Antologja literatury francuskiej/Crébillon-syn

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Crébillon-syn
Pochodzenie Antologja literatury francuskiej
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Całość jako: Pobierz cały tekst jako ePub Pobierz cały tekst jako PDF Pobierz cały tekst jako MOBI
Indeks stron
CRÉBILLON-SYN.

Klaudjusz Prosper Jolyot de Crébillon urodził się w Paryżu, w r. 1707, z ojca Prospera, sławnego i współcześnie wysoko cenionego tragicznego poety, którego sława wszelako z czasem bardzo zbladła. Młody Crébillon wzrósł w biedzie (ojciec, podobnie jak Marivaux, stracił całe mienie na osławionym „systemie Lawa“); żyjąc w domu ojcowskim, słynnym z zaniedbania i brudu, pełnym psów, kotów, kruków etc., roił sobie obrazy z życia najwykwintniejszego towarzystwa, płoche, oddychające zbytkiem i rozkoszą. Pierwszy jego utwór to Listy margrabiny de M**; wydana w r. 1734 i głośna przez chwilę Warzecha dostępuje tego zaszczytu, iż, dopatrując się w niej niedyskretnych aluzyj politycznych i osobistych (oprócz występku niemoralności), skazano ją na spalenie, autora zaś na więzienie w Vincennes. Więzienie skończyło się po kilku dniach, na wstawiennictwo samej królowej. Fakt ten wskazuje, wśród jakich utrudnień lawirowała ówczesna literatura, skoro pisarz nawet tak odległy od wszelkiej „ideowej“ działalności jak Crébillon, raz po raz wchodzi w zatarg z władzą. Najgłośniejszy z jego utworów Sofa zostaje, dekretem z r. 1742, skazany na zniszczenie z przyczyny swej niemoralności, autor zaś otrzymuje rozkaz udania się na banicję o 30 mil za Paryż. W obronie swojej Crébillon usprawiedliwia się, iż napisał Sofę na wyraźne żądanie i do prywatnego użytku króla pruskiego Fryderyka... Ale nie najmniej charakterystycznem dla tej osobliwej epoki jest uwieńczenie karjery pisarskiej autora, ściganego więzieniem i wygnaniem za niemoralność: w r. 1759, dzięki poparciu kochanki królewskiej, pani de Pompadour, Crébillon otrzymuje posadę cenzora królewskiego! Zresztą, wedle relacyj współczesnych, wywiązywał się z tych obowiązków bardzo przyzwoicie, wcale nie gorzej od innych. Umiera w r. 1777.
Utwory Crébillona, mimo swej błahości, przetrwały; raz jako wykwit niewątpliwego talentu, a powtóre jako bardzo ciekawy dokument obyczajowy. Arystokracja francuska, odsunięta — jeszcze przez Ludwika XIV — od powagi spraw państwowych, skupiona koło dworu i celowo popchnięta przez króla w czcze i próżniacze życie, obróciła swe wrodzone dary na stworzenie wysokiej kultury towarzyskiej; zarazem — prócz polowania — miłostki stały się jedynem ujściem bujnych temperamentów. Zanikł wszelki cień nietylko moralności, ale obyczajności w tej mierze; miłość rozmieniła się na drobną monetę „kaprysu“. Zarazem, zmysły stępiałe w tych nazbyt łatwych igraszkach, domagały się coraz nowych podniet: dostarczał ich intellekt, wyostrzony wiekiem całym literatury psychologicznej, oraz świeżą modą dyletantyzmu naukowego. To chłodne psychologizowanie, eksperymentowanie, ta rozpusta mózgowa na samem łonie t. zw. rozkoszy, znajduje wyraz w utworach Crébillona, nie pozbawionych dyskretnego sarkazmu. Skłonność do ujmowania kapryśnej gry serca i zmysłów w matematycznie ścisłe rozumowania nadaje jego stylowi cechy oschłości i sztuczności; a przyczynia się do tego i ta okoliczność, iż, wedle ówczesnej konwencji, najbardziej śliskie tematy miały do rozporządzenia wyłącznie język dworsko-poprawny, posługujący się wciąż szczudłami peryfrazy. Współcześni krytykowali mocno wymęczony język tych błahostek; dziś, właściwość ta daje utworom Crébillona charakter „stylowej“ staroświeczczyzny. Najbardziej czytelne pozostały jego dialogi: rodzaj literacki, którego był poniekąd twórcą (Noc i chwila, Igraszki kącika przy kominku, etc.).





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.