Panicz i dziewczyna

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Panicz i dziewczyna • 1822-1823 • Adam Mickiewicz
Panicz i dziewczyna
1822-1823
Adam Mickiewicz

[edytuj] I

 W gaiku zielonym
 Dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym
 Jedzie panicz młody.

 I grzecznie się skłoni,
 I z konia zeskoczy:
 Dziewczę się zapłoni,
 Na dół spuści oczy.

 «Dziewczyno kochana,
 Dziś na te dąbrowy
 Z kolegami z rana
 Przybyłem na łowy,

 I trafić nie mogę,
 Gdzie leży miasteczko.
 Wskaż, proszę, mi drogę,
 Piękna pastereczko!

 Czy prędko już z lasu
 Ta ścieżka wywiedzie?»
 «Jeszcze pan zawczasu
 Do domu zajedzie.

 «Na polu wnet drzewo,
 Koło drzewa brzozki,
 Stąd droga na lewo,
 Tam około wioski.

 W górę przez zarostek,
 W prawo ponad rzeczką:
 Tam młynek i mostek,
 I widać miasteczko.»

 Panicz podziękował,
 Czule rączkę ścisnął,
 W usta pocałował,
 Na konika świsnął;

 Siadł ostrogą spina,
 Nie widać młodego
 Westchnęła dziewczyna,
 Ja nie wiem dlaczego.

[edytuj] II

 W gaiku zielonym
 Dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym
 Jedzie panicz młody.

 I woła z daleka:
 «Pokaż inną drogę;
 Za wioską jest rzeka,
 Przejechać nie mogę;

 Ni mostu żadnego,
 Ni brodu wytropić:
 Chciałażbyś młodego
 Chłopczyka utopić?»

 To jedź Pan drożyną
 Na prawo kurhanu.»
 «Bóg zapłać dziewczyno!»
 «Dziękuję waćpanu.»
 W las poszła drożyna,
 Nie widać młodego:
 Westchnęła dziewczyna,
 Oj! wiem ja dlaczego.

[edytuj] III

 W gaiku zielonym
 Dziewczę rwie jagody;
 Na koniku wronym
 Jedzie panicz młody.

 I zawoła znowu:
 «Dziewczyno, dla Boga!
 Wjechałem do rowu;
 Jakaż twoja droga?

 «Nie jeździł w te szlaki
 Nikt z dawnego czasu;
 Chyba wieśniak jaki
 Po drzewo do lasu.

 «Poluję dzień cały,
 Koniam nie popasał;
 Jeździec zadyszały,
 Konik się zahasał.

 «Zsiędę i z ponika
 Pragnienie ugaszę;
 Odkiełznam konika,
 I puszczę na paszę»

 I grzecznie się skłoni
 I z konia zeskoczy;
 Dziewczę się zapłoni,
 Na dół spuści oczy.

 Ten milczy, ta wzdycha.
 Po niedługiej chwili,
 Ten głośno, ta z cicha
 Coś z sobą mówili.

 Lecz że wietrzyk dmuchał
 W tę stronę dąbrowy,
 Przetom nie dosłuchał
 Panicza rozmowy.

 Lecz z oczu i z miny
 Tom pewnie wyczytał,
 Że więcej dziewczyny
 O drogę nie pytał.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.