Strona:PL Teodor Jeske-Choiński-Gasnące słońce Tom II.djvu/040

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




VIII.


— Twoje gwiazdy odpowiadają tak dwuznacznie, jak wyrocznie naszych wróżbitów, gdy ich domyślności nie poprze sowite honoraryum — mówiła Tullia Kornellia, podnosząc się z sofy, na której spoczywała, słuchając wykładu nadwornego astrologa.
Egipski uczony wzruszył ramionami.
— Gwiazdy nie bywają zawsze skłonne do odpowiedzi jasnych — mruknął. — Trzeba czekać na chwilę odpowiednią.
— A kiedyż nadejdzie ta twoja chwila odpowiednia?
— Stawiam horoskop codziennie, pani.
— I zawsze bez skutku...
— Co mi gwiazdy dotąd opowiadają, jest tak ciemne, a może tylko tak niepomyślne, iż wolę badać dalej.
— Niepomyślne?!