Człowiek o czterdziestu talarach/Wprowadzenie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Człowiek o czterdziestu talarach
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
CZŁOWIEK
O CZTERDZIESTU TALARACH.[1]
(1768.)

Starzec pewien, który zawsze biada na teraźniejszość a wychwala przeszłość, powiadał mi: „Mój przyjacielu, Francya nie jest tak bogata, jak była za Henryka IV. — Czemuż to? — Bo ziemia gorzej jest uprawna; brak jest ludzi; robocizna zdrożała, wielu tedy rolników zostawią ziemię odłogiem.

— A skąd pochodzi ten brak robotników?
— Stąd, iż, ktokolwiek ma głowę na karku, chwycił się rzemiosła tkacza, szlifierza, zegarmistrza, adwokata lub księdza; stąd, że odwołanie edyktu Nantejskiego wyludniło kraj; że wzrosła liczba zakonnic i żebraków; że wreszcie każdy, o ile tylko może, umyka się uciążliwej pracy na roli, do której Bóg nas stworzył, a której myśmy, w swoim wielkim rozumie, dali piętno hańby!
Druga przyczyna naszego ubóstwa leży w naszych nowych potrzebach. Musimy płacić sąsiadom cztery miliony za jeden produkt, a pięć do sześciu za drugi, aby pchać do nosa cuchnący proszek pochodzący z Ameryki. Kawa, herbata, koszenila, indygo, kosztują nas przeszło sześćdziesiąt milionów rocznie. Wszystko to było nieznanem za Henryka IV, z wyjątkiem korzeni, a i tych zużywało się o wiele mniej. Spalamy sto razy więcej świec, a sprowadzamy więcej niż połowę miodu z zagranicy, ponieważ zaniedbujemy pasieki. W uszach, na szyi, na rękach mieszkanek Paryża i innych wielkich miast, lśni się sto razy więcej dyamentów, niż ich miały wszystkie damy dworu Henryka IV, licząc w to królowę. Prawie wszystkie te błyskotki trzeba było zapłacić w gotowiźnie.
Zważ, że nasze wojny domowe ściągnęły do Francyi skarby Meksyku, kiedy don Felipe el discreto[2] chciał kupić Francyę, a że, od tego czasu, wojny zagraniczne wyssały z nas połowę gotowizny.
Oto, po części, przyczyny naszego ubóstwa. Kryjemy je pod złoconym szychem, dzięki zręczności modniarek; jesteśmy biedni ze smakiem. Są finansiści, przedsiębiorcy, kupcy, bardzo bogaci; ich dzieci, ich zięciowie są bardzo bogaci: naród naogół nie“.
Wywody tego starca, słuszne czy nie, zrobiły na mnie wielkie wrażenie; nasz proboszcz bowiem, zawsze bardzo łaskaw na mnie, nauczył mnie nieco geometryi i historyi, wskutek czego zacząłem się zastanawiać: rzecz bardzo rzadka w naszej okolicy. Nie wiem, czy miał we wszystkiem słuszność; ale, będąc sam bardzo biedny, uwierzyłem chętnie że mam wielu towarzyszów niedoli[3].

Przypisy

  1. Człowiek o czterdziestu talarach, jest satyrą wymierzoną w naukę fizyokratów, o „ziemi jako jedynem źródle bogactw“. Głową tej szkoły był lekarz Quesnay (1694—1774).
  2. Filip II hiszpański, popierający stronnictwo Ligi przeciw królom Francji.
  3. Pani de Maintenon, kobieta we wszystkiem bardzo rozumna, z wyjątkiem tego ze powodowała się radą franta i pieniacza X. Gobelin, swego spowiednika; pani de Maintenon, powiadam, obliczyła, w jednym z listów, wydatki swego brata i jego żony w r. 1680. Płacili najem ładnego domku, mieli dziesięcioro służby, cztery konie i dwóch woźniców, codziennie dobry obiad. Pani de Maintenon oblicza to wszystko na dziesięć tysięcy franków rocznie, z czego rachuje trzy tysiące na grę, teatr, zachcianki i zbytki obojga państwa.
    Aby dziś prowadzić takie życie w Paryżu, trzebaby mieć około czterdziestu tysięcy: za czasu Henryka IV wystarczało sześć. Przykład ten świadczy, że starowina nie bredził tak zupełnie. (Przypisek Woltera.)


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.