Antygona (tłum. Kaszewski)/Epejsodyon III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Sofokles
Tytuł Antygona
Data wydania 1902
Wydawnictwo Feliks West
Miejsce wyd. Brody
Tłumacz Kazimierz Kaszewski
Tytuł orygin. Ἀντιγόνη
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
EPEJSODYON III.

Kreon.

Da się to widzieć[1]. Powiedz: synu luby!
Czy mnie potępiaez, żem twe zerwał śluby,
Czy też, choć wyrok mój zda ci się srogim,
Ja-m przecie dla cię nie przestał być drogim?


Hemon.

Ojcze! ja twoim jestem jako żywo;        5
Wtem jedno skrzętny, co twój głos mi każe
Obok twej woli, gdy jest sprawiedliwą.[2]
Wszelki ślub inny za nic sobie ważę.


Kreon.

Dobrze, mój synu! To ciebie zaszczyca:
Wszystko jest niczem przy woli rodzica.        10
Na to o dzieci każdy prosi bogów,
W domu, wszystkiego synowi udziela,
By ten był wrogiem dla ojcowskich, wrogów,
A tak jak ojciec wielbił przyjaciela.
Kto zasię dzieci niesforne napłodzi,        15
To sobie ukuł kajdany na nogi,
I śmiech zeń wielki pójdzie między wrogi.
Niech cię więc, synu, z rozsądku nie zwodzi
Rozkoszy żądza: odpędź jej podniety,
Boć zimnym ucisk jest niecnej kobiety,        20
Dla której łoża w zacnym domu szkoda.
O! zły przyjaciel — to złe gorsze wrzoda[3],
A więc się nie kwap: ona sobie przecie
Wynajdzie męża, lecz na tamtym świecie.
Bo, że ta jedna pomiędzy Tebany        25
Śmiała mi stawić opór niesłychany
I władzy mojej naruszać osady:
Ja przeto wobec całego zebrania,
Mimo przewrotnych przyjaciół dorady,
Śmierć jej wyrzekłem i nie zmienię zdania.        30
Niech Zeus tę sprawę rozsądzi w rodzinie;
Jeżelić krewny oporem mi stawa,
To obcy będzież strzegł mojego prawa?
Kto dobrym rządem w domu swym zasłynie,
Temu i z rządów kraju będzie sława.        35
Lecz kto w uporze swoim zatwardziały,

Łamiąc swawolnie rządowe uchwały,
Jeszcze zwierzchnikom przeczyć się ośmiela;
Ten mieć nie będzie ze mnie przyjaciela.
Kogo najwyższą zaszczycono władzą,        40
Tego się woli niech wszyscy poddadzą,
Czy to, co każe, jest małe lub wielkie.
Słuszne, niesłuszne, jednem słowem — wszelkie.
Kto tego pilnie strzeże w swym rozumie,
Ten umie władać i ulegać umie.        45
A gdy go rozkaz wezwie na bój krwawy,
Dotrwa w obronie sprzymierzeńczej sprawy.
Lecz gdzież złe większe znajdziesz od niezgody?
Ona to niszczy rodziny i grody,
I płosząc wojska, wiedzie do niesławy;        50
A ci, co w miejscu przebyli wytrwalej,
Przez posłuszeństwo ratunek zyskali.
Słuchajmyż władzy postanowień raczej,
Niż tego, co się kobiecie majaczy:
Wielka-bo mężom byłaby niesława,        55
Gdyby niewieście rządzić miały prawa.


Chór.

Jeśli nam starość nie zamgliła w głowie,
To jasna prawda zda się być w twem słowie.


Hemon.

Tak, ojcze! między darami bożemi
Rozum najwyższem jest dobrem na ziemi.        60
Nie przeczę temu, coś mówił w tej chwili,
Ani znam takich, coby zaprzeczyli.
Lecz czemuż drugi nie ma rzec słów prawdy?
Niech co chce będzie, ty nie sięgniesz zawdy
W to, co o tobie kto myśli zdaleka,        65
Bo nikt na ciebie nie wyrwie się słowy:
Twarz twoja trwogą przejmuje człowieka.
Ale ja chwytam ich te ciche mowy.
Słyszałem w mieście narzekania słowa:
— Że najzacniejsza z wszystkich białogłowe        70
Nie dozwoliła, by braterskie ciało
Pastwą się ptaków, dzikich zwierząt stało;
Więc za pobożność, godną złotej chluby,
Ma się stać winną kary i zaguby!
Tak oni szepczą. Mnie zaś to obchodzi.        75

Najwięcej, co się z twym pożytkiem godzi;
Bo cóż za obraz dla dzieci wspaniały:
Widzieć rodzica w całym blasku chwały!
Więc nie trwaj, ojcze, w niewczesnym uporze,
Iż twój li rozum coś znaczy i może;        80
Bo i sam przyznasz, że ci, co w swej dumie
O własnym tylko trzymają rozumie,
Swoim zdolnościom hołdują i mowie:
Że ci najczęściej mają pustki w głowie,
A mąż im jaśniej spoziera w głąb rzeczy,        85
Tem więcej słucha i nie zawsze przeczy.
Gdy zamieć trzęsie drzewami, to owo,
Które się ugnie, — przetrzyma ją zdrowo,
Inne, chcąc sprostać własnem wysileniem
Naciskom burzy, wali się z korzeniem.        90
A żeglarz, jeśli, choć go wicher nagli,
Nie wstrzyma biegu i nie zwinie żagli,
To łódka jego chwieje się, rozpada,
A on na szczątki, ratując się, siada.
Więc lepiej, ojcze, porzuć ten gniew, — radzę,        95
I do umysłu daj przystęp rozwadze:
Bo jak tak sądzę w mym młodym rozumie:
Dobrze to, jeśli człowiek samodzielnie
Zaradzić sobie w każdym razie umie;
Jeśli przeciwnie (a mówiąc rzetelnie        100
To traf najczęstszy), więc niechaj już lepiej
Cudzym rozumem swój rozum pokrzepi.


Przodownik Chóru.

I cóż ty na to, co on mówi, panie!
Zda się, że oba słuszne macie zdanie.


Kreon.

Na starość dla mnie hańba niesłychana,        105
Bym miał się żywić radami młodziana.


Hemon.

Ja-ć źle nie radzę i cóż stąd, żem młody?
Nie na wiek zważaj, ale na dowody.


Kreon.

Chcesz ze mnie zrobić złych ludzi czciciela?


Hemon.

Tej przecie rady nikt ci udziela.        110


Kreon.

Toż tej twa luba uległa chorobie.


Hemon.

Cała Teb ludność sprzeciwia się tobie.


Kreon.

Ludność mi tedy ma dawać rozkazy?


Hemon.

Widzisz, jak młode są twoje wyrazy[4]!


Kreon.

Któż tedy prócz mnie w tej krainie włada?        115


Hemon.

Gdzie jeden rządzi, tam wolności biada[5]!


Kreon.

Prawo od władcy kraj zależnym czyni.


Hemon.

Będzież ty wkrótce władał tu... w pustyni.


Kreon.

Tak o kobietę chodzi mu: o wstydzie!


Hemon.

Czyś ty kobieta? — mnie o ciebie idzie.        120


Kreon.

Ojcu śmiesz przeczyć, niegodziwy synu?


Hemon.

Bo się dopuścić chcesz zdrożnego czynu.


Kreon.

Zdrożnego? strzegąc me prawa od wrogów?


Hemon.

Nie! ty je depczesz, gwałcąc prawa bogów.


Kreon.

O sługo babi! o wyrodne dziecię!        125


Hemon.

Sługą występku nie nazwiesz mnie przecie!


Kreon.

Słowa twe za nią więc walczą jedynie?


Hemon.

Za ciebie, za mnie, za bogi podziemne.


Kreon.

Żywą zaślubić chęci twe daremne.


Hemon.

Jeśli ma zginąć, to nie sama zginie.        130


Kreon.

Jeszcze śmiesz z groźbą wyjeżdżać, zuchwalcze!


Hemon.

Z groźbą?... ze przeciw niesłuszności walczę!


Kreon.

Sam bezrozumny mnie chcesz uczyć ninie[6]?


Hemon.

Gdybyś mi nie był ojcem, rzekłbym śmiało,
Że ci rozumu dziś właśnie niestało.        135


Kreon.

Sługo niewieści, męczysz mnie zbyt srogo[7].


Hemon.

Chcesz mówić, ale nie słuchać nikogo.


Kreon.

Czy tak?... Na Olimp! to już przeszło miarę
Ta ci obelga nie ujdzie bezkarnie!
Zaraz mi tam tę sprowadzić poczwarę,        140
Niech w oczach gacha poniesie męczarnie!


Hemon.

Nie! ja nie będę świadkiem jej męczeństwa
I ty runie żywym nie ujrzysz na ziemi.
Sam tu pozostań z przyjaciółmi swemi
Co radzi znoszą twoje okrucieństwa.        145

(Odchodzi).

Przodownik Chóru.

Królu! on odszedł zagniewany srodze,
A gniew — młodego na złej stawia drodze.


Kreon.

Niech idzie, knuje nadludzkie zamiary,
Lecz nie uwolni tych dziewcząt od kary.


Przodownik Chóru.

Więc te dziewice obie śmiercią zginą?        150


Kreon.

Nie, ta nie zginie, co nie zgrzeszy winą
Pogrzebu zdrajcy: słuszne twe pytanie.


Przodownik Chóru.

A ze skazaną na śmierć co się stanie?


Kreon.

Tę do odludnej zawiodę pustyni
I tam w podziemnej zamknę ją jaskini,        155
Tyle jej tylko wyznaczając chleba
Ile do walki ze śmiercią potrzeba
Przez dzień jedyny, jako chcą ustawy,
Aby na miasto nie ściągnąć niesławy[8].
Niechaj tam Hades, którego tak chwali        160
Nad wszystkich bogów, życie jej ocali:
Albo też pozna, chociaż po niewczasie,
Że cześć dla piekieł nie nawiele zda się.

(Odchodzi).





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Sofokles i tłumacza: Kazimierz Kaszewski.
  1. „da się to widzieć“. Słowa te odnoszą się bezpośrednio do ostatnich słów przodownika Chóru: „ciężkież mu z lubą rozstanie“.
  2. „Ojcze! ja twoim jestem“ itd. Ażeby lepiej uwydatnić odpowiedź Hemona, przytoczę przekład tych wierszy przez K. Morawskiego:

    Twoim ja, ojcze! Skoro mądrze radzisz,
    Idę ja chętnie za twoim przewodem
    I żaden związek nie będzie mi droższym
    Ponad wakazówki z twoich ust rozumnych.

    Już więc tu na samym początku rozmowy robi Hemon bardzo niewyraźne, co prawda, bardzo nieśmiałe jeszcze zastrzeżenia, kładąc nacisk na to, że rady ojca winne być rozumne.

  3. „złe gorsze wrzoda“; dopełniacz przy stopniu wyższym przymiotnika, dawniej częsty, dzisiaj używa się tylko w niektórych wyrażeniach; zazwyczaj dodaje się przyimek od, lub też spójnik niżeli.
  4. „widzisz, jak młode są twoje wyrazy“ dlatego, iż mniemasz, jakoby miasto chciało ci narzucać prawa, kiedy o to tylko idzie, ażeby nie lekceważyć głosu ogółu.
  5. „gdzie jeden rządzi, tam wolności biada“; w dosłownym przekładzie wiersz ten brzmi: „już to nie jest państwem, co własność jednego męża stanowi“.
  6. „ninie“ — wyraz staropolski = dziś, teraz.
  7. „sługo niewieści, męczysz mnie zbyt srogo”; wierniej przełożył ten wiersz K. Morawski; „niewiast służalcze, przestań się uprzykrzać swojem paplaniem.
  8. „aby na miasto nie ściągnąć niesławy“. Według praw i wyobrażeń w Grecyi, nie godziło się skazanemu na głodową śmierć nie dostawić pożywienia wystarczającego przynajmniej na jedną dobę; spęłnienie dopiero tego warunku zwalniało od wszelkiej odpowiedzialności, jakaby w przeciwnym razie ciążyła na społeczeństwie i władcy.