Baraby

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Baraby
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
BARABY [1]

Idą baraby, idą baraby,
Ponoć od strony Krakowa,
Tak maszerują, jak jaka
Kompanja honorowa.

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Starcy i młodzi junacy:
„Nie myślą gdzieś zdychać na gnoju,
Każdej podejmą się pracy.“

Pędzą baraby, pędzą baraby, —
W rękach siekiery i szpadle,[2]
Patrzą przed siebie zukosa,
Stanowczo i zajadle.

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Harapem ich swoim popędza,
Że tchu już brakuje im w piersiach,
Najsroższy ekonom: Nędza.

Na głowie mają, na głowie mają
Szerokie kapelusze,
Paltoty skręcone na plecach,
We wnętrzu zmęczoną duszę.

Lęk mają w oczach, lęk mają w oczach,
Patrzą przed siebie z trwogą,
Czy ich nie łudzi Nadzieja,
Której się oprzeć nie mogą?


Ślepa Nadzieja, ślepa Nadzieja
Skacze przed barabami,
Przygrywa na harmonice
I mami ich słodko i mami.

Pot im ze skroni, pot im ze skroni
Niepożądany ścieka
I dzwoni im w uszy: „o jestem
Przekleństwem biednego człowieka!’

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Nikt buta nie ma na nodze,
A tutaj pełno jest żwiru
W tej niekończącej się drodze.

Zmięte koszule, zmięte koszule
I potargane spodnie,
Noclegi mają po polach
W kartoflach śpi się wygodnie.

W uszach z nich każdy, w uszach z nich każdy,
Ma kłębek brudnej waty:
Ponoć ich tego nauczył
Krzyk dzieci. O raty! przeraty!

Głód im doskwiera, głód im doskwiera,
Nie będą mieć innej rady,
Gdy marchew wyjedzą w polu,
Na chleba się rzucą składy.

„Panie piekarzu, panie piekarzu,
Otwórz naoścież swe bramy!
Daj-że im chleba i bułek
Dla dzieci! My mleka im damy.“


Chłód im dokucza, chłód im dokucza,
Siecze ich mroźną stalą,
Nie znajdą dla siebie już pieca,
To i świat cały podpalą.

„Hej panie wójcie, hej panie wójcie!
Dajcie im legowisko,
A nie żałujcie im ognia,
Olszynę macie tak blisko!“

Idą baraby, idą baraby,
Ponoć od strony Krakowa,
Tak maszerują, jak jaka
Kompanja honorowa.




Przypisy

  1. „Barabami“ zwą górale robotników miejskich. Nazwa pochodzi, podobno, z czasów, kiedy budowano kolej Chabówka — Zakopane. Wyraz „baraba“ miał powstać z niemieckiego bahnarbeiter. — Ale czy to prawda, niewiadomo.
  2. Motyki.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.