nieśmiertelności.
Pomnik konny kolosalny Piotra, roboty Falconeta[3], i posąg Marka Aureljusza, stojący teraz w Rzymie w Kapitolium, są tu wiernie opisane.
Str. 240, w. 83. Zakupisz u nich dobrych trzech żołnierzy.
Konie jazdy rossyjskiéj piękne są i drogo kosztują. Koń żołnierski gwardyjski płaci się często kilka tysięcy franków. Człowieka rosłego miary przepisanéj, można kupić za tysiąc franków. Kobietę w czasie głodu na Białorusi przedawano w Petersburgu za dwieście franków. Ze wstydem wyznać należy, iż panowie niektórzy polscy z Białorusi tego towaru dostarczali.
Str. 241, w. 126. Jak tarantula, gdy jej kto w nos dmuchnie.
Tarantule: rodzaj wielkich, jadowitych pająków, gnieżdżących się na stepach południowej Rossji i Polski.
Str. 242, w. 142. Jak arlekiny pełno na nich wstążek.
Orderów rossyjskieh, licząc w to różne ich klassy, tudzież cyfry cesarskie i tak nazwane sprzążki z liczbą lat służby, jest około sześćdziesięciu. Zdarza się, że na jednym mundurze świeci dwadzieścia znaków honorowych.
Str. 242, w. 161. Ani się zarzną, ani zachorują.
Przed niewielu laty jeden z dworskich urzędników zarznął się dlatego, iż na jakimś obchodzie dworskim naznaczono mu niższe miejsce, niż podług hierarchji należało. Był to Watel[4] czynownictwa.
Str. 243, w. 183. Kiedy go tańczyć uczą guwernery.
Portret carewicza, następcy tronu, można widzieć w galerji obrazów petersburskiej, Ermitażu. Malarz, Anglik Dow[5], wystawił go w postaci dziecka w mundurze husarskim z biczem w ręku.
Str. 255.
Oleszkiewicz, malarz znany w Petersburgu ze swoich cnot, głębokiéj nauki i mistycznych przepowiedni. Obacz nekrolog jego w gazetach petersburskich z r. 1830.


Przypisy

  1. Objaśnienia następują w O1 po Oleszkiewiczu, w O2 po wierszu Do Matki Polki.
  2. w. 130 Jest to wiersz zapomnianego poety i dziennikarza rosyjskiego Rubana, jak wykazał Spasowicz w Pam. Tow. Mick. I, 41.
  3. w. 131 Falconet (1716—1791), pracował lat 12 nad pomnikiem Piotra W. i odlewu nie dokończył.
  4. w. 150 Vatel, marszałek dworu księcia Condé, zabił się, ponieważ zamówione przezeń ryby nie nadeszły na czas na obiad wydany dla Ludwika XIV (1671 r.).
  5. w. 153 Angielski malarz George Dawe (1781—1829) był nadwornym malarzem Aleksandra I i Mikołaja I.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Mickiewicz.