Achilleis/Scena XXIV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Achilleis
Podtytuł Sceny dramatyczne
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1903
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


PRZED ŚWIĄTYNIĄ ILIONU.
KASANDRA
(oddaje Troilusowi łuk i kołczan)

Tą bronią jeno i temi grotami
może być Iljon zdobyty
i przeto łuk i groty, chowane w świątyni,
nigdy nie przejdą w ręce obce; są strzeżone.

TROILUS

Więc mają groty być w niebo puszczone
na znak przymierza z Bogiem?

KASANDRA

Łucznik tu stanie przed progiem
i potrzykroć ukłonem pozdrowi
Boży dom. — Ty wtedy zejdziesz ku niemu,
podasz mu łuk i kołczan przerzucisz przez ramię.
Przybędzie ustrojony Centaur konny,
na świętym Pozejdona rumaku,
będzie miał słońce na kołpaku.
I weźmie z twych rąk łuczysko Boga olbrzymie
i grotem w niebo się zmierzy
i cięciwy przygnie i uderzy.
A gdy grot w niebo uleci,
ja bramę świątyni otworzę,
by orszak wszedł. I to będzie znaczyło,
że morski Bóg jest z nami w zgodzie.
A resztę dnia naród spędzi w gospodzie
na ucztach i wesołej zabawie.

TROILUS

Jeno to by mnie jedno cieszyło,
żebym to ja wyrzucał tę strzałę.

KASANDRA

Niemasz dość silnych rąk, ty jesteś dziecko.

TROILUS

Więc pocóż mam tu być?

KASANDRA

Boś ty niewinny i masz w oczach czystość
i twój wzrok jest pogodnie patrzący
i żeś ty niewiedzący.
Bo taki tylko może być wybrany,
by łuk podawał i groty
i patrzył w twarz łucznika
a nietknięty był grzechem sromoty.
Tak żąda narodu prawo.
Ty jesteś pośrednikiem Boga.

TROILUS

Wszyscy będą się na mnie patrzyli,
co ja zrobię —? Ja jestem ciekawy,
jak wysoko strzała poleci?

KASANDRA

Laokoon dawnemi laty
łucznikiem bywał w tej zabawie.
Dziś Boga klnie i swojej straty
opłakuje, bo mu dzieci pomarły,
bo je węże święcone
oplotły uściskiem i pożarły.

TROILUS

Widziałem go wczora.

KASANDRA

Lat temu tyle, ile twego życia,
jak uroczystość nie była święcona,
odkąd węże wyszły z ukrycia
i Laokoon przeklął Posejdona.
Nikt inny nie śmiał z koniem pójść
i nikt nie chciał pozwolić,
by jego dziecko łuk ten podawało
u bram rozwartej świątyni,
bo obawiano się Laokoona
losu.

(słychać muzykę)
POSPÓLSTWO
(wbiega)
(otaczając)
ORSZAK POZEIDONOWEGO KONIKA
(muzyka)
KASANDRA
(kołace do wrót świątyni)
DIOMEDES
(przebrany, ustrojony w orszaku Pozejdona)
(zbliża się ku Odysowi)

Co ona robi?

ODYS
(skłania się w ceremonialne ukłony)
(to znów trójzębem tłum przegania)
(ustrojony z medyjska, jako Pozejdon na drewnianym koniku)
(tak zaś jest, że jeździec dźwiga sam na szelkach ów tułów koński, na którym niby harcuje)

Puka, by ten stary otworzył.
Upatruj sobie tych,
których trza, byś pierwszych położył
trupem,
skoro ja wezmę łuk z rąk chłopaka.

(muzyka)
KASANDRA
(pod wrotami świątyni, zaniepokojona)

Stójcie Trojanie!

WSZYSCY

Drzwi rozwalić!!

(rozbijają drzwi świątyni)
ODYS
(kłania się trzykrotnie Troilusowi)
TROILUS
(zarzuca mu kołczan przez ramię)
(podaje mu łuk)
ODYS
(wyrzuca grot w niebo)
KASANDRA
(przerażona, we wrotach świątyni)

Stójcie Trojanie!! — Węże!! Trup tam leży,
ujęty wężów okropnym uściskiem.
Niepatrzcie! zamknąć wrota!!

(do Troilusa)

Uciekaj dziecko!

ODYS
(zmierza się; godzi grotem w Troilusa)
ORSZAK POZEJDONA
(rzuca się na Trojańczyków, mordując)
ODYS
(wyrzuca groty i od wrót świątyni mierząc, zabija mężów)
KASANDRA
(nad upadłym Troilusem)

Kona! Kona! Kona!
Laokoonie, wróżba twa spełniona!

(ucieka)
(zdaleka jeszcze, grają fletnie)
ODYS
(bije grotami w tłum).





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.