Antologja literatury francuskiej/Descartes

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Descartes
Pochodzenie Antologja literatury francuskiej
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Całość jako: Pobierz cały tekst jako ePub Pobierz cały tekst jako PDF Pobierz cały tekst jako MOBI
Indeks stron
RENE DESCARTES (KARTEZJUSZ),

urodzony w r. 1596 w La Haye w Turenji, posiadł wcześnie całą współczesną wiedzę, ale, niezadowolony rezultatami swej nauki, postanowił ująć rzecz od początku, formułując samodzielnie podstawy nowoczesnego myślenia. Zasady, do których doszedł, zamknął w swojej głośnej Rozprawie o metodzie dobrego powodowania swoim rozumem i szukania prawdy w naukach, w której, podając w wątpliwość najbardziej podstawowe kryterja myśli, odbudowuje je od początku, zaczynając od własnego istnienia we wszechświecie (słynne: myślę więc jestem, cogito ergo sum). Te epokowe medytacje Kartezjusza przypadły na okres jego służby wojskowej, kiedy, podczas wojny trzydziestoletniej, zatrzymał się w Bawarji na leże zimowe: albowiem, zmierżony urzędową nauką i postanowiwszy „czytać jedynie w księdze życia“, kilka lat spędził w wojsku. Później osiada w Holandji, czując tam bezpieczniejszy grunt do tego rodzaju samodzielnych badań i tu przez dwadzieścia lat zajmuje się matymatyką, obserwacjami przyrody i filozofją. Ogłasza Próby filozoficzne, pisze Traktat o świecie (który wszelako niszczy na wieść o skazaniu Galileusza), wreszcie Traktat o namiętnościach duszу. Zarazem dokonał wielu doniosłych odkryć z zakresu badań przyrody. Umiera w r. 1650 w Sztokholmie, dokąd udał się na wezwanie swej wielbicielki, królowej Krystyny.
Kartezjusz jest ojcem nowoczesnej filozofji; wyzwolił ją z więzów teologji i scholastyki, zespalając ją z geometrją, matematyką i przyrodoznawstwem; w miejsce średniowiecznego autorytetu, wprowadził nowoczesny krytycyzm. Zasadnicze swoje dzieło, Rozprawę o metodzie, napisał po francusku, bardziej licząc na zrozumienie swych idei wśród oświeconego ogółu, niż wśród zardzewiałych w łacinie zawodowców. Stąd dzieło jego, metoda jego myślenia, nie ograniczy się w swem promieniowaniu do ścisłej filozofji, ale wnikać będzie stopniowo w całą literaturę francuską: działanie jej odnajdziemy zarówno u Moliera, jak u Monteskiusza, Woltera, a nawet w stylu płochej literatury XVIII w., jak Marivaux, Crebillona, Laclosa...
Przerost ścisłego i abstrakcyjnego rozumowania doprowadza nawet z czasem tę literaturę do pewnej oschłości: trzeba będzie potężnego tchu Rousseau’a, genjalnego pędzla Chateaubrianda, aby ją ożywić nowemi walorami czucia i widzenia. Niemniej pozostanie zawsze cechą francuskiego intelektu, iż, pod najbardziej wiotkim i kapryśnym ornamentem czy „nastrojem“, kryje się nieubłaganie, matematycznie logiczna i jasna myśl.
Oto niepozorne na oko, a tak doniosłe w skutkach zasady tej Metody. Wystarczy porównać stan jakiejkolwiek gałęzi nauki z epoki przed-kartezjańskiej a obecnej, oraz zrozumieć samą istotę nowoczesnego krytycznego myślenia, aby ocenić olbrzymią doniosłość tych prawideł:
„Pierwszem jest, aby nie przyjmować nigdy żadnej rzeczy za prawdziwą, póki nie poznam jej oczywiście jako takiej: to znaczy, unikać starannie pośpiechu i uprzedzenia, i nie pomieszczać w swoim sądzie nic, jak tylko to, co się przedstawi memu umysłowi tak jasno i wyraźnie, iż nie będę miał żadnej możności podania tego w wątpliwość.
„Drugiem, aby każdą z rozpatrywanych trudności podzielić na tyle cząstek, na ile się da, i ile będzie trzeba dla lepszego jej rozwiązania.
„Trzecie, aby prowadzić myśli po porządku, zaczynając od przedmiotów najprostszych i najłatwiejszych do poznania, i pomału, jakgdyby po stopniach, wstępować do poznania bardziej złożonych; przyczem należy przypuszczać porządek nawet między temi, które nie tworzą naturalnego szeregu.
„Ostatnie, aby wszędzie czynić wyszczególnienia tak dokładne i przeglądy tak powszechne, abym był pewny, iż nic nie opuściłem“.
Mimo różnicy broni, Descartes walczy na tym samym froncie co Rabelais i Montaigne: szyderstwo pierwszego i sceptycyzm drugiego podgryzały u samych podstaw spróchniały gmach scholastycyzmu, zanim Descartes zwalił go jakby uderzeniem pięści.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.