Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ślepa Nadzieja, ślepa Nadzieja
Skacze przed barabami,
Przygrywa na harmonice
I mami ich słodko i mami.

Pot im ze skroni, pot im ze skroni
Niepożądany ścieka
I dzwoni im w uszy: „o jestem
Przekleństwem biednego człowieka!’

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Nikt buta nie ma na nodze,
A tutaj pełno jest żwiru
W tej niekończącej się drodze.

Zmięte koszule, zmięte koszule
I potargane spodnie,
Noclegi mają po polach
W kartoflach śpi się wygodnie.

W uszach z nich każdy, w uszach z nich każdy,
Ma kłębek brudnej waty:
Ponoć ich tego nauczył
Krzyk dzieci. O raty! przeraty!

Głód im doskwiera, głód im doskwiera,
Nie będą mieć innej rady,
Gdy marchew wyjedzą w polu,
Na chleba się rzucą składy.

„Panie piekarzu, panie piekarzu,
Otwórz naoścież swe bramy!
Daj-że im chleba i bułek
Dla dzieci! My mleka im damy.“