Człowiek o czterdziestu talarach/XIV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Człowiek o czterdziestu talarach
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XIV. Zdrowy rozum pana Andrzeja.

Jak bardzo skrzepił się zdrowy rozum p. Andrzeja, odkąd ma bibliotekę! Żyje z książkami tak jak z ludźmi: wybiera, i nigdy nie da się omamić nazwisku. Co za przyjemność kształcić się i rozprzestrzeniać swą duszę za talara, nie wychodząc z pokoju!
Cieszy się, że się urodził w czasie kiedy rozum ludzki zaczyna się doskonalić. „Jakże byłbym nieszczęśliwy gdybym żył w czasach jezuity Garasse, jezuity Guiguard, albo doktora Boucher, doktora Aubry, doktora Guincestre, albo ludzi którzy skazywali na galery tych co pisali przeciw kategorjom Arystotelesa!“
Nędza zwątliła niegdyś sprężyny duszy p. Andrzeja; dobrobyt wrócił im elastyczność. Jest w świecie tysiące Andrzejów, którym brakło tylko jednego obrotu koła fortuny, aby z nich zrobić ludzi z prawdziwą wartością.
Jest dziś obznajmiony ze wszystkiemi sprawami Europy, a zwłaszcza z postępami ducha ludzkiego.
„Zdaje mi się, mówił do mnie w ostatni wtorek, że Rozum wędruje małymi postojami, z północy na południe, wraz ze swemi dwiema serdecznemi przyjaciółkami, Doświadczeniem i Tolerancyą. Rolnictwo i Przemysł towarzyszą im. Zjawił się we Włoszech; ale Kongregacya Indeksu odepchnęła go. Zdołał jedynie wysłać tam potajemnie paru swoich agentów, którzy czynią wiele dobrego. Jeszcze kilka lat, a kraj Scypionów przestanie być krajem Arlekinów w habicie, „Ma on, od czasu do czasu, okrutnych nieprzyjaciół we Francyi; ale ma tylu przyjaciół, że trzeba go będzie w końcu zrobić pierwszym ministrem.
„Kiedy się pojawił w Bawaryi i Austryi, natknął się tam na parę łbów w peruce, które patrzyły nań tępym i zdumionym wzrokiem. Rzekli doń: „Panie, nigdy nie słyszeliśmy o panu; nie znamy pana. — Panowie, odparł Rozum, z czasem poznacie mnie i pokochacie[1]. Przyjmują mnie bardzo uprzejmie w Berlinie, w Moskwie, w Kopenhadze, w Sztokholmie. Oddawna już, dzięki wpływom Locke’a, Gordona, Frencharda, milorda Shaftesbury[2] i tylu innych, otrzymałem prawo obywatelstwa w Anglii. Przyznacie mi je pewnego dnia. Jestem dzieckiem Czasu, i pokładam niezłomną nadzieję w swoim ojcu“.
„Kiedy przekroczył granice Hiszpanii i Portugalii, błogosławił Boga za to że stosy Inkwizycyi nie płoną już tak często; powziął najlepsze nadzieje widząc iż wypędzono jezuitów[3]; ale obawiał się, aby, oczyszczając kraj z lisów, nie wydano go wilkom.
„Jeżeli podejmie jeszcze raz próby dostania się do Włoch, zacznie zapewne od Wenecyi, zawadzi też o Neapol, mimo tamecznych skraplań[4], które przyprawiają go o mdłości. Podobno ma on niezawodny sposób aby odczepić sznurki korony, które zaplątały się, nie wiadomo jak, w tyarę, i aby wstrzymać mierzynów od składania czołobitności mułom“.
Słowem, rozmowa z p. Andrzejem działa na mnie bardzo krzepiąco; im lepiej go poznaję, tem bardziej go lubię.


Przypisy

  1. „I ten czas przyszedł“. (Przyp. Woltera.)
  2. Locke (1632—1704) filozof angielski, którego Wolter wielokrotnie cytuje ze czcią. — Tomasz Gordon (1684—1750), publicysta angielski, autor gwałtownych pamfletów przeciw monarchii i klerowi. — Shaftesbury (1671—1713), antyklerykalny pisarz angielski.
  3. Jezuitów wypędzono z Portugalii w roku 1759, a z Hiszpanii w r. 1767.
  4. W katedrze w Neapolu przechowują bardzo stare naczynia z krwią świętego męczennika z czasów Dioklecyana. Co rok, w dzień tego świętego, krew skrapla się i dochodzi do wrzenia.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.