Czterowiersze (Chakani, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Chakani Afzaluddin
Tytuł Czterowiersze
Pochodzenie Dywan wschodni, dział Persya
Redaktor Antoni Lange
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wydania 1921
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały dział Persya
Pobierz jako: Pobierz Cały dział Persya jako ePub Pobierz Cały dział Persya jako PDF Pobierz Cały dział Persya jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
AFZALEDDIN CHAKANI.
CZTEROWIERSZE.

Gdy duch mój swe tęsknoty pragnie ci powierzyć,
Wówczas Zefir wybieram za gońca mych listów.
Ranny wiatr nosi twoje oraz moje pisma:
Leć, cudny ptaku! Skrzydło twe niech nie spoczywa.


Jakim sposobem róża, która swym kolorem
Zawstydza wino, z licem twojem śmiała walczyć?
Ale nie! Wobec twego lica — lico róży,
Wstydem zarumienione, okryło się potem.


Ptak, co zna melancholii pieśni — oto miłość.
Słowik, co zna tajemnic mowę — oto miłość.
Byt, który do niebytu woła cię — to miłość.
Przez coś zbawion od siebie samego — to miłość.


Chakani! jeśliś cząstki nie zyskał spokoju,
Nie skarż się. Z niebem iście walka niepodobna.
Nie wszedł do tego raju Feridun ni Dżemszyd.
Gdy nędzarz, jak ty, wejść tam nie może — gdzież hańba?


Gdy się motyl stęskniony miłości nauczył,
Zapłonął jednocześnie ogień w sercu świecy.
Motyl z świecą — tak sztukę poznały kochania,
Że w zgodzie jednomyślnej spaliły się razem.


Pukiel twój fijołkowi nakazał niewolę.
Lico twe na fijołek pierścień więzów kładzie.
W ogrodzie zaś dostojność fijołka urosła,
Że się stał niewolnikiem twojego warkocza.


Krwią się stało me serce; ogień z wnętrza tryska
Przy winie, co skrą ognia lśni jak twoja krew.
Wino — to krew i ogień; ja rozlewam krew.
Ogniem podsycam ogień; krwią podsycam krew.


Od kiedy zapaliłaś ten miłości ogień,
Jak me serce — tysiące ty spaliłaś serc.
Mów, kto ciebie nauczył tej niegodziwości,
Że dla mnie tyś uszyła ten ognisty płaszcz?



WALKA ASIREDDINA Z CHAKANIM.
CHAKANI DO ASIREDDINA.

1.  Ducha mych wypowiedzi Mądrość cugle ściąga.
Słowo zaś na usługi palców mych kalamu[1]
Szlachetnego rumaka posłusznego dzierży.
2.  Klnę się Bogu, co okres ten wywołał czasu:
Ten okres to mój okres; ten czas to mój czas.
3.  Jam jest Jusuf stulecia w ten rok głodny słowa.
Moja pieśń jest gościną dla zgłodniałych dusz.
4.  Bredni żadnego głupca duch mój się nie lęka,
Bo nikt się pod tąż gwiazdą nie rodził, co ja!
5.  Na wschód i zachód płynie mojej myśli pasmo,
Gołąb niebieski — to mój goniec jest darmowy.
6.  Jam w objawieniu myśli prorok śród pieśniarzy,
Bo cud słowa tkwi dzisiaj w moich wypowiedziach.
7.  Ty ciągle mię oczerniasz — a jeżeli kiedy
Umrzesz jakiego ranka przez swą-pożądliwość —
I to jeszcze powiększy mą godność i chwałę.



ASIREDDIN DO CHAKANIEGO.

1.  Pióro me — to rozcinacz wszystkich węzłów słowa —
Potężny! Duch mój giętki — jest duszy skarbnikiem.

2.  Odkąd najlepsze pióro ze skrzydeł Dżibrata
Stało się mem wędzidłem, siodło moje nosi
Rumak, którego strzemię jest księżycem nowym.
3.  Zatoki dusz pobrzeża — jak zatoki morza
Są pełne moich pereł — bo w krainie myśli
Dusze ludzkie u moich głębin życia żebrzą.
4.  Jam szach Arsłan Edenu. — Kaisara i Chana
Świat — to zaledwie jeden procent mego świata.
5.  Łuku mego nie napnie nawet dłoń Szirwana,
Bo grot mojego łuku — to grot samych niebios.
6.  Nie sądzę się współczesnym bytu. Głupio wyrzec,
Że nikt się pod tąż gwiazdą nierodził co ja!
7.  Czas — czasem tego, który świat i mądrość stworzył.
Niedorzecznie jest mówić ten czas — to mój czas!
8.  A gdy poezyi wolno rościć takie prawo,
Ja na rozkaz rozumu przykładam tu pieczęć —
I ogłaszam dziś światu; ten czas — to mój czas!


(A. Lange).



Przypisy

  1. Kalam — pióro po persku i arabsku; z greckiego — kalamos, skąd też włoskie calamajo, polskie kałamarz.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Chakani Afzaluddin i tłumacza: Antoni Lange.