Dwie dusze (Lenartowicz, 1859)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Teofil Lenartowicz
Tytuł Dwie dusze
Pochodzenie Nowa lirenka. Część I
Data wydania 1859
Drukarz Drukarnia Karola Kowalewskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cała część I
Pobierz jako: Pobierz Cała część I jako ePub Pobierz Cała część I jako PDF Pobierz Cała część I jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DWIE DUSZE.
Nowa lirenka ornament mały (12).png

W ciemność bezgwiazdną, w wieczystą głuszę
Idą ze świata dwie różne dusze.
Pierwsza z nich cała czarna, ponura
Leci jak wichrem pędzona chmura;
Druga przejrzysta jak kropla duża
Ciemne powietrze sobą rozchmurza.
Kiedy się zbiegły dwie nieboszczyce,
Nawzajem sobie spojrzały w lice.

— „To ty Barbaro? — To ty Maryo?
I wszerz swe długie szaty rozwiją.

Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka p102.png

— „Jaka ty ciemna, powiedz siostrzyczko
Coć pochmurzyło różane liczko?
Ty byłaś taka blada jak ściana,
A czasem jakby róża różana.
Czy ty się w jakiém kąpała zielu?
Dziewczęta czasem myją się w chmielu.”
— „Ej nie, to nie to, — od liści ziela
Człek się nie czerni ani wybiela;
Jam nieraz matce hardo odrzekła,
Że aż niebodze i łza pociekła,

I tak krótkiemi powiem słowami,
Cała ludzkiemi zmyłam się łzami;
A łzy co w oczach perłami lśniły
Taką mnie strasznie czarną zrobiły.
Lecz ty mi powiedz, siostro bez grzechu,
Na jakim się ty bieliłaś blichu.
Pamiętam ciebie, śniade, mizerne,
Obraca oczy swe miłosierne,
Ani to lica otrzeć czém nie ma,
Ledwie że w rękach dzbanek utrzyma.
Kto spojrzy na nią to się odwróci,
A kto wesoły to się zasmuci.
Twarz bez urody, ręce bez mocy,
Ciało zbiedzone i wzrok sierocy;
I w jakim się ty zdroju kąpała,
Żeś wyjaśniała i wybielała?
Czy w tém jeziorze, gdzie u pobrzeża
Łabędź swe wielkie puchy wyśnieża?
Czy w ciemnym lesie, kędy z pod drzewa
Zdrój się tajemny cicho wylewa?
Którego woda nie tylko chłodzi,
Ale wybiela jeszcze i młodzi?”

A owa rzecze głosem jak dzwonka,
Albo klasztornéj pieśni z przedsionka:
„Jam się nie myła w cichém jeziorze,
Które ptak srebrny piersiami porze,
Ani w tajemném źródle co leci
Z pod mchowych kiści, porostów sieci
I niezabudek, odwilża oczy,
Świerki okropla, sasanki moczy.
Otoć krótkiemi powiem słowami:
Ja się własnemi obmyłam łzami.”
To rzekłszy, w szatę zwinie się białą,
I leci w stronę gdzie rozwidniało. —


Nowa lirenka ornament (9).png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.