Śpiewy historyczne (Niemcewicz)/Uwagi nad upadkiem i charakterem Narodu Polskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ursyn Niemcewicz
Tytuł Uwagi nad upadkiem i charakterem Narodu Polskiego
Pochodzenie Śpiewy historyczne
Data wydania 1816
Druk Drukarnia nro 646
przy Nowolipiu
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Galeria grafik w Wikimedia Commons Galeria grafik w Wikimedia Commons
UWAGI
Nad upadkiem i charakterem Narodu Polskiego.
Rule Segment - Wave - 40px.svg Rule Segment - Wave - 40px.svg

Skréśliwszy w powyższych przydatkach krótki obraz dzieiów oyczystych, przyzwoitą rzeczą zdaie się zastanowić się nad przyczynami upadku, i nad charakterem narodu naszego.
Mniemaniem było u obcych, a nawet i u nas samych, że letkość i giętkość nasza, łatwość w przeymowaniu i naśladowaniu wszystkiego, co tylko oczy nowością uderza, uczyniły nas ludem raczéy naśladowczym, niż noszącym oddzielną od innych, narodową cechę. Niesłusznym iest mniemanie podobne: geograficzne położenie nasze, powietrze ktorem oddychamy, prawa pod któremi żyliśmy, iak innym narodom tak i nam pewne wycisnęły znamię, a nieograniczona wolność któréy używali przodkowie nasi, i wadom i przymiotom wszelką bojaźń, wszelki odeymuiąc przymus, dozwoliły obudwóm okazać się widoczniéy i silniéy. Buyność rodzaynéy ziemi, wzywała nas do rolnictwa, natarczywość naiezdnych sąsiadów do woien ustawnych, ztąd w iednym narodzie dwa odrębne uczyniły się oddziały, rolników długo wolnych, poźniéy skazanych do posłuszeństa i pracy, i ludzi woiennych czyli szlachtę: ostatni walcząc pod okiem królów, panów na ow czas całéy Polskiéy ziemi, z zaniedbaniem innych iak wprzód gdzieindziéy, iunas sami iedynie odbierali wszystkie nadania, dostoieństwa, nagrody, sami byli znaczącą i wpływającą częścią narodu. Póki tędzy królowie sprawowali rządy kraiu, w przyzwoitych klubach utrzymywać umieli tę szlachtę, lecz z rozdzieleniem Państwa przez Krzywoustego, z zdrobnieniem powagi naywyższéy, z prowadzeniem poźniéy frymarków o berło, władza téy szlachty wzrastaiąc, przywłaszczaiąc wszystko, ciężąc nad wszystkim, zniszczyła nakoniec rownowagę między sobą, ludem i tronem. Wzbicie się iednéy części naroduw bogactwa i władze, uiarzmienie innych, osłabienia całości stały się przyczyną. Wkrótce szlachta tana pozór do równego wolności przypuszczona udziału, przez niezmierną w maiątkach różnicę, uboższa możnych stała się narzędziem: możni więc rządzili wszystkim, a często niezgodni z sobą, zawiśni królów, w błąd namiętności swoich zagarnąwszy oyczyznę całą, z szczytu wyniesienia pogrążyli ią stopniami w wiecznéy przepaści. Niepostrzegano w nieszczęsnéy ślepocie, że podobne nadużycia, że burzliwe królów wybory, oddalenie od swobod mieszczan i pospolitego ludu, sprowadzą kiedyś skutki okropne. Na szabli tylko pokładano bezpieczeństwo i całość: zaniedbane nauki, handel i przemysł, zaniedbane porta morskie, bez których, rzadko narod wzniesię się do potęgi, światła i bogactw. Przez kilka wieków z łatwością nad nieprzyjacielem odnoszone zwycięztwa, nadały mniemanie, że bez utrzymywania gotowego do boiu woyska, bez rządu, podatków, stałego opatrzenia skarbu, dosyć iest wsiąść na koń, by naiazd odeprzeć; ztąd przez opieszałe ściąganie się woysk ginęła naypomyślnieysza do boiu pora, a niezapłacenie żołdu przez rozeyście się lub rokosze woyskowe, niszczyły nayświetnieysze wyprawy, uciemiężeń dla kraiu i klesk tysiącznych stawały się powodem. Trwano atoli w nałogu, nieuważaiąc, że w Europie odmieniło się systema, że barbarzyńskie lub słabe narody wzbiiały się w potęgę i oświatę, że gdy gdzie indziéy obok swobod władza wykonawcza coraz silnieyszéy nabierała tęgosci, że gdy lud rolniczy, przemysłowy odbierał od teyże władzy coraz mocnieysze opiekę i zachęcenia, my dawnemi uprzedzeniami naszemi pogrążeni w ospałości i zbytkach, szlachtę tylko maiący za naród, królów za podległych sobie urzędników, lud za narzędzia dochodów i bogactw, w głębokiem zapomnieniu czekaliśmy, aż nas uderzy okropny cios polityczego zgonu, czekaliśmy aż do chwili, gdzie przebudzenie i szlachetna rozpacz poźnemi iuż były.
Te są błędy które zguby naszéy stały się przyczyną, winy które niecałemu narodowi lecz z iednéy strony ślepocie możnych, z drugiéy zbytniéy powolności królów przypisać należy. Nadużycia wolności przez szlachtę, zupełne oddalenie od niéy ludu, powszechnego uiarzmienia stało się przyczyną: lecz nie możnaż na obronę Polaków powiedzieć, ze też same nadużycia są w ludzkiéy, naturze: któryż naród niedopuścił się ich, ilekroć poczuł, że wodze rządu w słabych spoczywały dłoniach! dopuściło się wielu nie raz z potarganiem wszystkich społeczeństwa związków, z tym okropném wstrząśnieniem, na które wzdrygała się ludzkość! U nas przy powszechnéy, iż tak rzekę bezkarności nie widziano ani w publicznych zatargach passyy zawziętych, ani zbrodni w życiu cywilnym. Zawsze dobroć i uprzeymość przemagały nad gniewem. Rząd arystokratyczno-gminny, gdzie się mniéy lub wiecéy potrzebowano, na wzaiem, uczynił szlachtę nasze uprzeymą i giętką, sam zbytek wolności, samo prawo mówienia królom prawd nayostrzeyszyęh, uczyniło ią otwartą i śmiałą, ciąg nieprzerwanych woien wytrwałą, bitną, kochaiącą się w rycerskich ćwiczeniach; dostatki ludzką, gościnną, chciwą roskosz i zabaw. Zarzucaią nam skłonność do nieposłuszeństwa i zbytków, lecz boiaźń i zawiść ku władzy królewskiéy nie uwalniała nas nigdy od uszanowania tronowi winnego. Niemasz podobno narodu, w którymby królom większą cześć oddawano iak w naszym; nigdy tron Polski krwią nie był zbroczonym; wiecéy powiem, mimo wszelkich w téy mierze zarzutów, nie masz narodu któryby pod królem dzielnym i skłonności nasze znaiącym, łatwieyszym był do rządzenia iak nasz, dowiodł tego król Stefan, niestety! na nieszczęście nasze zbyt wcześnie porwany.
W samym nawet nadużyciu bogactw iaśniał w Polakach umysł szlachetny i woienny, niszczyli się wiecéy dla drugich niż siebie, nie wymysły, nie próżny wytwór, lecz przepych w zbroi, rysztunkach i koniach, okazałość w narodowych zjazdach, hoyna w przyięciu gościnność, takie były ich zbytki: mógł nierząd, uśpić na czas w Polakach ducha wojennego, zagnieździć w nich trwaiacy może dotąd nałóg, nieczynności, niesmak do ciągłéy pracy, niepohamowaną chuć zabaw i roskosz; lecz nadając wady, zachował w całéy swéy sile śmiałość, szlachetne poświęcenie się dla krain, dla swobód, i tę iż tak rzekę żelazną wolą bycia narodem. Ileż w dzieiach naszych widziemy cnot tych przykładów. Ci nawet możni co tak niebacznie wyłamywali się od ciężarów i poborów publicznych, gdy kray znaydował się w potrzebie, wiedli własnym nakładem na obronę iego rycerzów hufce tysiączne. Na seymie Piotrkowskim w r. 1562 gdy Zygmunt August oświadczył przed narodem, iż rozrzutnością przodków iego, dobra i dochody koronne tak były strwonione, iż król nie był iuż w stanie wywieść siły zbroynéy na oparcie się Tatarom i Moskwie, senat i posłowie idąc ieden po drugim przed tron, darli nadane sobie przywileje, i własności koronne koronie nazad wracali. Za naszych czasów w ostatnich o istność nasza zapasach, widzieliśmy z iakim zapałem biegła młodzież nasza do broni, z iaką ochotą porywał lud wieyski rolnicze narzędzia, by naiezdników odpierać, z iak rzewną hoynością sędziwa starość swe zbiory, płeć piękna, płeć słaba swe kosztowne ozdoby, składały na ołtarzu konaiącév oyczyzny. Kochali ią zawsze Polacy przodkowie nasi dla tego, że była świetną, że była ziemią, na; któréy odbierali tyle wolności i dobrodzieystwmy dla tego może naybardziey, żeśmy ią tak niesprawiedliwie zgnębioną, tak nieszczęśliwą widzieli.
Nic uczciwego serca bardziéy nie wzrusza, iak widok niewinnego prześladowania i ucisku; do słodkich uczuć które nieci w każdym samo wspomnienie oyczyzny, łączy się dzisiay ta rzewna litość, teł ubolewanie nad nią, ten żal które niesprawiedliwość, zniewaga, ostatnie nakoniec sprzysiężenie się na zatracenie imienia naszego, w sercach Polaków wzbudzały. Jak ze śmiercią lubéy nam osoby wszystkie iéy przymioty tym świetniéy, tym rzewniéy w oczach naszych kryśląc się, powiększaią żal i miłość naszą dla niéy, tak i Polacy nigdy nie okazali większego do oyczyzny swéy przywiązania, iak w ten czas gdy ią stracili. Że szlachta, że uprzywileiowana klassa przywiązanie to zachowała, powie kto, że ią wiodła do tego pamięć używanych pod własnym rządem korzyści, lecz nie wiele zysków znaydował pod nim lud pospolity, przecież widziemy, że w każdéy potrzebie leciał ochoczo ku kraiu obronie. Miłość więc ziemi oyczystéy iest powszechném narodu naszego znamieniem, i cnota, przydaymy do tego przy słodyczy nieustraszoną odwagę, przy zbytniéy draźliwości łatwe przebaczenie urazy, przy zapale i uniesieniu cierpliwość, znoszenie wszystkiego, gdzie tylko idzie o naydroższe nam nadzieie.
Przy tylu świetnych zaletach, i wad naszych nie należy zataić: niektóre samo może przyrodzenie i dawnego rządu nałogi, inne poźnieysze czasy, przygody których doznawaliśmy, obco przewodzenia, długa wspólność z postronnemi nadały. Przy żądzy chwały, i znaczenia, nieiesteśmy i od zawiści wolnemi, stąd nie łatwo przebaczone ni znakomitsze talenta, ni nawet góruiące dostatki, przy gorącym zapale, z którym chwytamy się wszystkiego, co tylko iest szlachetnem, pożytecznem i pięknem, zbywa nam na statku i wytrwałości, nigdy niebezpieczeństwo nie ustraszy Polaka, lecz ciągła praca łatwo go zrazi. Bić się i używać, to iest co Polak lubi. Nieograniczona wolność w czynach i słowach, któréy przez wieków tyle;używaliśmy, uczyniła nas mniéy niż zmiana czasów wymaga ostrożnemi w postępkach i mowie. Okropne z całym kraiem obeyście, do niesprawiedliwości nieznosnieysze nad nie przydane obelgi, utkwiły nieznane wprzódy w sercach Polaków niechęci uczucia. Ciężkie powtarzane tylekroć zawody, nieufność i niedowierzanie wzbudziły. Doznawane od lat tylu uciski, wzgarda własności, stan nakoniec nieprzerwanego uciemiężenia, nadał cierpka draźliwość: doymowani ustawicznemi dolegliwościami w boleści nasszéy miotamy się na wszystko, a gdy oczekiwana ulga nie przychodzi zniskad, skargi i narzekano winnych i niewinnych ścigaią. Zepsuta przez nierząd, przez gwałty woienne moralność, tyle niecnych wydała przykładów, że iuż często i doświadczonéy niewierzemy cnocie. ztąd zbyt porywcze krzywdzące posądzenia. Lud mieyski i wieyski niegdyś zbytnią podległością znękany, pot czoła swego poświęcaiący innym, rozpoiony i psuty od Zydów nie smakował w pracy i przemyśle, gdy owoców ich niezbierał dla siebie, poźniéy acz nadane im prawa, gwałty woienne ni własnych domow, ni płodów ziemi i pracy nieczyniąc ich pewnemi, zraziły od usiłowań i wszelkich przedsięwzięć. Z tem wszystkiem iest w nas iakaś niepojęta do pracy odraza, iakaś na własne dobre mienie oboiętność, gdy mimo wspomnionych przeszkód jakiekolwiek są w kraiu naszym gałązki przemysłu, opanowali ie wyłącznie, prawie cudzoziemcy i Żydzi. Lecz iak i tę wadę tak i inne, bardziéy niescześliwym okolicznościom, niż nam samym przypisać się mogące, pomyślniejsze czasy, troskliwa rządu baczność, uszanowanie dla własności poprawić zdołaią. Fizyczne i umysłowe zdolności nasze, nieustępuiące zapewne żadnemu ludowi, przyzwoicie zachęcone i wsparte, rozwiną przytępioną tyło klęskami, wrodzoną w narodzie naszym do wszystkiego sposobność, sprawią że iak w woynie orężem, tak w pokoiu przemysłem pracą i moralnością, nikomu Polak przewyższyć się nieda.
Takie są wady i przymioty narodu Polskiego, narodu nieznanego od obcych, osławionego nie raz przez tych naybardziéy, co czernieniem go winowaycze rozszarpanie onego, napróżno usprawiedliwić szukaią.
Kto wie ieżeli ten cios okropny który w cieniach śmierci przez lat tyle naród Polski pogrążył, nie był na przyszłość dobroczynném opatrzności zrządzeniem. Dotknęła ona Polaków, by ich uleczyć z tych wad i przesądów, które powszechnéy zguby naszéy stały się przyczyną. Bodayby ogień doświadczenia przez który przeszliśmy, pożywszy skazy, czyste tylko cnoty zostawił, a przy cnocie, miłości oyczyzny i odwadze, czegóż Polak spodziewać nie może.
Doprowadziłem do końca powierzone mi dzieło, ten krotko lecz wiernie skreślony obraz znakomitszych zdarzeń narodu naszego. Nie zataiłem w nim, ni świetnych pomyślności, ni chlubnych niesczęść, ni nawet tych klęsk, które nadużycia wolności wiodą za sobą. Słodko było opowiadać czyny męztwa i szlachetności, bolesną podnosić zasłonę zapuszczoną nad zapomnieniem, nierządem i rozwiązłością naszą, lecz wkładała tę smutną konieczność, pierwsza dziejopisa powinność, powinność w nayboleśnieyszych nawet wyznaniach nigdy prawdy nie taić. Wielu uniesionych narodową pychą, by pokryć co krzywdzi, nie wahało się przeistaczać czyny , lub ie niewiernie podawać, wzgardziłem tym sposobem iak dzieiopisa niegodnym. Ten co niewiernie kreśli niepomyślne dla narodu swego wypadki, odbiera wiarę i świetnym, choć nawet prawdziwym.
Ciężkie są w prawdzie przewinienia wolności: przecież iest w samych zaburzeniach narodu wolnego, iakieś rozwinienie się władz i zdolności, iakiś ruch, iakaś godność człowieka których na prożno szukać będziesz w dzieiach ludów, gdzie niemasz iak rozkaz i posłuszeństwo, w dzieiach mowię ludów wschodnich; minęły u nas czasy zaburzeń, iuż nam nadużyć wolności, lękać się nienależy, lecz i owszem wszystkich przykładać starań, by nadane nam przez Wielkomyślnego Aleksandra swobody, nienaruszenie i święcie dochować.

Koniec.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ursyn Niemcewicz.