Arkadya (Trembecki, 1836)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Trembecki
Tytuł Arkadya
Pochodzenie Poezye Stanisława Trembeckiego
Wydawca Jan Nepomucen Bobrowicz
Data wydania 1836
Druk Breitkopf et Haertel
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron


ARKADYA.
Ogród pod Łowiczem, Księżny Heleny z Przezdzieckich Radziwiłłowej.

Śliczna Heleno, twego nazwika,
Wsławiona gładkością dama,
Niegdyś się w Trojan obce siedliska
I w dom przeniosła Pryama.

Trudnoż to lube kąty odbiegać
I cudzych dźwigać praw pęta?
Miłość tak chciała, trzeba ulegać,
Noszą je sami Książęta.

Aleć ja przecie temu nie wierzę
By przy miłości nie było
Ciekawej chęci (wybacz Homerze)
Coby Helenę złudziło.

Złotemi dachy kryte Pergamy,
Ładne chłopczęta i hyże,
Wabiły dawniej Laceńskie damy,
Jak nasze teraz Paryże.


Miła pasterko! jakież zabawy
Z twej arkadyjskiej samoty
Do pełnej tłumu zwabia Warszawy,
Tu słodycz, pokój, pieszczoty.
 
Czym niegdyś Grecy we snach uczonych
Poeci łudzili myśli,
Twój bystry dowcip z twych uwielbionych
Rączek ołówkiem zakryśli.
 
A zatym wzorem Nimfów gromada,
Leśnych i wodnych pospiesza,
Ta wonne kwiaty kształtnie układa,
Ta ze skał rzeki zawiesza.

Inne przez lutni wszechmocne brzmienia
Rozkazom pańskim przytomne,
Wabią stoletne dęby z korzenia
I w ciosach głazy ogromne.
 
Moc jakaś w krótkiej czasów przestrzeni,
Wspaniałe dźwiga siedlisko,
Gdzie tylko w dzikiej smutnych puszcz cieni,
Zwierz płochy miał swe łożyska.
 
Ni srogi Charon z zarzecza pławi
Duchy wybladłe i głodne,
Łódź twoja w jasnych Elizach stawi
Rozkosz i myśli swobodne.


Pod czyjeż prawa pójdziesz o Pani!
Z tym wdziękiem serca i twarzy;
Stają się wszyscy twoi poddani,
Którym się ciebie znać zdarzy.
 
Tu raczej w twojej żyjmy niewoli,
A gdy się rozstać los każe,
Wdzięczność na wiecznej ryjmy topoli
Czas jej sędziwy nie zmaże.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Trembecki.