365 obiadów za 5 złotych/Sandacz bez ości smażony

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lucyna Ćwierczakiewiczowa
Tytuł 365 obiadów za 5 złotych
Wydawca nakładem autorki
Data wydania 1871
Druk Drukarnia Aleksandra Pajewskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

14. Sandacz bez ości smażony.

Oczyściwszy sandacza nie krajać go w dzwonka, lecz wpodłuż rozpłatać, wyjąć kość środkową i obrać delikatnie z cienkich ości, których u sandacza jest bardzo mało. Każdą połowę przekroić powtórnie wzdłuż i pokrajać w podłużne kawałki, mniéj więcéj od 4 do 6 cali, posolić, po kilku godzinach gdy ma być użyty, obetrzéć czystą bibułą do sucha, rozbić kilka całych jaj bez wody, bijąc mocno, żeby się aż zapieniły, umoczyć każdy kawałek w tych jajach, aby go suto objęły i wyrzucić na stolnicę grubo posypaną, tartą, przesianą na mąkę bułką, utarzać w niéj żeby się gruba warstwa zrobiła i nigdzie jajko lub ryba nie przebijała. Rozpuścić koniecznie na miedzianéj patelni dobrego klarowanego masła, na każdy funt ryby nieoczyszczonéj ćwierć funta masła, gdy się mocno zagotuje ale nie zrumieni jeszcze, wrzucić rybę i smażyć do mocno rumianego koloru, wyjmując każdy dosmażony kawałek ostrożnie widelcem na półmisek. Usmażone ryby układać w kratę, nakrzyż w górę, co bardzo ładnie wygląda i obsypać usmażoną na témże maśle chrupiącą zieloną natkę pietruszki.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Lucyna Ćwierczakiewiczowa.