W pracowni

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Orkan
Tytuł W pracowni
Pochodzenie Poezje Zebrane tom II
Redaktor Stanisław Pigoń
Data wydania 1968
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
W PRACOWNI

Marzenie! Nie zaplątuj myśli moich wątku
Na swej pajęczej złudzie,
Bo oto wielką tezę mam stawić od początku
O pewnym dzikim ludzie.

W mojej pracowni, pełnej ksiąg zimnej mądrości        5
Myślenia logicznego.
I wymierzonych czaszek, i wielowiecznych kości —
Nie ma nic z państwa twego.

Wiem, że w twych arabeskach możliwości się rodzą
Cudne i przeogromne,        10
Lecz wiem też, że te zwidy ludzi naiwne zwodzą
Na drogi karkołomne.

Wiem, że jesteś królątkiem, co smutnych przeinacza
W szczęśliwców bezgranicznych,
A w chwili omamienia ze smętów złudy stacza        15
Wprost do — stoków ulicznych.

Wiem, znam cię z dawna tak nęciłoś mię zawdy
Do cudnych snów — mamideł...
Lecz nie ma dla cię schrony w przybytku zimnej Prawdy,
W cieniu jej mroźnych skrzydeł.        20




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.