Święci poeci. Pieśni mistycznej miłości/Błog. Jakub z Todi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lucjan Siemieński
Tytuł Błog. Jakub z Todi
Pochodzenie Święci poeci.
Pieśni mistycznej miłości
Data wydania 1877
Wydawnictwo Księgarnia Wł. Bełzy
Drukarz I. Związkowa Drukarnia we Lwowie
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
III.
BŁOG. JAKUB Z TODI.
(Jacopone da Todi.).
W mieście Todi w Umbryi mieszkała szlachecka rodzina Benedettich. W domu tym urodziło się dziecię płci męzkiej około r. 1240, które ochrzczono imieniem Jakuba. Ojciec, zamożny człowiek, dawał synowi staranne wychowanie, a gdy podrósł, posłał go na naukę prawa do Bononii. Jakub Benedetti wrócił po skończonej nauce do rodzinnego miasta, i został adwokatem, ożenił się i robił majątek. Zdarzyło się pewnego razu, że miasto wyprawiało jakiś festyn publiczny na którym znajdowała się także małżonka młodego jurysty. Mąż umieścił ją na estradzie w gronie szlachetnych dam, — estrada się łamie; stosy ofiar zostają przygniecione walącemi się belkami i deskami. Jakub biegnie ratować żonę; wydobywa ją i unosi aby rany opatrzyć: gdy rozpiął jej bogatą i strojną suknię, ujrzał że pod nią nosiła Włosienicę.... Nieszczęśliwa na jego ręku skonała. Ta nagła jej śmierć, to umartwienie ciała pod pokrywką światowej elegancyi, wstrząsnęło umysłem młodego prawnika.... Mówiono w mieście że dostał obłąkania; bo tak ruchomy jak nieruchomy majątek zaczął rozdawać pomiędzy ubogich, a sam okryty łachmanami wałęsał się po ulicach, ścigany przez uliczników wołających na niego: „głupi Jakubek“.

Przez lat dziesięć po tem nieszczęściu, oddawał się nauce Teologii i rozmyślania; poczem w r. 1278 zapukał do fórty klasztornej zakonu franciszkańskiego, prosząc aby go do zgromadzenia przyjęto. Wahano się przyjąć człowieka niespełnych zmysłów; lecz on przyniósł świeżo napisane dwie pieśni, jedną po łacinie, drugą po włosku, które przekonały przełożonego, że miał do czynienia z niepospolitym człowiekiem. Cierpienie i samotność, te dwie wielkie mistrzynie jeniuszu, zrobiły z wymownego niegdyś prawnika, znakomitego poetę.
Przyjęto go więc do zakonu. Kłótnie i spory prawnicze, światowe, które, jak mniemał Jakopone, zostawił był za fórtą klasztorną, czekały go w zawichrzonym kościele. Rodzina franciszkańska podzieliła się na dwa stronnictwa; jedno usiłowało utrzymać pierwotną, surową regułę, drugie chciało się z niej wyłamać. Jakopone trzymał się pierwszego. Do tego wmięszała się gra politycznych stronnictw; trubadur ubóstwa, dał się wciągnąć w te gorszące spory, i srodze za to odpokutował zamknięty w więzieniu przez Papieża Bonifacego VIII. — Uwolnił go następca na Piotrową stolicę Benedykt XI.
Jakopone z Todi zakończył żywot wielkiej świątobliwości w r. 1306.
Dołączone cztery pieśni tak są wybrane, żeby z nich można mieć wyobrażenie o jego sposobie pisania, a mianowicie o wysokim nastroju tego poetycznego ducha.
Zbiór jego poezyi włoskich bardzo jest liczny. Najpierwej wyszły one w Rzymie r. MDLVIII pod tytułem: I cantici del beato Jacopone da Todi itd.
Największą sławę zrobiła temu poecie pieśń łacińska: Stabat mater dolorosa, i druga, niedawno odkryta w manuskryptach bibl. paryskiej: Stabat mater speciosa. Pierwszą z tych pieśni kościół przyjął i rozpowszechnił po całym świecie.











Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Lucjan Siemieński.