Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


języka z nakładaniem rękawic. Moje obserwacje dowiodły mi, że głuchoniemi, którzy noszą rękawice z jednym palcem, milczą nawet wtedy, kiedy są głodni.

II.
Romans reportera

Prosty nosek, biust — pirsza klasa, cudne włosy, prześliczne oczki — ani jednej omyłki! Zrobił korektę i ożenił się.
— Będziesz musiała należeć wyłącznie do mnie! — powiedział jej, żeniąc się. — Sprzedaż detaliczną bezwarunkowo zakazuję! Pamiętaj!
Nazajutrz po ślubie już zauważyłem w mojej żonie pewne zmiany. Włosy były już rzadsze, twarz już nie tak interesująco blada, rzęsy — nie piekielnie czarne, a rude. Ruchy już nie były takie miękkie, a słowa — nie takie czułe.
Niestety! Żona jest to narzeczona, napoły przekreślona przez cenzurę!
W pierwszem półroczu zastałem ją z jakimś fenrychem, który ją obcałowywał (fenrychy lubią gratisowe przyjemności). Zrobiłem jej pierwsze ostrzeżenie i na przyszłość kategorycznie zabroniłem jej detalicznej sprzedaży.
W drugiem półroczu obdarzyła mnie premją: urodził nam się synek. Spojrzałem na odbicie swoje w lustrze, potem na niego i oświadczyłem żonie: