Wyschły trawki na dolinie...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Wyschły trawki na dolinie...
Podtytuł w streszczeniach i przykładach
Redaktor Konfucjusz
Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Julian Święcicki
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

4.  Wyschły trawki na dolinie!..
I małżonków los rozdziela...
Żona traci przyjaciela...
Czy powróci?.. może zginie?..
Idąc leje łzy gorące:
Jak tu wyżyć w tej rozłące!

Wyschły trawki na dolinie!..
Żona dach małżeński traci,
Ciężko rzucać własnych braci...
Taka boleść nie przeminie!
Wzdycha, lejąc łzy gorące:
Jak tu wyżyć w tej rozłące!..
Wyschły trawki na dolinie!
Żonę z domu głód wygania;
Trudno biednej wstrzymać łkania.
Z ust sieroty skarga płynie.
Cierpi, wzdycha, drży i płacze...
Cóż pomogą te rozpacze!

(J. A. Święcicki).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: anonimowy, Konfucjusz i tłumacza: Julian Święcicki.