Taka mam być na skraju — już już a spadnę albo pofrunę

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Krystyna Miłobędzka
Tytuł Taka mam być na skraju — już już a spadnę albo pofrunę
Pochodzenie Dom, pokarmy
Wydawca Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania 1975
Druk Wrocławska Drukarnia Kartograficzna
Miejsce wyd. Wrocław
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
TAKA MAM BYĆ NA SKRAJU — JUŻ JUŻ A SPADNĘ ALBO POFRUNĘ

Czy wierzę w Boga? Osłaniam go tylko, ale nie wierzę. I bardzo dobrze, nareszcie mogę się opiekować czymś wielkim. Skąd nie zacznę, złączy mi się rozsypie złączy, ta sztuczka rozpisana na głosy, twarze ręce, całe ciała, hymny, całe zdania. O, tu tu masz zrozumiałe oczywiste, jasne. Zobacz moje ogromne ręce, dziś posieją, śpiewaj, jutro zgniotą; nie rozczulaj się. Mocny dzień ci dałem przez znajome słowa, przez wysokość papieru.

Tylko że prędko się starzeję, nawet w snach mosty zbutwiały, dziś o mało z takiego nie spadłam. Drzewa coraz śmielej żywią się mną. Lubię rośliny i drzewa, całe życie chciałam im to dać do zrozumienia i dopiero teraz bez rozczulenia mogłabym powiedzieć. I w to, w to mój syn wdaje się ze swoim cholernym łukiem i warczącymi autkami! Sama mu łuk kupiłam.

Uspokój się usiądź, przecież kochasz wygodne miejsca. Nie umiesz odróżnić co zatrzymanie, co rozpęd.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.