Wyznania (Augustyn z Hippony, 1847)/Księga Druga/Rozdział IV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Augustyn z Hippony
Tytuł Wyznania
Część Księga Druga
Rozdział Rozdział IV.
Wydawca Piotr Franciszek Pękalski
Data wydania 1847
Druk Drukarnia Uniwersytecka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Piotr Franciszek Pękalski
Tytuł orygin. Confessiones
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga Druga
Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

ROZDZIAŁ IV.
Mówi o występku kradzieży.

Panie, twoje boskie prawo zaiste wymierza sprawiedliwą karę na kradzież, jako i prawo przyrodzenia palcem twoim na sercu człowieka pisane, którego ani sama nieprawość ludzka przemazać nie może. Któryż złodziéj temu rad, że od drugiego złodzieja został okradziony? Albo któryż bogacz dozwoli brać swoję własność ostatecznym nawet niedostatkiem uciśnionemu? Ja atoli chciałem popełniać kradzież, i tak uczyniłem, nie będąc do tego żadnym niedostatkiem ani potrzebą zmuszony, lecz tylko obrzydzeniem sobie sprawiedliwości, a nasyceniem się nieprawością, ponieważ ukradłem to, czego więcéj i daleko w lepszym gatunku miałem.
Ani częstokroć téj rzeczy chciałem używać, któréj pragnąłem przez kradzież, ale miałem uciechę w saméj kradzieży i grzéchu. W sąsiedztwie naszej winnicy było drzewo gruszkowe owocem obciążone, który ani smakiem ani pięknością nie wabił do siebie. Do otrzęsienia i zabrania tego owocu pobiegliśmy w znacznéj liczbie niegodziwi młodzieńcy około zachmurzonéj północy; przedłużywszy na podworzu aż do téj godziny gry nasze, podług skażonego zwyczaju naszego; i przynieśliśmy wielką ilość tego owocu, nie dla naszego użycia, lubośmy nieco zjedli z niego, ale byśmy mieli co wieprzom wyrzucać; aby tylko z uciechą czynić to, czego nie wolno było.
Oto moje serce otworem stoi przed tobą o Boże! to serce, nad którém zlitowałeś się i wybawiłeś je pogrążone w głębi przepaści. Niech ci teraz powié to serce czego w tym haniebnym uczynku szukało, izaliż tego, abym darmo był zły i występny, żeby złośliwości mojéj nie było innéj przyczyny, jedynie sama złośliwość? Haniebną i szpetną była ta złośliwość moja a miłowałem ją, kochałem zgubę moję, zgrozę moję kochałem, nie to, co mnie występnym czyniło, lecz sam występek mój kochałem. Dusza nieczysta, odrywająca się od gruntu twojéj sprawiedliwości na zatracenie swoje, nic innego nie pragnęła w swéj sromocie nad samę sromotę.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Augustyn z Hippony i tłumacza: Piotr Franciszek Pękalski.