Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


filozofji, ale wnikać będzie stopniowo w całą literaturę francuską: działanie jej odnajdziemy zarówno u Moliera, jak u Monteskiusza, Woltera, a nawet w stylu płochej literatury XVIII w., jak Marivaux, Crebillona, Laclosa...
Przerost ścisłego i abstrakcyjnego rozumowania doprowadza nawet z czasem tę literaturę do pewnej oschłości: trzeba będzie potężnego tchu Rousseau’a, genjalnego pędzla Chateaubrianda, aby ją ożywić nowemi walorami czucia i widzenia. Niemniej pozostanie zawsze cechą francuskiego intelektu, iż, pod najbardziej wiotkim i kapryśnym ornamentem czy „nastrojem“, kryje się nieubłaganie, matematycznie logiczna i jasna myśl.
Oto niepozorne na oko, a tak doniosłe w skutkach zasady tej Metody. Wystarczy porównać stan jakiejkolwiek gałęzi nauki z epoki przed-kartezjańskiej a obecnej, oraz zrozumieć samą istotę nowoczesnego krytycznego myślenia, aby ocenić olbrzymią doniosłość tych prawideł:
„Pierwszem jest, aby nie przyjmować nigdy żadnej rzeczy za prawdziwą, póki nie poznam jej oczywiście jako takiej: to znaczy, unikać starannie pośpiechu i uprzedzenia, i nie pomieszczać w swoim sądzie nic, jak tylko to, co się przedstawi memu umysłowi tak jasno i wyraźnie, iż nie będę miał żadnej możności podania tego w wątpliwość.
„Drugiem, aby każdą z rozpatrywanych trudności podzielić na tyle cząstek, na ile się da, i ile będzie trzeba dla lepszego jej rozwiązania.
„Trzecie, aby prowadzić myśli po porządku, zaczynając od przedmiotów najprostszych i najłatwiejszych do poznania, i pomału, jakgdyby po stopniach, wstępować do poznania bardziej złożonych; przyczem należy przypuszczać porządek nawet między temi, które nie tworzą naturalnego szeregu.
„Ostatnie, aby wszędzie czynić wyszczególnienia tak dokładne i przeglądy tak powszechne, abym był pewny, iż nic nie opuściłem“.
Mimo różnicy broni, Descartes walczy na tym samym froncie co Rabelais i Montaigne: szyderstwo pierwszego i sceptycyzm drugiego podgryzały u samych podstaw spróchniały gmach scholastycyzmu, zanim Descartes zwalił go jakby uderzeniem pięści.