Uczeń niepilny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Jachowicz
Tytuł Uczeń niepilny
Pochodzenie Upominek z prac Stanisława Jachowicza
Data wydania 1902
Wydawnictwo Jarosław Leitgeber
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na commons
Indeks stron
Upominek z prac Stanisława Jachowicza129.jpg


Uczeń niepilny.



Już słońce w okno zajrzało, nasz uczeń jeszcze w głębokim śnie pogrążony. Budzą go, on oczu otworzyć nie może, on głowy podnieść nie zdoła. „Wstawaj! już późno!“ wołają; on: „zaraz, zaraz“ odpowiada. Podnosi głowę, a głowa opada na poduszkę, bo jej nie podźwignęła silna wola, pilność. Natręctwem budzących poruszony, wstaje, ubiera się; ale we wszystkiem przebija się lenistwo. Trwoni czas drogi napróżno, niepomny, że straconej chwili już nie odzyska. Bierze książkę do ręki, ale już za późno, już niema czasu nauczyć się dokładnie, gruntownie. Serce mu bije z bojaźni, myśl smutna wszystko zatruwa, Cóż powie nauczyciel? co powiedzą rodzice? a ten odgłos zakrwawia jego serce. Idzie zwolna do szkoły. Cóż go tam czeka? Nie śmie na pilnych spojrzeć współtowarzyszów, niepilnych nawet się lęka. Każde drzwi otworzenie nowym go strachem przejmuje. I cóż go taką trwogą napełnia? sumienie, sumienie i jeszcze raz sumienie. Wszedł nauczyciel. Pilni na niego śmiałem okiem spojrzeli, nygus w ziemię wzrok zanurzył. Przypadła i na niego odpowiedź. Raz ogniem zapłonie, to znowu blady jak chusta. Język nieposłuszny bełkoce odpowiedź, ale w odpowiedzi niema związku, jąka się... Z politowaniem spojrzał na niego nauczyciel. „Szkoda nakładu rodziców, zawodzisz ich, odpowiesz za to przed Bogiem — wymówił z boleścią — wiek najpiękniejszy trwonisz na niczem, czego się teraz nie nauczysz, później będzie niepodobna.“ Chciał jeszcze karę wymierzyć, ale pilny uczeń wstawił się za nim, i własnym zostawiono go wyrzutom. Widział tylko groźny wzrok nauczyciela i ten obraz pójdzie za nim do domu. Niesmacznym będzie mu posiłek, nie ucieszy go zabawa, nie dozna słodyczy odpoczynku. Jak szedł ponury do szkoły, tak wracać będzie do domu, każdy przechodzący wyczyta z czoła jego niedopełnienie obowiązku. O! niech nie wychodzą rodzice na jego spotkanie, bo smutek ich czeka. Biada nygusom! w młodości bolesne uczucia, w późniejszym wieku niedostatek będzie ich udziałem. Będą narzekali na siebie, ale już zapóźno!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Jachowicz.