Świat kobiecy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
>>> Dane tekstu >>>
Autor Maria Grossek-Korycka
Tytuł Świat kobiecy
Pochodzenie Bluszcz
Pismo tygodniowe ilustrowane dla kobiet
rok LIX nr 1 i 2
Data wydania 2-9 stycznia 1926
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI (testowo)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron

  № 1 BLUSZCZ 7  



  MARJA GROSEK-KORYCKA FELJETON  
ŚWIAT KOBIECY
DUCHOWA ANDROGYNE


Sumując w pamięci dodatnie i ujemne rysy kobiecości, nie trudno zauważyć, że jest ona doskonałem, wielowiekowem przystosowaniem się do warunków bytu. Królowa domu posiadła te cnoty, które najświetniej jarzą się w przybytku, zamkniętym czterema ścianami — wady zaś i braki, z cnotami temi skoordynowane, nie zazębiając się o żadną potrzebę domowego życia, nie wchodziły nikomu w drogę — nikt nam też ich nie wypominał.
Taką była kobieta domatorka — casalinga, jak ją nazywają włosi.
Kobieta wyrobiła w sobie posuniętą do mistrzowstwa umięjętność obchodzenia się z człowiekiem ukochanym. Żyć z obcymi nie przyzwyczaiło ją zamknięte życie — obcy, jak w dziecku, budził lęk i nieufność. Niechęć do obcej kobiety, zwłaszcza tej, co się w jej domu osiedla, może w niej zaszczepiły te wieki odległe barbarzyństwa, kiedy każda kobieta przestępująca jej progi, była to rywalka zwyciężczyni, którą, jako nową żonę, wprowadzał do domu pan i mąż.
Odkąd zaczęłyśmy emigrować z ciasnego naszego królestwa coraz tłumniej i coraz zupełniej na szeroki świat, cnoty nasze zaczęły gasnąć tam, w tych wielkich otwartych przestrzeniach — a wady uwypukliły się i nabrały koloru.
Braki nasze dały się odczuć i nam, i drugim. Dlatego to zamiast staroświeckiego ubóstwienia, kobieta coraz częściej spotyka się z nieżyczliwą krytyką. Występuje gynefobja: Weininger i Nietzsche. Charakter mężczyzny wydaje się dziś lepszym, niż kobiecy, bo mężczyzna obraca się wciąż na tym samym terenie, do którego przystosował się odwiecznie, a na którym kobieta znalazłszy się, jest nie u siebie.
Stopy nasze przywykłe deptać wązkie ścieżki ogródka i deski wygładzone, potykają się o bruki i schody, wywołując uwagi szydercze, żeśmy się zadaleko odbiły od domu.
Zrozumiałyśmy, że nie można stanąć do współzawodnictwa z mężczyzną, pozostając dawnąManią“,Zosią“ iHelcią“, którą służąca odprowadzała na pensję.
Pierwsze pokolenie tak zwanych emancypantek zaczęło gwałtownie naśladować mężczyznę, głównie być może z cech zewnętrznych.
Pierwsze studentki obcinały włosy, nosiły bluzę roboczą ze skórzanym paskiem — przejęły męski chód o wielkim kroku, z wymachiwaniem rękami — palenie papierosów i dezinwolturę obejścia.
Następne pokolenie studentek oceniło już monstrualną niedorzeczność wyzbywania się urody i wdzięku. Dzisiejsza studentka strojna i ufryzowana jest zwyczajną elegantką, która chce czarować. Ale naśladownictwo mężczyzny poszło w głąb. Kobieta przejęła się do szpiku kości jego pozytywizmem, stała się fanatyczną dewotką postępu, aby jej, broń Boże, nie posądzono o taki nadmiar uczucia i wyobraźni, którego wykładnikiem jest religijność! Wyrobiła w sobie twardość, oschłość i dziką energję. I jak każdy neofita przesadziła w tem wszystkiem grubo!
Starła się tak morderczo trzeźwą, logiczną, twardą, oschłą, jak nigdy znów nie bywa mężczyzna! Świat widokiem tym przerażony zawołał: „Powróćcie nam kobietę wczorajszą“. Mężczyźni lamentują: „Chcemy w kobiecie kobiecości!“.
Och, ta kobiecość — ta kobiecość! jakże mężczyźnie było z nią dobrze! Formę jej on sam wymodelował tak, aby zadawalniała wszystkie jego potrzeby, aby mu była najwygodniejszą i najprzyjemniejszą. Dał jej do ręki malutki, skrócony katechizm, w którym on jest bogiem, to jest cnotą, co dogadza jego interesom — to występkiem, co się im sprzeciwia. — Reszta: „rób co chcesz — to już nie ma żadnego znaczenia — jaką będziesz dla całej reszty świata nie jest ani złem, ani dobrem“.
Wieki kobieta przetrwała w tym Zakonie. Była cudowną matką i cudowną żoną — naprawdę niedobra zdarzała się wyjątkowo. Mężczyznę otaczała cała hierarchia służebnic, przez które był wypielęgnowany, wychuchany i obsłużony. Krzywił się czasem, poczuwszy na karku pazury teściowej, ale... wiedział on dobrze za co... Teściowa bywa złą dla zięcia tylko wtedy, gdy zięć jest złym dla jej córki... Jęczał niekiedy, wzięty w dwa młyńskie kamienie, pomiędzy matkę swoją, a żonę swoją, które się nienawidziły, choć były dla niego aniołami. Ale i ten zatarg ścierało kilka lat pożycia, sprowadzając spokój. — Mężczyzna posiadał skarb w kobietach, które mu bardzo dzielnie żyć pomagały.
Nie dziw, że chciałby typ dawnej kobiety zatrzymać. Mnożyłam do nieskończoności zdjęcia mojego kodaka: sceny, typy, rozmowy i historje, siejąc je obficie po drodze moich feljetonów, aby odsłonić zakulisy Świata kobiecego, aby pokazać odwrotną stronę tej kobiecości, tyle sławionej, tyle opiewanej! — Jest ona piękna i dobra, ale tylko na tle tego życia, które ją urobiło przez wieki: w domu, w rodzinie i w przeszłości.
Nie, nie będziemy pielęgnować jej w sobie... jeszcze dlatego i przedewszystkiem dlatego, że życie dzisiejsze zachować jej nie chce — i nie może!
Czy to znaczy, że będziemy naśladować mężczyznę. — Nie! nie będziemy naśladować mężczyzny, wirylizować się także nie będziemy. Wszelkie naśladownictwo jest tworem martwym, po którym znać, że powstał sztucznie, że mu brak, tego wielkiego, życiodajnego wstrząsu, w którym poczyna się dzieło żywe. — Cóż więc ma poczęć kobieta dzisiejsza? — To, co roślina, gdy ogrodnik odchyli nad nią szklanny dach cieplarni, gdy ją dotknie słońce, deszcz i wiatr wiosenny, a soki świeżo z ziemi wessane zaczną obiegać po żyłach. Roślina poddaje się temu procesowi, który wydobywa skryte w niej potencje: liście, kwiaty i owoce, barwy i zapachy.
Zamiast tej kobiecości prymitywnej, która w nas stopniowo zamiera, do której napróżno nawoływać, napróżno nas zawracać!.. „przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia“.
Ewolucja rozwinie w nas nową, wyższego porządku kobiecość.

Kobieta była dotychczas powstrzymana w rozwoju przez zamknięcie, brak szerokich doświadczeń, skrępowanie woli, niećwiczenie wszystkich władz ducha i intellektu równomiernie. Charakter nasz był dotychczas prymitywny, surowy, jak ta zielona, niedojrzała bera jesienna. Kobieta była niedorostkiem, była dzieckiem! — może z wdziękiem dziecka, ale i z jego opłakaną bezradnością i mazgajstwem — o ile nie miała w sobie demonicznej przewrotności.
Brakowało nam po dziś dzień powagi, skupienia i pogłębienia się.
Nie miałyśmy tego „dociągnięcia“, tego co rosjanie nazywają „wydierżka“: umiaru, taktu, skończoności — tego słowem, co cechuje wyrobienie do ostateczności: dojrzałość. — Mężczyzna jest od nas o całe wieki starszy.
I tem głównie góruje nad nami — i w tem musimy go przedewszystkiem dopędzać.
Gdy życie o rozległych, otwartych horyzontach wolnego człowieka, bogactwo wszelkich doświadczeń, zapasy z losem, walka z ludźmi, w której się zwycięża wspaniale, lub ginie bezlitośnie o własnej tylko mocy, wezmą w swoje obroty naturę kobiecą, z jej pnia rdzennego wystrzeli nowy kwiat wyższej kobiecości, aby potężniej jeszcze, niż pierwej, zachwycić oczy świata...
Jak będzie wyglądać ten nowy cud kobiecy?
Spróbujmy co nieco wykombinować.
To przesąd, że się nie daje połączyć słodycz i moc, delikatność i energia, miłość i dzieło — polot intuicji i żelazne tryby logiki.
Cechy te wykluczają się na niższym stopniu w pierwotnej psychice, ale się kojarzą ze sobą doskonale w psychice wyższej.
Weźmy psychikę artysty, tak bardzo zbliżoną do kobiecej. Doskonały artysta musi posiadać intuicję i rozum. Intuicja jest pierwiastkiem twórczym, ale artysta pozbawiony logiki może być tylko mniej więcej świetnym szkicownikiem — dzieła nie stworzy bez współudziału rozumu, który jest pierwiastkiem organizacyjnym, konstrukcyjnym. Plan świątyni stworzy talent architekta, ale linja na papierze nie stanie się murem bez obliczeń matematyka.
Kobieta, przyswajając sobie metody ścisłego myślenia, logizując swoją inteligencję przez tresurę szkolną, nie potrzebuje bynajmniej zatracać wrodzonej intuicji — przeciwnie należy ją ochraniać od zakusów rozumu, który jest agresywnym i dąży do rozstrzygania sam o wszystkiem. Inteligencja wyższa rozporządza dwoma aparatami, z których każdy ma wyznaczoną dziedzinę: będzie miała parozwóz do jeżdżenia po ziemi i samolot do latania w powietrzu.
Logika założy tylko hamulce, opanuje tylko impulsywność i instynktowność kobiecego prymitywu, które są rozpaczą dla rozumu i tak często nieszczęściem dla życia.
Dobroć niemocy, słodycz bierności nie są tem samem, co słodycz pobłażania, dobroć wyrozumienia w tym, kto wszystko przebacza, bo wszystko zrozumiał, a wszystko zrozumiał dlatego, że w nim jest miłość kosmiczna wszystkiego. Słodycz i dobroć w ten sposób urzeczywistniane są już same energją i siłą. Uczucie będzie w kobiecie zawsze górować nad intelektem, dokąd tylko kobieta będzie nosiła wzniosłe imię matki, do końca świata przypuszczam — ale to będzie uczucie, a nie czułostka, nie sentymentalizm i jego minoderja. Niech nas nie razi zimno i suchość nowej kobiety, to robi neofityzm, kobieta wirylizuje się przesadnie. Jej uczuciowość przechodzi w regestr wyższy.
Panowanie takiego uczucia nie będzie przeszkadzać rozpędowi woli — bo ono jest i owszem wiecznie bijącem źródłem, z którego wytryska wszelka dynamika duchowa, wola czynna i energia sprężysta — a i wola i jej czyn będą nosiły zabarwienie gorące uczuciowego źródła, skąd wytrysły. Kobieta będzie zawsze żyć miłością — ale nie miłostkami! Nie będzie się spalać bezpłodnie w popiołach wspomnienia, ani rozemglać w marzenia przemieniona.
Nie będzie żyć negatywem miłości i przemieniona w furję zawiści i nienawiści. Bo będzie miała tak jak mężczyzna dopełniacza i zastępcę miłości — dzieło.
August Comte, ukończywszy olbrzymią swoją pracę dookoła Wielkiej Formuły, wpadł w rozpacz: dzieło to jest chybione przez jednostronność: niema w niem objawień i wskazań serca. — Niema zasady odmawiać im „prawdy“, tak samo, jak pewnikom rozumu. — Do identycznych prawie wniosków doszedł drugi kolos nauki pozytywnej, — Wundt — i on ujmuje się za głosem serca, któremu nie ma zasady odmawiać posłuchu.
Otóż ten czynnik: serce, nigdy w myśli kobiecej pominiętym nie będzie. Ani w prawie jakiemkolwiek, rządzącem ludźmi — prawo moralne.
Bogata uczuciowość, bujna wrażliwość, gorąca pasjonalność będą zasilały obficie krwią coraz nową dzieło kobiety, w którem będzie się dawało zawsze wyczuwać tętniące życie serca.
Dzieło kobiety nie będzie nigdy zimnem. Wyższa psychika kojarzy w sobie cechy męzkie i żeńskie — jestto duchowa androgyne.
Wyższa kobiecość będzie się rozwijać w kierunku duchowej androgyne.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Grossek-Korycka.