Dwa romanse/II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Anton Czechow
Tytuł Dwa romanse
Podtytuł II. Romans reportera
Pochodzenie Partja winta
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Rój”
Data wydania 1926
Druk Sp. Akc. Zakł. Graf. „Drukarnia Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Mieczysław Birnbaum
Tytuł orygin. Два романа
Podtytuł oryginalny II. Роман репортера
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
II.
Romans reportera

Prosty nosek, biust — pirsza klasa, cudne włosy, prześliczne oczki — ani jednej omyłki! Zrobił korektę i ożenił się.
— Będziesz musiała należeć wyłącznie do mnie! — powiedział jej, żeniąc się. — Sprzedaż detaliczną bezwarunkowo zakazuję! Pamiętaj!
Nazajutrz po ślubie już zauważyłem w mojej żonie pewne zmiany. Włosy były już rzadsze, twarz już nie tak interesująco blada, rzęsy — nie piekielnie czarne, a rude. Ruchy już nie były takie miękkie, a słowa — nie takie czułe.
Niestety! Żona jest to narzeczona, napoły przekreślona przez cenzurę!
W pierwszem półroczu zastałem ją z jakimś fenrychem, który ją obcałowywał (fenrychy lubią gratisowe przyjemności). Zrobiłem jej pierwsze ostrzeżenie i na przyszłość kategorycznie zabroniłem jej detalicznej sprzedaży.
W drugiem półroczu obdarzyła mnie premją: urodził nam się synek. Spojrzałem na odbicie swoje w lustrze, potem na niego i oświadczyłem żonie:
— Temat zapożyczony, mateczko! Poznaję po pysku! Nie nabierzesz mnie!
Rzekłem i zrobiłem jej drugie ostrzeżenie, zapowiadając, aby mi się nie ważyła pokazywać na oczy w przeciągu trzech miesięcy.
Ale to, bynajmniej, nie podziałało. W drugim roku żona moja miała już nie jednego, ale kilku fenrychów. Nie widząc skruchy z jej strony i, nie chcąc dzielić się ze swoimi współpracownikami, zrobiłem jej trzecie ostrzeżenie i wysłałem ją razem z premją do domu pod dozór rodziców, u których znajduje się dotychczas.
Honorarjum rodzicom za utrzymanie żony wysyłane jest co miesiąc.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Anton Czechow i tłumacza: Mieczysław Birnbaum.