Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Anastazya.djvu/029

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


gdyby postać jego, z natury kształtna, nie wykręcała się i nie wyginała co chwila w sposoby różne i osobliwe. To na dwóch nogach, bardzo starannie ustawionych, stał, to na jednej, drugą nie wiedzieć dlaczego wysoko podkurczając; to szyję z ognistego krawata wyciągał, półkoliste ruchy niewiedzieć po co nią wykonywując: to górną połowę ciała wykręcał w kierunek wcale przeciwny temu, w jakim się znajdowała niższa jego połowa. Było to właściwie przybieraniem poz rozmaitych: myślących, dumnych, niedbałych, eleganckich, najwięcej tych ostatnich.
— Więc w miejscu rodzinnem i pomiędzy swoimi tak źle jest panu i smutno?
— Zadziwia mię, że pytanie to z ust pani słyszę. Bo żeby, naprzykład, słowika pomiędzy koguty wpuścić, czy mógłby on w sercu swojem bardzo za to dziękować?
— To prawda, albo pawia pomiędzy indyki...
Zaśmiał się, ale oczy mu spochmurniały: znaczenie żartu zrozumiał. Po chwili jednak, z wielką pewnością siebie odpowiedział:
— Albo i pawia, w błyszczące pióra przybranego, pomiędzy indyki, ptaki pospolite i bez ozdób, ani przykrasek nijakich! A co już pewno, to, że kiedy człowiek, za jakąś pokutę, jak żaba urodzi się w błocie, to już w niem wiecznie sie-